Krosno. Nero gryzł z bólu kojec i budę. Sąd: Znęcanie nie miało charakteru szczególnego okrucieństwa

Według Sądu Rejonowego w Krośnie 54-letni były właściciel owczarka znęcał się nad zwierzęciem, ale nie miało ono charakteru szczególnego okrucieństwa. Mężczyzna został skazany na pół roku więzienia w zawieszeniu na rok. Zmieniono też kwalifikację czynu, o który był oskarżony.

Jak podaje portal nowiny24.pl, sąd przyznał, że zdjęcia Nero wykonane przez wolontariuszy OTOZ Animals "robią wrażenie". Mimo tego zdecydowano się na zmianę kwalifikacji czynu. 54-letni były właściciel psa miał być sądzony w sprawie znęcania się nad zwierzęciem ze szczególnym okrucieństwem.

Zobacz wideo Prof. Andrzej Elżanowski: Kary za znęcanie się nad zwierzętami i nad ludźmi powinny być porównywalne

54-latek znęcał się nad psem Nero. "Oskarżony zdawał sobie z tego sprawę, ale zlekceważył sytuację, narażając psa nawet na utratę życia"

- Jednak nie można wyłącznie na podstawie stanu psa w chwili odbierania go właścicielowi czynić ustaleń przypisujących winę - mówił sędzia Sądu Rejonowego w Krośnie w województwie podkarpackim. Jak argumentował dalej, przykładowo wychudzenie psa - w jego opinii - mogło wynikać z zaawansowanej choroby, niewłaściwego rozpoznania choroby czy źle dobranych leków, a nie głodzenia psa.

Dalej jednak sędzia mówił o tym, że oskarżony 54-latek nie zapewnił psu Nero właściwej opieki ani nie zajmował się nim w sposób humanitarny. Pies nie był u weterynarza, nawet gdy pojawiły się pierwsze symptomy choroby, a stan psa znacznie się pogorszył. Natomiast właściciel był u weterynarza trzy razy - ale sam. Miał wziąć leki dla psa, ale te nie zadziałały. Biegły weterynarii stwierdził, że wczesna diagnostyka choroby, którą ma Nero, jest prosta i mało kosztowna, a pies mógł być skutecznie wyleczony, gdyby 54-latek od razu poszedł z nim do specjalisty.

- Świadomie, widząc brak sierści, pozwolił, by pies przebywał w zimowych warunkach, w kojcu bez dachu i budzie bez zadaszenia. Oskarżony zdawał sobie z tego sprawę, ale zlekceważył sytuację, narażając psa nawet na utratę życia - mówił w uzasadnieniu sędzia.

Więcej informacji z Polski na stronie głównej Gazeta.pl. 

Waldemar Bonkowski (zdjęcie ilustracyjne)Kościerzyna. Proces byłego senatora PiS oskarżonego o znęcanie się nad psem

Znęcanie się nad zwierzętami. Dlaczego sąd zmienił kwalifikację czynu?

- Zachowanie oskarżonego naraziło psa wyłącznie na cierpienie i stres. Pies gryzł z bólu kojec i budę, brak sierści powodował wychłodzenie organizmu. Do tego doszły brak odpowiedniej w tej chorobie karmy, utrata wagi, zaniki mięśni, ścieranie się zębów - wyliczał sędzia. Sąd wziął jednak pod uwagę, że oskarżony mógł obawiać się wysokich kosztów leczenia lub wstydzić się wyglądu swojego psa.

W ostateczności sąd uznał, że zachowanie oskarżonego, który godził się na cierpienie psa, było znęcaniem się nad zwierzęciem - jednak nie miało ono charakteru szczególnego oskarżenia. Sędzia powołał się na orzecznictwo Sądu Najwyższego, w którym za szczególne okrucieństwo uznaje się zachowanie sadystyczne, barbarzyńskie i bestialskie, a o takim - w opinii sądu - nie można mówić w tym przypadku.

Oskarżony został skazany na pół roku więzienia w zawieszeniu na rok. Ponadto ma zapłacić tysiąc złotych nawiązki na rzecz OTOZ Animals. Według sądu 54-latek nie musi zwracać kosztów lecenia Nero, o co wnioskował oskarżyciel posiłkowy.

Interwencja w schronisku dla zwierząt w WojtyszkachŁódzkie. Zmasowana akcja w największym schronisku w Polsce. "Piekło"

Dalsza historia psa Nero - zwierzę znalazło dom tymczasowy

"Ze spokojem oczekiwaliśmy na wyrok sądu w tej sprawie, ale to co usłyszeliśmy wczoraj dosłownie złamało nam serca. Były właściciel Nero otrzymał karę pół roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na rok, musi też zapłacić 1000 złotych nawiązki na rzecz naszego inspektoratu oraz pokryć połowę kosztów sądowych... Sędzia w uzasadnieniu podkreślił, że właściciel dbał o psa jak umiał, tak jak od zawsze dbano o psy w jego rodzinie" - komentuje wyrok OTOZ Animals. 

W marcu 2021 roku organizacja poinformowała, że Nero znalazł dom tymczasowy. "To już zupełnie inny pies... przytył, sierść odrasta, ma dużo energii a w oczach wesołe iskierki. Oczywiście wciąż trwa leczenie i jest pod stałą kontrolą weterynarza. Bardzo, bardzo dziękujemy wszystkim za wsparcie" - napisano na stronie fundacji. Ostatni post, z sierpnia tego roku wskazuje na to, że Nero nadal nie znalazł domu na stałe. 

Ze względu na swoją historię, Nero potrzebował opieki behawiorysty. Na dalsze leczenie psa cały czas prowadzona jest zbiórka na portalu pomagam.pl.

Więcej o: