Rząd przewiduje "kolejne ruchy migracyjne", tym razem głównie z Afganistanu. "Setki tysięcy osób"

Piotr Müller przekazał, że polski rząd spodziewa się kolejnych "ruchów migracyjnych" i napływu na granicę z Polską nawet "setek tysięcy osób". Tym razem miałoby chodzić głównie o osoby pochodzące z Afganistanu. - Ostatnio sam też również dyktator Alaksandr Łukaszenka mówił wprost, że takie ruchy mogą się pojawić - przekazał Müller.

Kryzys migracyjny nieco się uspokoił - w pobliżu granicy polsko-białoruskiej nie ma już dużych koczowisk, wielu migrantów wróciło też do domów liniami Iraqi Airways (jak informuje Belsat, samolotami do swoich domów wróciły dokładnie 2303 osoby). Setki imigrantów przebywają jednak ciągle w budynkach białoruskich pograniczników bądź w tzw. centrum logistycznym. Polska policja wciąż informuje o pojedynczych incydentach na granicy.

Zobacz wideo "Dlaczego wśród uchodźców są głównie mężczyźni?" [Q&A Gazeta.pl]

Müller: Ryzyko ruchów migracyjnych sięgających setek tysięcy

Tymczasem rzecznik rządu Piotr Müller na piątkowej konferencji prasowej wskazał na inne potencjalne zagrożenia. 

W tej chwili jesteśmy przygotowani na to, że w najbliższych miesiącach pojawią się kolejne zorganizowane ruchy migracyjne - tym razem na podstawie tych informacji dyplomatycznych, informacji wywiadowczych, które docierają z naszych służb oraz służb naszych partnerów - zorganizowane ruchy migracyjne z terenu Afganistanu

- podkreślił, cytowany przez RMF FM. 

Mówimy tutaj o ryzyku nawet ruchów migracyjnych sięgających setek tysięcy, a docelowo nawet wyższych liczb, jeżeli chodzi o ten ruch, który mógłby się odbyć z Afganistanu za pośrednictwem niektórych państw, które mogłyby na takie ruchy pozwolić

- wskazał rzecznik rządu. - Ostatnio również dyktator Alaksandr Łukaszenka mówił wprost, że takie ruchy mogą się pojawić. Oczywiście one same z siebie się tam nie pojawią, tylko będą kolejnym elementem organizowania tego typu działań ze strony państwa białoruskiego - zaznaczył.

Były dyplomata o migrantach z Afganistanu

O ewentualnym otwarciu afgańskiego szlaku informowaliśmy już niejednokrotnie na portalu Gazeta.pl. Jak mówił w rozmowie z TVN 24 Pawła Łatuszka, były białoruski dyplomata, białoruskie KGB opracowało nowy szlak przemytniczy z Afganistanu. - Pod koniec października na lotnisku w Tadżykistanie wylądowały dwa transportowce wojskowe Ministerstwa Obrony Białorusi [...]. Znajdowała się grupa oficerów wywiadu KGB Białorusi, którzy mieli za zadanie opracować plan w zastępstwie, kiedy Afgańczycy mogą być przerzucani na terytorium Białorusi, żeby później atakować granicę jako migranci, atakować granicę Unii Europejskiej - wskazywał. Zaznaczył, że "drugim celem było sprowadzenie broni amerykańskiego i radzieckiego pochodzenia".

Migranci, zasieki i policjanci na zamkniętym przejściu w Kuźnicy na granicy polsko-białoruskiej, 15 listopada 2021 r.Łukaszenka sprowadzi Afgańczyków? "Są lepiej przygotowani do zimy i śniegu"

Więcej o: