Przygraniczne samorządy miały nadzieję na zdejmowanie zakazów. "Powoduje stagnację miasta"

Koniec stanu wyjątkowego przy granicy polsko-białoruskiej. Od środy 1 grudnia wprowadzony został zakaz przebywania, wiele ograniczeń pozostaje jednak niezmienionych. - Na ulicach jest pusto, ludzie żyją w trybie praca-dom - ocenił burmistrz Włodawy.

Zakaz przebywania przy granicy polsko-białoruskiej dotyczy 183 miejscowości, z czego 115 w województwie podlaskim i 68 w województwie lubelskim. Do objętych zakazem miast i wsi, wciąż nie będą mogły wjechać osoby spoza grupy mieszkańców. - Nasz ośrodek kultury praktycznie zamarł, bo nie możemy organizować wielu imprez biletowanych, a z tego były przychody - powiedział w rozmowie z Dziennikiem Wschodnim Wiesław Muszyński, burmistrz Włodawy.

Zobacz wideo "Dlaczego wśród uchodźców są głównie mężczyźni?" [Q&A Gazeta.pl]

Zakaz przebywania przy granicy. Burmistrz Włodawy "miałem cichą nadzieję, że zakazy znikną"

Podtrzymanie ograniczeń na granicy, zdaniem burmistrza Włodawy, powoduje "stagnację miasta". - Miałem cichą nadzieję, że zakazy znikną - przyznał w rozmowie z lokalną gazetą. - Owszem, ochrona granicy jest potrzebna, ale przez te zakazy miasto jest w stagnacji. Na ulicach jest pusto, ludzie żyją w trybie praca-dom - podkreślił Muszyński. Dodał także, że zakaz uderzył również w przedsiębiorców np. właścicieli sklepów

Mateusz Morawiecki na granicy polsko-białoruskiejPremier na granicy. "Jest poszukiwanie słabych punktów" [ZDJĘCIA]

Więcej o sytuacji na granicy polsko-białoruskiej przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl.

Na zakaz przy granicy zdaniem Dariusza Stefaniuka, posła partii PiS, mieszkańcy jednak nie narzekają. - Z sygnałów, które do mnie docierają, wynika, iż jest pełne zrozumienie dla tych działań. Świadomość realnego zagrożenia i rzeczywistej oceny sytuacji przez mieszkańców jest dużo większa niż parlamentarzystów opozycji gotowych dla poklasku, happeningu lekceważyć życie i zdrowie funkcjonariuszy pilnujących naszej granicy - cytuje słowa Stefaniuka Dziennik Wschodni.

Kogo dotyczy zakaz przebywania przy granicy

Czasowym zakaz przebywania w strefie nadgranicznej wprowadzony został na okres czterech miesięcy - od 1 grudnia do 1 marca. Do miejscowości objętych zakazem będą mieli dostęp tylko: mieszkańcy, służby, prowadzący tam działalność gospodarczą, osoby załatwiające sprawy urzędowe oraz te, biorące udział w kulcie religijnym. W piątek 3 grudnia przy granicy ma zostać uruchomione także centrum prasowe dla dziennikarzy polskich oraz zagranicznych. 

Dziennikarze (zdjęcie ilustracyjne)Centrum prasowe na granicy. "Mamy do czynienia z prawdziwą cenzurą"

Nowelizacja ustawy o ochronie granicy państwowej dopuszcza także m.in. używanie przez Straż Graniczną chemicznych środków obezwładniających, jak np. granaty łzawiące czy ręczne i plecakowe miotacze. Według uzasadnienia środki te mają pozwolić na poprawę skuteczności prób siłowego przekroczenia granicy. 

Więcej o: