Rybnik. Wrzuciła psa do kontenera na ubrania, bo "pokłóciła się z rodziną". Grozi jej do 5 lat więzienia

Jedna z mieszkanek Rybnika (woj. śląskie) miała wrzucić psa do kontenera na używaną odzież. Zwierzę uratowali strażacy i kobieta, która wezwała ich na pomoc. Właścicielce postawiono zarzut znęcania się nad zwierzęciem. Grozi jej nawet 5 lat więzienia.

Rybniccy strażacy w poniedziałek 13 grudnia wieczorem dostali zgłoszenie, że ktoś wrzucił psa do kontenera na ubrania na ul. ks. Jośki. Uwięziony zwierzak skamlał, czym zwracał uwagę przechodniów. Gdyby nie szybka reakcja jednej z mieszkanek Rybnika, szczeniak umarłby z głodu i wychłodzenia.

Zobacz wideo Pies może uczynić życie nie tylko piękniejszym, ale i dłuższym

- Strażacy siłowo otworzyli pojemnik. Pies, cały i zdrowy, został przekazany policji - powiedział rzecznik Państwowej Straży Pożarnej w Rybniku Bogusław Łabędzki w rozmowie z TVN 24. Kobieta, która powiadomiła strażaków, zaoferowała, że do czasu wyjaśnienia sprawy zaopiekuje się zwierzęciem.

Bożonarodzeniowa szopka w WatykanieWatykan. Zapalono lampki na 113-letnim świerku. Jest też szopka [ZDJĘCIA]

Rybnik. Właścicielce psa grozi więzienie

Policjanci ustalili już, kto wrzucił psa do kontenera. Właścicielka zwierzęcia przyznała, że zrobiła to, bo - jak przekazali stacji mundurowi - "pokłóciła się z rodziną i ma ciężką sytuację finansową". Postawiono jej zarzut znęcania się nad zwierzęciem ze szczególnym okrucieństwem. Kobiecie grozi od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia.

Więcej informacji z kraju znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl >>>

zdjęcie ilustracyjneGdańsk. Schronisko wstrzymuje adopcje zwierząt w okresie świątecznym

W sprawę zaangażował się też rybnicki Pet Patrol - stowarzyszenie działające na rzecz zwierząt. - Zgłosimy tę sprawę na policję we własnym zakresie i będziemy się domagali ścigania sprawcy. To podlega pod znęcanie się nad zwierzętami - podkreśliła Izabela Kozieł z Pet Patrolu w rozmowie z rybnik.naszemiasto.pl.

Hibernująca orzesznicaOrzesznica hibernująca w liściach. Leśniczy nazwał ją "leśnym śpiulkolotem"

Rybnik. Właścicielka uwięzionego psa miała przyglądać się akcji ratunkowej

Różni świadkowie twierdzą, że właścicielka psa w trakcie akcji ratowniczej miała stać w pobliżu kontenera i przyglądać się działaniom służb. - Pani miała też wcześniej inne psy, które zniknęły. Po pewnym czasie zawsze pojawiał się nowy. Pytana, gdzie są, zawsze mówi, że oddała je dobrym ludziom - przekazała TVN 24 jedna z mieszkanek Rybnik. Policja przyznała, że otrzymała takie informacje od mieszkańców. Ze względu na dobro śledztwa funkcjonariusze nie potwierdzili, czy mowa o tej samej kobiecie, nie podali także jej wieku. Na razie nie potwierdzono też informacji o wcześniejszych zniknięciach psów. 

Więcej o: