Nowe informacje ws. akcji ratunkowej w kopalni Bielszowice. Jeden górnik uratowany, "b. trudne warunki"

Jak poinformował przedstawiciel Polskiej Grupy Górniczej, pierwszy z dwóch uwięzionych w kopalni Bielszowice górników został wydobyty na powierzchnię. Mężczyzna jest w szpitalu. Zespoły ratunkowe przesuwają się w stronę drugiego poszkodowanego. - Prace są prowadzone w bardzo trudnych warunkach, to posuwanie się centymetr po centymetrze - przekazał wiceprezes zarządu PGG Rajmund Horst.

- Około godziny wpół do pierwszej udało się ratownikom dotrzeć i wytransportować poszkodowanego ze strefy zagrożenia. Pracownik ten został o wpół do drugiej przetransportowany na powierzchnię, następnie zabrany przez karetkę i odwieziony do szpitala św. Barbary w Sosnowcu. Pracownik był przytomny, świadomy, skarżył się na ogólne potłuczenia - powiedział na porannej konferencji prasowej Rajmund Horst, wiceprezes zarządu PGG ds. produkcji. Jak dodał, ze wstępnej diagnozy ratownika medycznego wynika, że górnik ma złamaną dolną kończynę. 

Zobacz wideo Proces za krytykę Lasów Państwowych? Tracz: LP przyznały, że będą wystosowywać pozwy

Wiceprezes PGG o akcji ratunkowej: Odbywa się w totalnym obwalisku

Jak poinformował, aparatura wykazała, że "w odległości ok. 10-11 metrów od miejsca, w którym znajdował się pierwszy poszkodowany, pochodzi sygnał z lampy drugiego poszkodowanego". - Kontynuujemy prace związane z udrożnieniem tego wyrobiska, żeby dotrzeć do drugiego poszkodowanego. Prace są prowadzone w bardzo trudnych warunkach, to posuwanie się centymetr po centymetrze z zachowaniem pełnego bezpieczeństwa. Trudno powiedzieć, jak długo to potrwa - mówił. Dodawał, że akcja ratownicza odbywa się w "totalnym obwalisku". 

Kopalnia Bielszowice w Rudzie ŚląskiejWstrząs w kopalni Bielszowice. Ratownicy nawiązali kontakt z jednym z górników

Wstrząs w kopalni Bielszowice

Horst tłumaczył, że "przede wszystkim utrudnienie stanowi przestrzeń, w której ratownicy muszą się poruszać". - Jest ona bardzo ograniczona - podkreślał. Wiceprezes PGG poinformował, że temperatura w miejscu prowadzenia akcji wynosi ok. 25 st. C. - To akceptowalna temperatura, jest zadowalający przepływ powietrza - mówił.

Do wstrząsu o magnitudzie 2,5 doszło w sobotę przed godz. 9:00 w tzw. ruchu Bielszowice. To część kopalni Ruda. Do zdarzenia doszło w rejonie ściany wydobywczej około 780 metrów pod ziemią. Po wstrząsie utracono kontakt z dwoma górnikami. Wieczorem Tomasz Głogowski, rzecznik PGG, poinformował, że udało się nawiązać się kontakt z jednym z nich.  

W kopalni Borynia zginął górnik (zdjęcie ilustracyjne)Śląsk. Tragiczny wypadek w kopalni Borynia-Zofiówka. Zginął górnik

Więcej o: