Natalia Gebert z Grupy Granica: Skończyło się tym, że oficer białoruski złapał dziecko i włożył jego rękę do ognia

Jaka jest skala tego, co dzieje się na granicy Polski i Białorusi? Czy mówimy o uchodźcach, czy migrantach? Dlaczego osoby przybywające do Europy nie składają wniosków o azyl na przejściach granicznych? Na te pytania w czwartek o 13:30 odpowiadała Natalia Gebert, gościnia programu Q&A Gazeta.pl.

W specjalnym wydaniu programu Q&A Gazeta.pl gościnią Patryka Strzałkowskiego Natalia Gebert z Grupy Granica i inicjatywy Dom Otwarty. - W momencie, w którym migranci wyruszają z Mińska czy Grodna zabierani przez służby białoruskie, tracą praktycznie kontrolę nad swobodą ruchów. Od tego momentu to Białorusini decydują, na którym odcinku granicy te osoby się znajdą, co mają robić, kiedy, w jak dużych grupach. Tutaj nie ma pola do negocjacji - mówi w Gazeta.pl Natalia Gebert.

- Tak, jak słyszeli państwo doniesienia o brutalnym traktowaniu przez różne służby, to tutaj służby białoruskie są wyjątkowo kreatywne w przekonywaniu uchodźców do wykonywania poleceń. Słyszeliśmy tak drastyczne relacje, jak to, że odmowa wykonania polecenia skończyła się tym, że oficer białoruski złapał dziecko i włożył jego rękę do ognia, informując rodziców, że jeśli nadal będą odmawiać, to tego dziecka się w ognisku zmieści więcej. Więc to nie jest kwestia wyboru - dodaje.

Zapraszamy do oglądania całej rozmowy!

Apel Grupy Granica

Aktualny kryzys migracyjny wywołał i eskaluje reżim Aleksandra Łukaszenki i podległe mu służby. Celem tych działań jest destabilizacja sytuacji w Polsce, wywarcie politycznego nacisku na całą Unię Europejską. W obliczu realnej groźby pogorszenia sytuacji na polsko-białoruskiej granicy publikujemy:

Apel Grupy Granica o utworzenie korytarza humanitarnego

"W związku z rosnący ryzykiem eskalacji przemocy na granicy polsko-białoruskiej Grupa Granica wystosowała apel do instytucji krajowych i międzynarodowych, w tym ONZ, Rzecznika Praw Obywatelskich czy OBWE. Działacze apelują o monitorowanie sytuacji i wywieranie nacisku na polskie władze, aby te natychmiast zapewniły na granicy pomoc humanitarną i medyczną. Zaapelowano również do rządu o utworzenie korytarza humanitarnego.

Zamiast nielegalnych wywózek, przemocy i ignorowania kryzysu humanitarnego domagamy się ochrony życia i zdrowia, sprzeciwu wobec tortur oraz ochrony i respektowania praw osób migrujących. Mamy jako państwo obowiązek zapewnić pomoc osobom wykorzystywanym przez reżim Łukaszenki - ochronę międzynarodową dla osób uciekających przed przemocą, prześladowaniami czy wojną, a dla pozostałych bezpieczny powrót do domu. To nie tylko nakaz moralny, ale też obowiązek wynikający z prawa międzynarodowego.

W obliczu realnej groźby eskalacji sytuacji na granicy apelujemy do rządzących oraz do Straży Granicznej, MSWiARP oraz Wojsk Obrony Terytorialnej o przestrzeganie podstawowych zasad humanitaryzmu, podjęcie działań mających na celu ratowanie życia i zdrowia osób migrujących, czyli kobiet, dzieci, osób starszych i mężczyzn, które uciekają z krajów objętych konfliktami, prześladowaniami i destabilizacją.

Na granicy Polski nie może dochodzić do przemocy ani przypadków naruszenia praw człowieka, które obserwujemy od tygodni. Bezpieczna granica to taka, na której osoby migrujące mogą liczyć na ochronę. To taka, na której nikt nie umiera."

Więcej o:

Polecane dla Ciebie