Stanisław Żaryn o doniesieniach nt. inwigilacji Giertycha i Wrzosek: Polskie służby działają zgodnie z prawem

Stanisław Żaryn odniósł się na Twitterze do informacji opublikowanych w poniedziałek przez Associated Press, że adwokat Roman Giertych oraz prokuratorka Ewa Wrzosek byli inwigilowani programem Pegasus. "Sugestie, że polskie służby wykorzystują metody pracy operacyjnej do walki politycznej, są nieprawdziwe" - twierdzi rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych. I zapowiada, że nie odniesie się do pytań, "czy konkretne metody i formy pracy operacyjnej są stosowane w Polsce".

 "W Polsce kontrola operacyjna jest prowadzona w uzasadnionych i opisanych prawem przypadkach, po uzyskaniu zgody Prokuratura Generalnego i wydaniu postanowienia przez sąd. Każde użycie metod kontroli operacyjnej uzyskuje wymagane prawem zgody - w tym zgodę sądu" - napisał we wtorek na Twitterze Stanisław Żaryn, rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych. 

Zobacz wideo Roman Giertych - dziś jedna z twarzy opozycji, kiedyś rządził z PiS-em [Puszka Polityczna]

Stanisław Żaryn: Polskie służby działają zgodnie z prawem

Żaryn zapewnił, że "polskie służby działają zgodnie z prawem" a "sugestie, że polskie służby wykorzystują metody pracy operacyjnej do walki politycznej, są nieprawdziwe". Dodał także, że "z uwagi na ograniczenia prawne nie odnosimy się do pytań dotyczących tego, czy konkretne metody i formy pracy operacyjnej są stosowane w Polsce". "Nie informujemy również czy wobec konkretnych osób były stosowane metody kontroli operacyjnej" - podkreślił rzecznik. 

 Przeczytaj więcej podobnych informacji z kraju na stronie głównej Gazeta.pl.

"Na koniec przypominam, że Pan Roman G. usłyszał poważne zarzuty w śledztwie dotyczącym przestępczości gospodarczej. Sprawa ma charakter typowo kryminalny" - zakończył wpis na Twitterze  Stanisław Żaryn.

Roman Giertych: Czekam na wynik kolejnych prób aresztowania mnie. Czymś muszą przykrywać drożyznę

Prokuratura Regionalna w Lublinie wystąpiła z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie Romana Giertycha.  Prawnik odniósł się do tych informacji w poniedziałek za pośrednictwem mediów społecznościowych.

"Tak jak powiedziałem w zeszłym tygodniu, ze spokojem oczekuję na wynik kolejnych prób aresztowania mnie. Czymś muszą przykrywać drożyznę, zapaść w ochronie zdrowia itd. Ich działania nie wpłyną w żaden sposób na złożenie w tym tygodniu wniosku do Hagi" - napisał na Twitterze Giertych.

Świetlisty krzyż w parafii pw. św. Andrzeja Boboli w LublinieLublin. Ogromny podświetlany krzyż oślepia mieszkańców osiedla [ZDJĘCIA]

W połowie październiku 2020 roku Roman Giertych został zatrzymany w związku z zarzutami z art. 296 Kodeksu karnego, czyli działaniem na szkodę spółki - rzekomo miał się dopuścić wyprowadzania 72 mln zł ze spółki Polnord. W dniu zatrzymania mecenasa doszło również do przeszukania jego mieszkania przez CBA. Podczas przeszukania adwokat zasłabł i został odwieziony do szpitala. Z powodu złego stanu zdrowia lekarze nie zgodzili się na jego aresztowanie.

Prokuratura odczytała Giertychowi zarzuty, kiedy ten leżał nieprzytomny na szpitalnym łóżku, co poznański sąd uznał za nieetycznie i odwiesił wówczas zastosowane wobec prawnika środki zapobiegawcze. Mimo to Prokuratura Krajowa w komunikacie zapewniła, że Giertych "ma i nigdy nie utracił statusu podejrzanego w śledztwie dotyczącym przywłaszczenia kilkudziesięciu milionów złotych z deweloperskiej spółki giełdowej Polnord".   

Roman GiertychGiertych o inwigilacji Pegasusem: Obawiali się taśmy z Kaczyńskim. Bandyci

Associated Press: Roman Giertych i Ewa Wrzosek byli śledzeni za pomocą Pegasusa

Roman Giertych, adwokat polityków opozycji w czasie kilku ostatnich tygodniach przed wyborami parlamentarnymi w 2019 roku, był śledzony za pomocą Pegasusa (wojskowego oprogramowania szpiegowskiego należącego do izraelskiej firmy) - podała w poniedziałek amerykańska agencja prasowa Associated Press. Dwa lata później śledzony miał być telefon Ewy Wrzosek, prokuratorki, która przeciwstawiła się czystkom w polskim wymiarze sprawiedliwości.

"Associated Press ujawniła przed chwilą, że telefon, którego używałem w 2019, był 18 razy infekowany przez Pegasus. Polski rząd badał moje rozmowy godzina po godzinie, dzień po dniu. Używano mikrofonu tego telefonu. To był czas kampanii, spotkań z PDT, sprawy dwóch wież. Niewiarygodny skandal" - napisał na Twitterze Roman Giertych. 

Mecenas poinformował także, że "telefon, na którym znaleziono ślady Pegasusa został zabrany podczas zatrzymania 15.10.2020 roku. Na początku grudnia 2020 sędzia Igor Tuleya miał rozpoznawać sprawę jego zwrotu. Tuż przed posiedzeniem został zawieszony. Telefon odzyskałem dopiero latem 2021 po decyzji SA w Warszawie".

Więcej o: