Aktywista zatrzymany przez żołnierzy. "Rzucali mnóstwem wulgaryzmów. Sugerowali, że jestem przemytnikiem"

Niedaleko Michałowa na Podlasiu, ale poza strefą stanu wyjątkowego, grupa żołnierzy zatrzymała aktywistę Grupy Granica. - Po pięciu sekundach, jak otworzyłem szybę w aucie, próbowano siłą mnie wyciągnąć za nogi - powiedział Jakub Sypiański. Do sprawy odniosły się Wojska Obrony Terytorialnej.

Do zdarzenia doszło w nocy z czwartku na piątek w miejscowości Nowa Wola pod Michałowem. Jakub Sypiański, aktywista Grupy Granica, zrelacjonował zatrzymanie przez żołnierzy w TVN24. - Zostałem zatrzymany przez nieoznakowany samochód. Po pięciu sekundach, jak otworzyłem szybę w aucie, próbowano siłą mnie wyciągnąć za nogi. Osoby w mundurach sięgnęły po kluczyki w stacyjce, otworzyły siłą auto, próbowały mnie wyciągnąć i zabrać telefon - powiedział mężczyzna.

Zobacz wideo "Jak można w niebezpieczną podróż zabrać małe dziecko?" [Q&A Gazeta.pl]

Aktywista zatrzymany przez żołnierzy. "Sugerowali, że jestem przemytnikiem"

Jak opowiadał, miał zapięte pasy, co uniemożliwiło wyciągnięcie go z samochodu. Z relacji Sypiańskiego wynika, że wojskowi się nie przedstawili. - Rzucali mnóstwem wulgaryzmów, [mówili - przyp. red.], że chciałem rzekomo zarobić, sugerowali, że jestem przemytnikiem - powiedział.

Dorota Kania - członkini zarządu Polska PressKania miała prosić Brudzińskiego o wsparcie "letniej akcji TV Republika"

-  Musimy wiedzieć, kim są te osoby, dlaczego dokonały zatrzymania, na jakiej podstawie. Mam nadzieję, że to wszystko zostanie ustalone przez Straż Graniczną, która sporządzi z tego dokumenty, które będą mogły podlegać zaskarżeniu - skomentowała Marta Górczyńska, prawniczka z Grupy Granica. 

Ekspert o skali pandemii w Polsce: Zakażeń jest 100 tys., nie 20 tysięcy na dobęEkspert o skali pandemii: Zakażeń jest 100 tys., nie 20 tysięcy na dobę

Wojska Obrony Terytorialnej odniosły się do sprawy w oświadczeniu. Jak podaje rzecznik prasowy terytorialsów płk Marek Pietrzak, "zatrzymanie przeprowadzili żołnierze patrolu wojskowego, który w tym rejonie wykonywał zadania na mocy postanowienia prezydenta RP, wspierając Straż Graniczną". 

WOT odpowiada

Rzecznik WOT przedstawia inną wersję wydarzeń. "Zatrzymanie było wynikiem podejrzanego zachowywania się kierowcy pojazdu, który po zauważeniu pojazdu wojskowego ruszył dynamicznie i zaczął uciekać w kierunku lasu. Do zatrzymania doszło na bocznej drodze po wydaniu poleceń latarką" - czytamy. "Po zatrzymaniu, w momencie podchodzenia żołnierzy do pojazdu, osoba kierująca pojazdem próbowała w nich wjechać. Ostatecznie pojazd został unieruchomiony, kierowca przesiadł się na miejsce pasażera, zaczął się agresywnie zachowywać, kopiąc w kierunku żołnierzy. Osoba nie wylegitymowała się. Na miejsce wezwano patrol Straży Granicznej" - twierdzi płk Pietrzak. 

Więcej o: