Policjanci z długą bronią weszli do Klubu Inteligencji Katolickiej, który pomaga migrantom. "Represje"

Policja przez całą noc przeszukiwała i przesłuchiwała ludzi w punkcie interwencji kryzysowej warszawskiego Klubu Inteligencji Katolickiej (KIK) na Podlasiu. Do punktu weszła duża grupa funkcjonariuszy z długą bronią. -To zastraszanie i repersje - mówią aktywiści. O sytuacji poinformowani zostali Rzecznik Praw Obywatelskich i przedstawiciele Kościoła, w tym Prymas Polski.
Zobacz wideo "Dlaczego uchodźcy nie idą na przejście graniczne?" [Q&A Gazeta.pl]

Akcja policji w punkcie Klubu Inteligencji Katolickiej rozpoczęła się w środę wieczorem i trwała całą noc. Jak informuje Grupa Granica, do punktu interwencji kryzysowej, w którym były cztery osoby, przyjechało kilkanaście radiowozów i kilkudziesięciu policjantów. Część z nich miała ze sobą długą broń. 

Akcja służb na Podlasiu. "Policja przez całą noc przeszukiwała dom"

Według relacji aktywistów "przez całą noc policja przeszukiwała dom, sprawdzała sprzęty elektroniczne i przesłuchiwała wolontariuszy". Funkcjonariusze skonfiskowali wszystkie komputery i telefony wykorzystywane do pracy punktu oraz prywatne telefony wolontariuszy, inny sprzęt elektroniczny i całą dokumentację - relacjonuje KIK. Klub podkreśla, że działanie punktu interwencji "było legalne, odbywało się z poszanowaniem przepisów prawa. Było znane funkcjonariuszom i nie budziło wcześniej ich zastrzeżeń". 

Dopiero po jakimś czasie na miejsce dotarli prawnicy. Jak poinformował reporter Radia ZET Maciej Bąk, policja interweniowała w związku z "podejrzeniem popełnienia przestępstwa pomocnictwa przy nielegalnym przekraczaniu granicy". Jak na razie nikt nie został zatrzymany.

"Działania policji odbieramy jako próbę zastraszania ludzi, którzy niosą pomoc migrantom i migrantkom na pograniczu. Jako Grupa Granica wyrażamy naszą solidarność z punktem interwencji kryzysowej warszawskiego KIKu"

- piszą aktywiści i podkreślają, że pomaganie migrantom jest legalne. Mówią o "nasilających się represjach" ze strony służb. Warszawski KIK należy do Grupy Granica i angażuje się w pomoc humanitarną migrantom.

"Wolontariusze i wolontariuszki niosą pomoc na granicy, bo państwo nie dopuszcza do pracy org. humanitarnych. Nocny nalot policji, przesłuchania do 5 rano i zarekwirowanie sprzętu to karygodna próba zastraszenia i utrudnienia działań tych, którzy codziennie ratują ludzkie życia" - napisała prawniczka działająca w Grupie Granica, Marta Górczyńska. Aktywiści wcześniej wielokrotnie informowali o przypadkach działań służb, które uznają za represje i próby zastraszenia, m.in. zatrzymania wolontariuszy. Straż Graniczna wszczęła też postępowanie po tym, jak trzej Syryjczycy koczujący od dłuższego czasu w lesie zostali wpuszczeni do domu w jednej ze wsi, a później udzielono im pomocy w złożeniu wniosków o status uchodźcy

Zatrzymanie, przeszukania, konfiskata

W czwartek około południa KIK wydał oświadczenie na temat interwencji:

"Dwa miesiące temu, kierując się chrześcijańskim przesłaniem miłości bliźniego, warszawski Klub Inteligencji Katolickiej (KIK) otworzył w gminie Gródek, w pobliżu granicy polsko-białoruskiej, poza strefą stanu wyjątkowego, Punkt Interwencji Kryzysowej (PIK) prowadzony przez wolontariuszy KIK. Zadaniem Punktu jest udzielanie w sposób legalny i przy zachowaniu należytej staranności pomocy humanitarnej migrantom i uchodźcom przekraczającym granicę polsko-białoruską. PIK działa we współpracy z Grupą Granica i innymi organizacjami udzielającymi pomocy przy granicy w tym z Kościołem katolickim".

Klub pisze, że działanie punktu jest zgodne z prawem, a wszystkie zaangażowane osoby przechodzą szkolenie dot. tego, jak pomagać w granicach prawa. Podkreśla, że przez dwa miesiące wolontariusze KIK "mieli wielokrotnie styczność z funkcjonariuszami Straży Granicznej i Policji, którzy nie zgłaszali zastrzeżeń do działania Punktu i wolontariuszy KIK".

Jak relacjonuje grupa, w środę policjanci najpierw zatrzymali wolontariuszy KIK, a później "kilkunastu uzbrojonych w broń automatyczną funkcjonariuszy Policji dokonało przeszukania".

"Wczorajszą akcję policji uważamy za działanie z pozycji siły absolutnie nieadekwatne do sytuacji. Od państwa polskiego oczekujemy wsparcia i ochrony organizacji pozarządowych, w szczególności tych, które świadczą pomoc humanitarną. Dokonanie przeszukania w tym trybie, przesłuchiwanie naszych wolontariuszy w środku nocy, odebranie narzędzi ich pracy uważamy za zaprzeczenie obowiązkom państwa i jego funkcjonariuszy oraz za eskalowanie napięcia. Stanowczo domagamy się od przedstawicieli Policji wyjaśnienia tej sprawy i jak najszybszego zwrotu sprzętu naszym wolontariuszom, żeby mogli wrócić do świadczenia działań pomocowych. Celem ich działania jest wyłącznie ratowanie zdrowia i życia migrantów"

- czytamy. Jak dodano, o sytuacji poinformowani zostali Rzecznik Praw Obywatelskich i przedstawiciele Kościoła, w tym Prymas Polski.

"Mam nadzieję na jasny głos hierarchów Kościoła"

Działania policji potępili m.in. publicysta katolicki Tomasz Terlikowski i politycy lewicowej Partii Razem. 

"Wejścia policji o północy z długą bronią, bez nakazu przeszukania, a jedynie „na blachę" do siedziby organizacji humanitarnej, przesłuchiwanie wolontariuszy legalnie działającej organizacji do piątej rano, konfiskatę sprzętu - trudno nie uznać za manifestację nagiej siły i próbę zastraszenia" - napisał Terlikowski. Podkreślił, że punkt jest czynny całodobowo i jeśli policja chciała przesłuchać wolontariuszy, to mogła przyjechać w ciągu dnia. 

"Z tej akcji policja powinna się bardzo uczciwie i rzetelnie wytłumaczyć, bo niestety wygląda ona na brutalną próbę ograniczania i tak ograniczonych możliwości działania organizacji humanitarnych. Argument, że KIK organizuje działalność przemytniczą - wybaczcie, ale mnie nie przekonuje. Jeśli wyjaśnień nie będzie, to będzie to kolejny bardzo zły sygnał pokazujący, że władza - nie kontrolowana tam przez media - uznała, że może zrobić wszystko" - napisał i dodał, że ma też nadzieję na jasny głos hierarchów Kościoła.

"Kluby Inteligencji Katolickiej robią przy granicy wiele dobra. Ratują ludzi przed śmiercią. Wszystkich, bo 'nie masz Żyda, ani Greka'. O to, zdaje się, chodziło w ewangelii? Wysyłanie policji na katolicki punkt pomocy humanitarnej to ponury symbol tego, czym się stała prawica" - napisał poseł Adrian Zandberg. Kolejny z posłów Razem, Maciej Konieczny, ocenił: "Najście to wpisuje się w szereg represji wobec organizacji pomagających uchodźcom. Katolikom represjonowanym przez władze PiS za pomoc bliźniemu należy się nasza pełna solidarność i wsparcie".

Więcej o: