Imigranci zamieszkają w klasztorach. Za ich utrzymanie zapłacą biskupi

Trzy kobiety z Etiopii, sześcioosobowa rodzina z Afganistanu, czterosobowa z Kuby już znalazły dom w kilku zgromadzeniach zakonnych w Polsce. Za ich utrzymanie zapłacą biskupi. Ksiądz Mieczysław Puzewicz w 24 godziny zorganizował mieszkania dla blisko 40 migrantów.

Kilkudziesięciu uchodźców zamieszka w lokalach udostępnionych przez polskie wspólnoty zakonne. Schronienie dla nich zapewniają m.in. Siostry Białe, Nazaretanki i Franciszkanki Misjonarki Maryi. A pieniądze na ich utrzymanie przekaże kilku polskich biskupów.

Całą akcję rozpoczął ks. Mieczysław Puzewicz z Centrum Wolontariatu w Lublinie. Na początku grudnia w 24 godziny zorganizował mieszkania dla 40 imigrantów. Teraz tych miejsc jest już ponad 50.

Więcej pozytywnych wiadomości znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

- Zaraz, zaraz — mówi do telefonu dość stanowczo. - To nie ja. Ja jestem personel naziemny. To Wszechmogący sprawił, że tak szybko udało się wszystko zorganizować — zaznacza ks. Puzewicz.

Zobacz wideo Belka o kryzysie na granicy: W UE nie rozumieją, czemu Polska nie prosi o pomoc

- Na początku grudnia napisał do mnie Tomasz Sieniowa, z Instytutu na Rzecz Państwa Prawa w Lublinie (fundacja, która od lat pomaga uchodźcom — przyp. red), z pytaniem, czy znaleźlibyśmy mieszkanie dla trzech dziewcząt z Etiopii. Po dramatycznych przejściach znalazły się one w Polsce i otrzymały już pozwolenie na zamieszkanie poza ośrodkiem. Obiecałem, że coś znajdziemy — relacjonuje.

Tego samego dnia przyszła też druga prośba — o przyjęcie czteroosobowej rodziny kubańskiej. Za chwilę kolejna — o ulokowanie sześcioosobowej rodziny Afgańczyków. 

Czteroletnia Eileen ubrana była w czerwona kurteczkę4-letnia Eileen nadal zaginiona. SG: Zdjęcie bucika niewiele nam mówi

- Pomyślałem, że ja nie znajdę, ale Wszechmogący załatwi to w pół godziny — dodaje ksiądz.

Centrum Wolontariatu w Lublinie zajmuje się pomocą imigrantom od prawie 30 lat. Jednak nigdy wcześniej tylu próśb o pomoc nie było.

W pomocy chodzi o znacznie więcej niż o miejsce do życia

Ucieczka z Tigraju w Etiopii, gdzie od listopada 2020 r. toczy się wojna domowa, jest dziś praktycznie niemożliwa. Sytuacja jest na tyle poważna, że Wysoki Komisarz ONZ ds. Praw Człowieka zarządził śledztwo w sprawie toczących się tam zbrodni przeciwko ludzkości. Choć zarządzenie weszło w życie z początkiem marca, do dziś nie udało się go zrealizować.

Samrawit jest jedną z niewielu, którym udało się uciec. Najpierw do Ugandy, potem przez Turcję. Tak, wraz z dwoma kuzynkami, trafiła do Polski.

Etiopki przyjechały do Lublina w grudniowy poniedziałek wieczorem. Na razie procedury zakończyła tylko Samrawit, która trafiła do klasztoru Sióstr Białych w Lublinie. - Siostry notabene są białe tylko z nazwy, bo jedna jest z Tanzanii, druga z Ugandy a trzecia z Nigerii. Od razu zgodziły się udostępnić dwa pokoje — relacjonuje ks. Puzewicz.

- To nie jest tak, że my zapewniliśmy dla Samawrit tylko miejsce do życia. Dopasowaliśmy do niej wolontariuszkę, która oprowadza ją po Lublinie, pokazuje, gdzie jest tani sklep, a gdzie apteka. Pomaga jej odnaleźć się w takich codziennych prozaicznych sprawach. W naszych działaniach chodzi o znacznie więcej niż tylko o mieszkanie — mówi.

Oprócz Samrawit dom udało się już znaleźć dla rodziny z Białorusi, której ojciec ma przetrącony kręgosłup. Jest też rodzina ukraińska z maleńkim dzieckiem, a także małżeństwo turecko-ukraińskie. Wcześniej byli też Kurdowie, Afgańczycy, Czeczeni.

Do Centrum Wolontariatu imigranci docierają różnymi drogami

- Imigranci docierają do nas różnymi drogami. Zazwyczaj z ośrodków dla cudzoziemców, prowadzonych przez Straż Graniczną. Jednak bardzo często trafiają także dzięki znajomym, sąsiadom, którzy interesują się ich losem. Kontaktują ich z nami parafie i zgromadzenia zakonne, czasem uczelnie — tłumaczy prezes Centrum Wolontariatu Justyna Orłowska.

Następnie Centrum Wolontariatu zapewnia imigrantom stałą pomoc w znalezieniu przedszkoli, szkół i pracy. - Organizujemy kursy języka polskiego, polskiej kultury i historii, pomoc prawną. Wypełniamy dokumenty, świadczymy pomoc w tłumaczeniach — dodaje.

Akcja 'Zaopiekowani' PCPM i Gazeta.plCiepłe słowa i wsparcie na trudną zimę. Rodziny w Libanie dostaną pomoc po akcji Zaopiekowani

Często największą pomocą jest prosta życzliwa obecność. - Pomagamy w ten sposób radzić sobie z traumatycznymi przeżyciami, jakie niektórzy przybysze przeżyli w kraju pochodzenia. Budujemy relacje, które pomagają poradzić sobie z tęsknotą za bliskimi, rodziną — mówi Orłowska.

Od lat stowarzyszenie prowadzi także tzw. partnerstwo rodzin, czyli spotkania migrantów z polskimi rodzinami. Poznają się, wymieniają telefonami i adresami, zaczynają się sami do siebie zapraszać.

- Rodziny wzajemnie się wspierają, pomagają sobie, zapraszają się do siebie na święta. Stworzyły się między nimi relacje i one funkcjonują do dziś, już bez naszego udziału — zaznacza.

O uchodźcach powinniśmy mówić jak o "bardzo wyczekiwanych gościach"

- W tym roku będę miał ten wyjątkowy przywilej, że zasiądę do kolacji przynajmniej z kilkoma osobami, uznawanymi za uchodźców. To dla mnie nie pierwszy raz. Robię to już od ponad 20 lat. Może niektórzy z nich są wyznawcami Allacha albo jeszcze inaczej wierzą. Nie wiem. Wiem, że są moimi siostrami i braćmi — tłumaczy duchowny.

- W czasie naszej Wigilii zasiądziemy w zaprzyjaźnionej szkole do wieczerzy, zasiądziemy oczywiście z osobami bezdomnymi, byłymi więźniami, ubogimi i uchodźcami przebywającymi w Lublinie. W sumie sto osób, bo na tyle pozwalają przepisy pandemiczne — dodaje.

Pytany, jak powinniśmy w święta rozmawiać o temacie granicy i migrantów na chwilę się zamyśla. 

- Pan Bóg przysyła nam swojego syna w siostrach i braciach, nazywanymi uchodźcami, a w rzeczy samej winniśmy o nich myśleć i mówić jako o bardzo oczekiwanych gościach — kończy.

***

Do 2019 roku Centrum Wolontariatu było finansowane z Funduszu Azylu, Migracji i Integracji (środki EU). Wtedy stowarzyszenie świadczyło profesjonalne wsparcie psychologiczne, organizowało na dużą skalę działania integracyjne czy świadczyło wsparcie rzeczowe.

- Zdarzały się też sytuacje, w których kupowaliśmy jakiejś rodzinie bilet, bo na przykład musiała załatwić sprawy urzędowe w Warszawie. Teraz nasze działania opierają się tylko na pracy wolontariuszy. Środki na dojazdy do ośrodków czy zakup wsparcia w postaci żywności, leków czy kosmetyków pozyskujemy od darczyńców indywidualnych. Tych pieniędzy nie starcza na przykład na zatrudnienie psychologa czy zakup materiałów plastycznych na zajęcia dla dzieci. Obecnie otrzymujemy sporo próśb o pomoc w znalezieniu mieszkania dla osób, które ubiegają się o ochronę międzynarodową, ale z różnych przyczyn nie chcą lub nie mogą mieszkać w ośrodkach dla uchodźców. Staramy się odpowiadać na wszystkie potrzeby, ale ogranicza nas brak środków — tłumaczy Justyna Orłowska.

Każdy, kto chciałby wesprzeć Stowarzyszenie Solidarności Globalnej, może to zrobić, wysyłając datek na: nr konta 17 1240 1503 1111 0010 7256 9064

tytuł przelewu — darowizna na cele statutowe

Adres: Stowarzyszenie Solidarności Globalnej ul. Gospodarcza 2, 20 - 217 Lublin

Więcej informacji pod adresem: https://wolontariat.lublin.pl/wesprzyj-nas/

Więcej o: