Stanisław Piotrowicz przegrał w apelacji. Musi przeprosić sędziów za słowa o "zwykłych złodziejach"

Sędzia Trybunału Konstytucyjnego Stanisław Piotrowicz musi przeprosić pierwszą prezes Sądu Najwyższego Małgorzatę Gersdorf oraz sędziego Sądu Najwyższego Krzysztofa Rączkę za to, że obraził ich, nazywając sędziów "zwykłymi złodziejami". Tak orzekł w czwartek w prawomocnym wyroku Sąd Apelacyjny w Warszawie.
Zobacz wideo Jan Maria Jackowski: Jak ktoś ma PESEL jak S. Piotrowicz, zdarza się, że ma i taką biografię

W styczniu 2020 roku Sąd Okręgowy w Warszawie zdecydował, że były poseł Prawa i Sprawiedliwości a obecny sędzia Trybunału Konstytucyjnego Stanisław Piotrowicz ma przeprosić pierwszą prezes Sądu Najwyższego Małgorzatę Gersdorf i sędziego SN Krzysztofa Rączkę, którzy wytoczyli mu proces o zniesławienie. Piotrowicz odwołał się jednak od tego orzeczenia. Jak pisze Onet, w czwartek 16 grudnia zapadł w tej sprawie prawomocny wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie.

Władimir Putin podczas wideokonferencji z Joe BidenemJoe Biden i Władimir Putin rozmawiali on-line ponad dwie godziny [ZDJĘCIA]

Sąd Apelacyjny w Warszawie zdecydował w sprawie Stanisława Piotrowicza

Jak czytamy na portalu, zgodnie z czwartkowym orzeczeniem sędzia TK w ciągu 14 dni od uprawomocnienia wyroku musi opublikować na antenie telewizji TVN, po głównym wydaniu "Faktów", następujące oświadczenie:

 "Przepraszam I prezes SN Małgorzatę Gersdorf oraz sędziego SN Krzysztofa Rączkę za to, że w dniu 27 sierpnia 2018 r. obraziłem ich, nazywając sędziów zwykłymi złodziejami, którzy nie powinni orzekać dalej. Stanisław Piotrowicz". Do tego, zgodnie z wcześniejszym wyrokiem Sądu Okręgowego, Piotrowicz ma także wpłacić 20 tys. zł zadośćuczynienia na rzecz Stowarzyszenia SOS Wioski Dziecięce

Więcej aktualnych wiadomości z kraju przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl.

sędzia Stanisław PiotrowiczStanisław Piotrowicz. Kim jest sędzia Trybunału Konstytucyjnego?

Jak Stanisław Piotrowicz komentował proces o zniesławienie sędziów

W sierpniu 2018 roku podczas obrad Krajowej Rady Sądownictwa Piotrowicz powiedział dziennikarzom, że w reformie sądownictwa chodzi między innymi o to, by "sędziowie, którzy są zwykłymi złodziejami, nie orzekali dalej". Były polityk PiS skomentował wówczas swoją wypowiedź w rozmowie z Gazeta.pl.

- Po pierwsze moja wypowiedź nie dotyczyła powodów, nie zostały wymienione ani nazwiska, ani sądy i z tych względów nie mieli legitymacji procesowych. Po drugie, zawartość merytoryczna mojej wypowiedzi nie była dla nikogo obraźliwa - twierdził. - Wypowiedź dotyczyła więc tych sędziów, którzy są złodziejami. Na to słusznie dziennikarze zadali kolejne pytanie: "kogo ma pan na myśli?". Odpowiedziałem: "patologiczne przypadki pokazywane w mediach" - dodał.

Piotrowicz mówił wówczas także, że jest "twarzą reformy wymiaru sprawiedliwości", co według niego wpłynęło na wyrok. - Odnoszą wrażenie, że to rozstrzygnięcie jest odporne na fakty i odporne na prawo - komentował.

Jednak Sąd Okręgowy w uzasadnieniu wyroku zaznaczył, że dziennikarze, którzy rozmawiali z Piotrowiczem, zrozumieli jego wypowiedź jako słowa o sędziach Sądu Najwyższego, podobnie jak sami sędziowie tego sądu. Onet przypomina, że sąd wówczas stwierdził też: "Nazwanie kogokolwiek złodziejem w momencie, kiedy adresat wypowiedzi nie dopuścił się popełnienia przestępstwa zaboru mienia, zawsze jest jednoznaczne w naruszeniem dóbr osobistych".

Więcej o: