Wyśmiewanie, przywiązywanie nóg do łóżka, policzkowanie - kobiety w Polsce nadal tak rodzą dzieci

Fundacja Rodzić po Ludzku opublikowała drugi raport dotyczący realizacji standardów opieki okołoporodowej w Polsce. Z badania, w którym udział wzięło ponad 10 tys. kobiet, wynika, że na porodówkach cały czas dochodzi do skandalicznego traktowania rodzących. W 2021 roku pojawiało się policzkowanie kobiet, wyśmiewanie ich, czy przywiązywanie nóg do łóżka.

"Fundacja postanowiła sprawdzić, jak traktowane są kobiety na salach porodowych oraz oddziałach położniczych w czasie pandemii COVID-19. Jednocześnie podjęła próbę dowiedzenia się, jak wyglądają warunki pracy położnych i lekarzy opiekujących się kobietami" - czytamy w zapowiedzi wyników raportu.

Zobacz wideo Czy kobiety w ciąży i karmiące powinny się zaszczepić?

Fundacja o opiece okołoporodowej w Polsce. Z powodu epidemii koronawirusa ponad 60 proc. kobiet rodziło samych

Raport Rodzic po Ludzku pojawił się na stronie fundacji 30 listopada. Badaniem objętych zostało 10 257 kobiet, które rodziły w pierwszym roku epidemii koronawirusa w Polsce (od marca 2020 do lutego 2021 roku). Z raportu wynika, że mimo trudnej sytuacji duża część szpitali respektowała zapisy dotyczące standardu opieki okołoporodowej. Z roku na rok zasady opracowane w rozporządzeniu ministra zdrowia są coraz lepiej realizowane.

Fundacja zauważa jednocześnie, że kryzys zdrowotny w konsekwencji epidemii koronawirusa stworzył ciche przyzwolenie na ignorowanie zapisów standardu. Z powodu pandemii najczęściej naruszany był zapis dotyczący osoby towarzyszącej podczas porodów fizjologicznych. W pierwszym roku epidemii około 62 proc. kobiet rodziło samych. Raport wskazuje na brak jasnych przepisów prawa ze strony Ministerstwa Zdrowia, co skutkowało "ograniczeniem bez wahania praw kobiet, zasłaniając się bezpieczeństwem pacjentów i personelu".

Z działań, które zostały poprawione - coraz więcej placówek dopuszcza co najmniej dwugodzinny kontakt skóra do skóry matki z noworodkiem. Większy odsetek rodzących może też pić (85 proc.) i jeść (28 proc.) podczas porodu. W czasie epidemii personel medyczny częściej angażował się w opiekę nad kobietami - uczył je, jak pielęgnować dziecko i karmić piersią.

Coraz mniej ciężarnych pacjentek skarży się na sposób opieki w szpitalu, jednak nieprzyjemne sytuacje nadal się zdarzają.

Przeczytaj więcej podobnych informacji na stronie głównej Gazeta.pl.

Manifestacja w Poznaniu po śmierci 30-letniej Izy z Pszczyny"Kobieta powinna mieć wybór". Manifestacje po śmierci Izy. W sobotę kolejne [ZDJĘCIA]

Nieprzyjemne sytuacje w szpitalach nadal dotykają setek ciężarnych. Ponad 800 z nich było wyśmiewanych

"W wielu szpitalach kobiety nadal nie mogą korzystać z zagwarantowanego prawa do decydowania o przebiegu swojego porodu, ograniczana jest ich aktywność podczas porodu, wiele kobiet musi leżeć i nie może samodzielnie wybrać wygodnej pozycji do rodzenia" - czytamy w raporcie. Fundacja podaje, że podczas epidemii koronawirusa wzrosła liczba nacinania krocza u pacjentek, które rodzą siłami natury (dotyczyło to aż 50,6 proc. kobiet).

"W 2021 r. na salach porodowych i oddziałach położniczych nadal dochodzi do przemocy i nadużyć wobec kobiet. Mimo ogólnej dobrej oceny komunikacji co piąta kobieta rodząca w pandemii usłyszała w szpitalu niestosowny komentarz, co dziesiąta doświadczyła krzyku i wyśmiewania ze strony personelu, trzy proc. było szantażowanych, a dwóm proc. podczas parcia na siłę rozkładano nogi" - napisano w raporcie.

W liczbach bezwzględnych są to informacje pozyskane od kilkuset kobiet. Dokładnie od marca 2020 do lutego 2021 roku:

  • 877 ciężarnych było wyśmiewanych,
  • 332 pacjentki były szantażowane,
  • 194 kobiety doświadczyły siłowego rozszerzania nóg w czasie parcia,
  • 76 ankietowanych zgłosiło groźby,
  • 42 kobietom przywiązano nogi w trakcie porodu,
  • 29 ciężarnych było szturchanych w czasie porodu,
  • 17 pacjentek doświadczyło wymuszania dodatkowych opłat,
  • osiem kobiet zostało spoliczkowanych.

Mniej niż połowa kobiet miała pełną wiedzę o przebiegu porodu i była informowana o zabiegach wykonywanych przy dziecku oraz o stanie zdrowia swoim i dziecka. "Pandemia ani żadna inna sytuacja kryzysowa nie zwalniają nikogo z traktowania drugiego człowieka z szacunkiem, a w przypadku kobiet w ciąży, rodzących, czy w połogu, ze względu na sytuację, w której się znajdują, szczególnie potrzebne jest ludzkie traktowanie przez osoby mające za zadanie wspierać je i otaczać opieką" - pisze dalej fundacja.

Ratownicy czekają z chorymi w karetkach, aż ktoś umrze i zwolni łóżkoRatownicy czekają z chorymi w karetkach, aż ktoś umrze i zwolni łóżko

W ciągu ostatnich trzech lat zmalała liczba kobiet, które doznawały w szpitalu czynności niedelikatnych, niedbałych, wykonanych bez ich zgody lub bez poszanowania prywatności. W czasie epidemii koronawirusa zaobserwowano wzrost takich zachowań. "W 2021 r. jednak działo się tak w przypadku 24 proc. badanych (brak delikatności), 15 proc. (brak zgody) i 14 proc. (brak intymności i prywatności)". 

Pełen raport dostępny jest na stronie Fundacji Rodzić po Ludzku.

Więcej o: