Oko w dziób z metalowym sokołem nad Tatrami. Policyjny śmigłowiec z bardzo bliska [TAKA CIEKAWOSTKA]

Może i nie są najnowsze, ani najnowocześniejsze, ale ratownicy i załogi je lubią. Śmigłowce Sokół to stały widok nad polskimi Tatrami. Ostatnio wyjątkowo była to policyjna maszyna z Krakowa. Do policjantów na chwilę dołączył profesjonalny fotograf, którego wyjątkowe zdjęcia prezentujemy.

Maszyna należąca do Sekcji Lotnictwa Policji KWP Kraków latała nad Tatrami we współpracy z Tatrzańskim Ochotniczym Pogotowiem Ratunkowym od początku października do połowy listopada. Zastępowała śmigłowiec tego samego typu należący do TOPR, który na przestrzeni tego roku przechodzi szereg prac remontowych. Lukę po nim na zmianę wypełniają różne śmigłowce policyjne i wojskowe.

Więcej informacji na temat wydarzeń i sytuacji w Tatrach można znaleźć na stronie główniej Gazeta.pl

Wyjątkowa okazja do lotów nad Tatrami

Policyjną maszynę z Krakowa dwa dni obserwował z bliska fotograf Bartosz Bera, który miał okazję wziąć udział w lotach treningowych. - Jednego dnia było podebranie grupy ratowników TOPR z lądowiska na Hali Gąsienicowej i przerzut ich w wyże partie gór, w tym z wykorzystaniem lądowiska przy Mnichowych Stawkach. Innego dnia loty rejon Małołączniaka, na którym wysadzano grupę ratowników jaskiniowych, a potem desantowano ratowników na półkę skalną na Kościelcu — opisuje w rozmowie z Gazeta.pl Bera, który specjalizuje się w fotografii lotniczej i udokumentował oba dni na serii zdjęć.

Relację wideo ze swojej działalności nad Tatrami przygotowali też policjanci.

Zobacz wideo

Półtora miesiąca stacjonowania w Zakopanem i współpracy z TOPR było wyjątkowo intensywne. Tatrzański Park Narodowy przeżywa w tym roku prawdziwe oblężenie turystów, którzy ze względu na pandemię w większym stopniu zostali w kraju. Latem padały rekordy, kiedy tylko w lipcu na górskie szlaki wyruszyło niemal milion osób. Prawie dwa razy więcej niż rok wcześniej. Przekłada się to na liczbę osób potrzebujących pomocy. W te półtora miesiąca dyżuru policyjna maszyna była podrywana alarmowo w powietrze 85 razy. W locie spędziła niemal 47 godzin. Ewakuowano 44 osoby.

Policyjną maszynę z Krakowa pilotowały mieszane załogi, w których skład wchodzili też policyjni lotnicy z Warszawy. Dla nich to była dobra okazja do treningu w lotach ratunkowych w górach, ponieważ normalnie nad TPN może latać jedynie maszyna TOPR i nikt inny, więc szans na takie doświadczenie inaczej nie ma. Policyjna maszyna nie przechodziła żadnych specjalnych przeróbek. Miała już zainstalowaną wyciągarkę i stopnie po bokach kadłuba, a to podstawowe elementy potrzebne ratownikom TOPR.

Zobacz wideo

Maszyny W-3A Sokoł nie należą do nowych czy nowoczesnych, ale zarówno ich załogi jak i ratownicy TOPR mówią, że są z nich zadowoleni. Sokół to stosunkowo mała maszyna, z małą średnicą wirnika i wywołująca słaby podmuch na ziemi. Dodatkowo mają dość długie golenie podwozia, czyli mówiąc potocznie, mają wysokie zawieszenie, co obniża ryzyko uderzenia dnem kadłuba o skały i kamienie na lądowisku. Wszystko to sprawia, że do takich zadań jak krótkie loty ratunkowe w polskich Tatrach mają sprawdzać się bardzo dobrze. Choć W-3A nigdy nie należały do maszyn mających nadmiar mocy. Wobec tego zwłaszcza w krótkich lotach w górach zabiera się mniejszy zapas paliwa, żeby śmigłowiec był lżejszy i piloci mieli do dyspozycji więcej mocy.

Sokoły w TOPR latają od 1992 roku, kiedy pierwszego przekazano jako dar od Kancelarii Prezydenta. Niestety dwa lata później maszyna rozbiła się, a czterech członków załogi zginęło. W 1995 roku dla TOPR zaczął latać inny Sokół, należący i obsługiwany przez Lotnicze Pogotowie Ratunkowe. W 2003 roku doszło do wypadku, w którym nikt nie zginął, ale po awaryjnym lądowaniu maszyna była ciężko uszkodzona. Naprawy zajęły dwa lata i od 2005 roku do teraz maszyna lata już w ramach samego TOPR. W międzyczasie przechodziła szereg remontów. Na przestrzeni ostatniego roku wymieniono w nim między innymi zużyte silniki. Teraz maszyna jest znów w rękach specjalistów, którzy wymieniają inne ważne elementy napędu. Po tych zabiegach ma móc latać przez osiem kolejnych lat. Do służby w górach ma wrócić na początku 2022 roku.

Więcej o: