Migrantka z Iraku o ośrodku dla cudzoziemców: Jesteśmy już zmęczeni. Sytuacja jest bardzo zła

Ostatnie wydarzenia w ośrodku dla migrantów w Wędrzynie przywróciły dyskusję na temat warunków, w jakich przebywają cudzoziemcy. Eksperci biura Rzecznika Praw Obywatelskich zwracają uwagę, że migranci są izolowani, a ośrodki są otaczane drutami kolczastymi. - Kontrolują nas na każdym kroku. Kamery w ośrodku są nawet w łazience - mówiła w rozmowie z tvn24.pl mieszkanka ośrodka w Białej Podlaskiej.

W czwartek z ośrodka w Wędrzynie (woj. lubuskie) chcieli wydostać się przebywający tam cudzoziemcy. "Podczas tego zdarzenia doszło do prób sforsowania ogrodzenia oraz zabezpieczeń obiektów. Ale dzięki szybkiej reakcji służb próby te okazały się nieskuteczne" - podała w piątek lubuska policja.

Przypomnijmy, to właśnie ośrodek w Wędrzynie utworzony na terenie poligonu wojskowego został opisany w raporcie Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur przy Rzeczniku Praw Obywatelskich.

Więcej treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl >>>

Jest on utworzony na terenie czynnego poligonu i - jak wskazano - panują tam "bardzo złe warunki". Ośrodek jest przeludniony, przebywa w nim kilkuset obcokrajowców. Obecnie przestrzeń ograniczono do minimum dwóch metrów kwadratowych na osobę.

Ośrodek w WędrzynieWędrzyn. Migranci chcieli uciec z ośrodka, RPO: "bardzo złe warunki"

"Cudzoziemców zakwaterowano w wieloosobowych salach, mieszczących maksymalnie 20-22 osoby. Śpią na dwupiętrowych pryczach, w pokojach brakuje jakiegokolwiek umeblowania poza stołem i taboretami. W oknach pomieszczeń mieszkalnych brakuje osłon, w związku z czym mężczyźni okleili szyby papierem toaletowym. W barakach panuje nieporządek, zastrzeżenia budzi także czystość sanitariatów" - wyliczali przedstawiciele Rzecznika Praw Obywatelskich.

Zobacz wideo "Jak uchodźca może mieć smartfona czy dobre ubrania?" [Q&A Gazeta.pl]

"Jesteśmy już zmęczeni"

Jak podaje tvn24.pl, w ośmiu ośrodkach na terenie kraju przebywa ponad 1800 cudzoziemców. Dziennikarze rozmawiali telefonicznie z migrantką z Iraku, przebywającą z czworgiem dzieci w ośrodku w Białej Podlaskiej.

- Jesteśmy już zmęczeni. Moje dzieci stały się nerwowe. Sytuacja tutaj jest bardzo zła. Nie możemy wyjść z budynku, kiedy chcemy. Nie możemy spędzać czasu z innymi rodzinami. Zabrali nam smartfony i dali telefony bez kamer, żeby nie robić zdjęć. Kontrolują nas na każdym kroku. Kamery w ośrodku są nawet w łazience - twierdzi kobieta.

Straż Graniczna zapewnia, że limitu przebywania na świeżym powietrzu nie ma, migrantka twierdzi jednak, że "można wyjść na spacer dookoła budynku na półtorej godziny po śniadaniu i na godzinę po obiedzie i to jest koniec".

"Dwie godziny dziennie na świeżym powietrzu to ustawowe minimum. Według biura RPO ograniczenia w tej kwestii mogą wynikać z braku kadr i przeludnienia" - podaje tvn24.pl. Pobyt w ośrodku jest finansowany z budżetu państwa, ale SG - jak podaje portal - ustala migrantowi ryczał w przypadku ewentualnej deportacji. Rozmówczyni tvn24.pl dostała rachunek na ponad 7,6 tys. zł za dwa miesiące pobytu w ośrodku jej i jej dzieci. 

Więcej o: