Trzy kobiety oskarżone o nękanie lekarki. Nie spodobały im się obostrzenia covidowe na oddziale

Trzy osoby nękały wrocławską lekarkę m.in. przez protesty przed jej domem i wpisy w mediach społecznościowych - wynika z aktu oskarżenia, który przeciwko nim skierowała prokuratura. Powodem były restrykcje sanitarne wprowadzone w szpitalu, w tym wymóg zaszczepienia lub negatywnego testu dla opiekunów dzieci w pracowni USG.
Zobacz wideo Obowiązkowe szczepienia dla wszystkich? Szczerba: Dla wybranych grup zawodowych

Skierowany przez prokuraturę rejonową z Wrocławia akt oskarżenia wobec trzech kobiet dotyczy zdarzeń z października tego roku. Miały one dopuścić się nękania kardiolożki z Oddziału Kardiologii Dziecięcej Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego we Wrocławiu.

Z komunikatu rzeczniczki prasowej Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu Małgorzaty Dziewońskiej wynika, że Adrianna Ł., Daria K. oraz Katarzyna Ż. organizowały pikiety przed miejscem zamieszkania oraz miejscem pracy lekarki. Hasła, które wtedy wypowiadały, stanowiły pomówienia mogące narazić ją na utratę zaufania niezbędnego do wykonywania zawodu lekarza - ocenia prokuratura.

Śledczy dopatrzyli się przejawów nękania także w treściach publikowanych na Facebooku: "wypowiadane przez podejrzane treści, a następnie upublicznianie ich na portalu społecznościowym Facebook, wzbudziło u pokrzywdzonej uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia, poniżenia w opinii publicznej i w sposób istotny naruszyło jej prywatność".

Według śledczych te działania kwalifikują się jako czyny z art. 190 a par.1 kk i art. 212 par. 1 i 2 kk. Pierwszy z przepisów Kodeksu karnego dotyczy uporczywego nękania innej osoby, a drugi - pomówienia. Za takie przestępstwa grozi maksymalnie kara pozbawienia wolności do lat trzech.

Chciały walczyć z "segregacją sanitarną"

Jak opisuje rzeczniczka prokuratury, oskarżone przed domem pokrzywdzonej postawiły transparenty "lekarz nie kat", "serduszko ważniejsze niż COVID", "primum non nocere" (z łac. "po pierwsze nie szkodzić"). W czasie pikiety przez głośnik krzyczały m.in. "pokażmy sprzeciw przeciwko segregacji sanitarnej", "jest po prostu osobą, która idzie jak baran za stadem, które wierzy w działanie tych niebezpiecznych preparatów", "wam nie odpuścimy". Treści bezpośrednio skierowane pod adresem lekarki i jej rodziny "wzbudziły u niej lęk o siebie oraz członków najbliższej rodziny".

Oskarżone robiły to z powodu zasad sanitarnych wprowadzonych na oddziale kardiologii. Ordynator zarządził, że w pracowni USG, która mieści się przy wejściu na oddział dziecięcy, opiekunowie dzieci muszą albo być zaszczepieni na COVID, albo mieć status ozdrowieńca lub negatywny wynik testu na koronawirusa.

Zasady wdrożono na polecenie dyrektora szpitala, by zapewnić ochronę ciężko chorych pacjentów, często z obniżoną odpornością przebywających na oddziale szpitala.

We wrześniu w szpital  odmówiono wykonania dziecku podejrzanej Adrianny Ł. badania USG serca z uwagi na nieprzestrzeganie przez podejrzaną i towarzyszącą jej kobietę reżimu sanitarnego związanego z pandemią - podaje prokuratura. Kobiety odesłano do Poradni Kardiologii Dziecięcej, znajdującej się obok oddziału, gdzie przeprowadzane są świadczenia ambulatoryjne i nie ma żadnych wymogów co do szczepienia zarówno dziecka, jak i opiekuna. Jednak Adrianna Ł. nie zastosowała się do polecenia. 

Więcej o: