Jak podaje portal olsztyn.com.pl, kontrole szkół policealnych w Olsztynie związane są z szukaniem przez miasto oszczędności, które pomogą zasilić budżet. Jak poinformował na konferencji prasowej prezydent Piotr Grzymowicz, od lat wydatki miasta na ten cel znacznie przewyższają dotacje przyznawane z budżetu państwa.
- Okazało się, że dobrze trafiliśmy. To, co się dzieje w tych placówkach często jest zwykłym oszustwem. Na pewno nie zostawimy tej sytuacji taką, jaka jest - zapowiedział Piotr Grzymowicz. Jak dodał prezydent, olsztyński ratusz dotuje 15 szkół policealnych, dla których zaplanowano aż osiem mln zł dotacji w 2021 roku. Zgodnie z prawem bowiem, szkołom policealnym przysługują dotacje na "pokrycie wydatków bieżących i na zakup środków trwałych oraz wartości niematerialnych i prawnych".
Dotacje mogą być więc wydane na wynagrodzenia dla dyrekcji i pracowników placówki, zakup mebli, komputerów czy pomocy dydaktycznych. Ich wysokość uzależniona jest od liczby uczniów, którzy uczestniczą w co najmniej połowie obowiązkowych zajęć edukacyjnych w danym miesiącu. Kontrole przeprowadzone zostały natomiast w trakcie zajęć - czyli zwykle popołudniami i w weekendy.
Przeczytaj więcej podobnych informacji na stronie głównej Gazeta.pl.
Kontrole polegaj a na tym, że upoważnione osoby wchodzą do danej klasy i zbierają własnoręczne podpisy uczniów biorących udział w zajęciach. - I niestety zdarzają się również takie sytuacje że w sali jest sam nauczyciel i nie ma żadnych słuchaczy - dodała w rozmowie z PAP rzeczniczka ratusza Marta Bartoszewicz zaznaczając, że wiele szkół stara się utrudnić lub uniemożliwić prowadzenie kontroli.
Od września tylko jedna szkoła podała prawdziwą liczbę uczniów, którzy uczestniczyli w zajęciach. W pozostałych szkołach policealnych faktyczna liczba uczniów była mniejsza średnio o połowę, a rekordowych przypadkach mniejsza o nawet 90 proc. W jednej szkole dyrektor wykazywał, że jest jednocześnie też nauczycielem i uczniem szkoły.