Zatrzymania Franka Brody. Policjant pytał siostrzeńca premiera o jego "relacje z wujkiem"

Franka Brodę policja zatrzymała w listopadzie dwukrotnie: w trakcie prounijnego marszu i niedługo potem, gdy manifestował na dachu Kordegardy. Jak twierdzi aktywista na rzecz praw LGBT i siostrzeniec premiera Morawieckiego, za pierwszym razem policjanci stawali na jego plecach i kopali w głowę. Sprawa trafiła do prokuratury.

18-letni Franek Broda jest aktywistą na rzecz praw osób LGBT i jednocześnie siostrzeńcem premiera Mateusza Morawieckiego. Broda w niedzielę 10 listopada uczestniczył w przemarszu z pl. Zamkowego przed siedzibę PiS na ul. Nowogrodzkiej w Warszawie. Demonstrował swoje poparcie dla pozostania Polski w UE po niedawnym wyroku TK o wyższości polskiego prawa nad prawem unijnym.

Belgia. Zamieszki podczas protestu przeciw wprowadzeniu obostrzeń. Policja użyła armatek wodnychBelgia. Zamieszki podczas protestu, doszło do starć z policją [ZDJĘCIA]

Aktywista został wtedy zatrzymany przez policjantów, którzy, jak twierdził, mieli go "kopać" i na nim "stanąć". - Policja się na mnie rzuciła, wywaliła mnie na ziemię, zgarnęli mnie na bok. Skuli, zaczęli mnie kopać, stanęli na mnie - mówił po uwolnieniu Franek Broda w rozmowie z dziennikarzem Krzysztofem Boczkiem z OKO.press. - Boli mnie głowa. Gość mi stanął na plecach i kopnął mnie w głowę, trudno, żeby mnie nie bolała - dodał.

Zobacz wideo "Uderz, uderz w liberała, anarchistę i pedała". Marsz Niepodległości na ulicach Warszawy

Zatrzymanie Franka Brody. "Spokojnie, misiaczku, wszystko będzie dobrze"

We wtorek 23 listopada Onet opublikował szerszą relację Franka Brody z tego zdarzenia. Do pierwszego zatrzymania mężczyzny doszło, gdy szedł z odpaloną racą. "Kiedy Franek leży na brzuchu ze skutymi rękami, jeden z policjantów staje mu na plecach i rzuca: 'Spokojnie, misiaczku, wszystko będzie dobrze'. Potem kopie go w głowę. Kątem oka Franek widzi też, jak ktoś kładzie but na jego twarzy" - czytamy na portalu.

Więcej informacji z kraju i znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl >>>

Jak wynika z artykułu, w trakcie zatrzymania Broda zachowywał spokój. Na jego prośbę o poluzowanie kajdanek mundurowi zareagowali dopiero po odjeździe radiowozu, kilka ulic dalej. "Przed wypuszczeniem z radiowozu słyszy jeszcze: 'Jak cię rodzice wychowali?'. Potem zdejmują mu kajdanki i zostawiają samego na ulicy" - podaje Onet. Po wypuszczeniu Franka zaczęła boleć głowa, a na ciele dostrzegł siniaki.

Akademia Nauk Stosowanych Wincentego PolaLublin. Niezaszczepieni studenci i pracownicy nie wejdą na uczelnię

W nocy z 10 na 11 listopada mężczyznę zatrzymano ponownie, po tym, jak z trojgiem innych aktywistów wspiął się na dach Kordegardy, naprzeciwko Pałacu Prezydenckiego. Grupa została przewieziona na komisariat, gdzie spędziła 18 godzin. Miało się to stać wbrew zapewnieniom obecnych na miejscu policjantów, którzy mówili, że tylko spiszą aktywistów. W międzyczasie jeden z policjantów miał zapytać Brodę o jego relacje z premierem. "Kiedy wiozą go do lekarza, jeden z policjantów nagle wypala: 'Jakie masz relacje z wujkiem?'" - napisał Onet. - Policjanci podczas [drugiego - red.] zatrzymania nic mi nie zrobili - zapewnił siostrzeniec premiera, który po pierwszym, brutalnym zatrzymaniu zawiadomił prokuraturę.

Adam Niedzielski i Mateusz MorawieckiAfera mailowa. "Obudować pomysłami i nazwać to pakietem onkologicznym"

- Obejrzałem kilka nagrań z czynnościami dotyczących pana Brody i nie widziałem momentu, by był kopany. Policjanci używali kajdanek. Doszło do zatrzymania, nie mam informacji, że miało dojść do pobicia - stwierdził nadkom. Sylwester Marczak, rzecznik stołecznej komendy policji, w rozmowie z Onetem.

Więcej o: