Abp Wojciech Polak: Przyjąłbym uchodźców w archidiecezji gnieźnieńskiej. Potrzebny jest system pomocy

Prymas Polski abp Wojciech Polak powiedział w wywiadzie dla KAI, że przyjąłby uchodźców w archidiecezji gnieźnieńskiej. - Ale samo przyjęcie to za mało. Potrzebny jest dalekosiężny, szeroko zakrojony system pomocy, który umożliwiłby im odnalezienie się, integrację i funkcjonowanie w nowym miejscu - mówił.

Abp Wojciech Polak komentował w Katolickiej Agencji Informacyjnej apel, który w czwartek wygłosił papież. Franciszek zwracał się do europejskich rządów, aby "aby pozwoliły instytucjom kościelnym zająć się innymi braćmi i siostrami, którzy muszą być pilnie relokowani, potrzebują towarzyszenia, promocji i integracji". - Rozumiem to w ten sposób, że za wczorajszym oświadczeniem Rady Stałej KEP, w której pada zapewnienie o kontynuacji troski Kościoła o uchodźców, muszą pójść dalsze rozmowy ze stroną rządową - powiedział abp Polak.

Zobacz wideo Pytamy posła Cymańskiego o użycie Pegasusa wobec Giertycha i Wrzosek

Abp Wojciech Polak: Przyjąłbym uchodźców, ale to za mało

W czwartek Rada Stała KEP wydała oświadczenie w sprawie apelu papieża Franciszka, dotyczącego wsparcia przez organizacje kościelne uchodźców. "Kościół w Polsce wspiera to papieskie wezwanie. Jesteśmy gotowi pomagać w oparciu o istniejące możliwości prawne i w zgodzie z obowiązującymi państwowymi przepisami migracyjnymi tym wszystkim, którzy wyrażą wolę przybycia i osiedlenia się w naszym kraju" - czytamy w komunikacie KEP.

- Będziemy starać się o umożliwienie nam rozwinięcia dotychczasowych działań w zgodzie z obowiązującym prawem i we współpracy ze stroną państwową, co w oświadczeniu zostało jasno podkreślone. Sami, bez współpracy i pomocy rządu, nie jesteśmy w stanie doprowadzić do relokacji i przyjęcia uchodźców - podkreślił abp Polak w rozmowie z KAI. 

Pytany, czy przyjąłby uchodźców do archidiecezji gnieźnieńskiej, odpowiedział: - Tak, przyjąłbym. Ale samo przyjęcie to za mało.

Lososna 21.09.2021, grupa uchodźców z AfrykiUchodźcy na granicy z Białorusią. Prymas Polski wspiera apel medyków

Jak tłumaczył, "potrzebny jest dalekosiężny, szeroko zakrojony system pomocy, który umożliwiłby im odnalezienie się, integrację i funkcjonowanie w nowym miejscu". - Na początek coś na wzór działań jakie realizowane są choćby w archidiecezji lubelskiej, które przedstawił niedawno ks. Mieczysław Puzewicz. Uchodźcy otrzymają tam mieszkania. Blisko trzydziestu przybyszom dach nad głową zapewni kilka zgromadzeń zakonnych. Po zalegalizowaniu ich pobytu w Polsce mogą liczyć na dalszą pomoc lubelskich organizacji, Stowarzyszenia Solidarności Globalnej i Centrum Wolontariatu. Chodzi tu o wsparcie materialne, ale nie tylko. Jest w tym także pomoc w integracji, w znalezieniu zatrudnienia, nauce języka - powiedział prymas. - W moim przekonaniu taką drogą trzeba iść i na gruncie kościelnym mamy w tej materii pewne doświadczenia. Myślę choćby o Centrach Pomocy Uchodźcom prowadzonych przez Caritas. W ten system pomocy uchodźcom powinny być zaangażowane bardzo konkretnie organizacje katolickie i zgromadzenia zakonne - dodał. 

Abp Marek JędraszewskiHierarchowie o pomocy migrantom, abp Jędraszewski znów o "ideologiach"

Abp Tadeusz Wojda o "uchodźcach pukających do drzwi naszego kraju"

O uchodźcach wspomina w swoim orędziu na Boże Narodzenie abp Tadeusz Wojda, metropolita gdański. "Miłość i dobroć Boża objawiona w Betlejem jest też dla innych. Bóg więc powierza się nam i ufa, że zaniesiemy Go do naszych rodzin, przyjaciół, bliskich, ale i do tych, którzy są - jak podkreśla papież Franciszek - na 'peryferiach ludzkiej egzystencji'. Jest ich wielu, spotykamy ich na ulicach, w jadłodajniach i ośrodkach Caritas, w szpitalach i więzieniach. Są nimi przybysze, uchodźcy i imigranci pukający do drzwi naszego kraju. Ci ostatni niekiedy wzbudzają w nas lęk i obawy swoją odmiennością, kulturą bycia, brakiem asymilacji" - podkreślił abp Wojda. "Bóg przyszedł do nas jako bezbronne dziecko, powierzając się całkowicie ludzkiej opiece, co jeszcze bardziej uwrażliwia nas na ich los i skłania do wypracowywania skuteczniejszych form pomocy. Nie wszystkim podobało się jego narodzenie! Jego przyjście wzbudziło lęk i obawy, i to do tego stopnia, że niedługo po urodzeniu postanowiono Go zgładzić" - podkreślał. 

Abp Wojda zaapelował by otworzyć serce "na przychodzącego Boga". "(...) Wówczas nasze serce będzie otwarte na oścież także dla drugiego człowieka" - stwierdził.

Więcej o: