Policja wkroczyła do kliniki, która miała sprzedawać certyfikaty covidowe. "Czynności trwają"

Funkcjonariusze policji w czwartek rano przeprowadzali czynności w jednej z podkrakowskich klinik, w której, jak informowały "Fakty" TVN, miało dochodzić do procederu sprzedawania certyfikatów covidowych. Z możliwości uzyskania potwierdzenia szczepienia bez rzeczywistego otrzymania szczepionki mogło skorzystać co najmniej kilkaset osób.

- Policjanci prowadzą na miejscu czynności, które wciąż trwają. Na chwilę obecną nie udzielamy informacji dla dobra sprawy - przekazała w czwartek przed godz. 11 podkom. Justyna Fil z Komendy Powiatowej Policji w Krakowie.

Jak dodała funkcjonariuszka, o sprawie poinformowana została Prokuratura Okręgowa w Krakowie. Z rzecznikiem tej instytucji na razie nie udało nam się skontaktować.

Więcej treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl >>>

Z ustaleń "Faktów" TVN wynika, że pacjenci jednej z podkrakowskich prywatnych klinik nie otrzymywali szczepionki, a po wpłaceniu od 450 do 900 zł w oficjalnym systemie figurowali jako osoby zaszczepione.

Zobacz wideo Dr Szułdrzyński tłumaczy, kto choruje w IV fali COVID-19 i czy czeka nas V fala koronawirusa

Podkrakowska klinika nie szczepiła, a wystawiała certyfikaty

Dziennikarze przygotowali też prowokacje.  - Nikt mnie nie ukuł, nikt nawet nie wziął do ręki szczepionki - mówiła dziennikarka Olga Orzechowska z "Faktów" TVN, która wcieliła się w rolę pacjentki.

Zdjęcie ilustracyjnePodkrakowska klinika nie szczepiła, a wystawiała certyfikaty

Jak twierdziła, zamiast szczepionki, został jej jedynie naklejony plaster. Podobną prowokację przeprowadził reporter Wojciech Bojanowski.

Szef placówki w rozmowie z "Faktami" przekonywał, że wszystkie osoby, które mają covidowe paszporty, zostały zaszczepione.

Więcej o: