Co z dziennikarzami na granicy? Rzeczniczka SG podała nowe informacje. Wstęp dla "około 20-30 osób"

- Około 20-30 dziennikarzy uzyska na jakiś czas możliwość pracy strefie. Te osoby będą mogły się wymieniać rotacyjnie - mówiła rzeczniczka SG Anna Michalska. Funkcjonariuszka podkreśliła, że napięcie na granicy polsko-białoruskiej nie ustępuje. - Otrzymywaliśmy sygnały, że służby białoruskie mogą być pod wpływem alkoholu. Ich zachowanie było mocno podejrzane - dodała.

Rzeczniczka Straży Granicznej Anna Michalska odniosła się na antenie Radia Plus do sytuacji dotyczącej cudzoziemców przebywających w zamkniętych ośrodkach w Polsce. - W najbliższym czasie planowany jest powrót kolejnych 30 osób, które dostały decyzje o zobowiązaniu do powrotu. Na razie to loty organizowane samolotami rejsowymi. W tym roku wróciło ponad 300 osób. Planujemy zorganizowanie dużego lotu czarterowego - mówiła.

Zobacz wideo Służby białoruskie korzystają z zielonego lasera

Jak podkreśliła, w tej sprawie obowiązują jednak określone procedury. Musi być zgoda strony irackiej na przyjęcie tych osób, potwierdzenie tożsamości, obywatelstwa. Chcielibyśmy, żeby poleciało kilkadziesiąt osób, proszę też pamiętać, że musi lecieć też ochrona, przedstawiciele organizacji pozarządowych, służby medyczne - dodała. 

Rzeczniczka zapewniła, że konsekwentnie są też realizowane loty maszynami rejsowymi.

 Więcej najnowszych informacji o sytuacji na granicy przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl.

Michalska: Kamieniami rzucają też białoruscy pogranicznicy

Anna Michalska podkreślała, że napięcie na granicy nie ustępuje. - Funkcjonariusze, którzy są tam teraz na granicy i przyjmują na siebie te rzuty kamieniami, mierzenie się z białoruskimi służbami, które również rzucają kamieniami, oślepiają laserami, oni nie powiedzieliby, że jest spokojniej - uznała.

Jak podkreśliła Michalska, SG miała także sygnały, że służby białoruskie mogą być pod wpływem alkoholu. - Ich zachowanie było mocno podejrzane. Wtedy są mniej przewidywalni, jeszcze w takim czasie, kiedy sytuacja jest bardzo napięta. Nie wiemy czego możemy się po nich spodziewać - zaznaczyła.

Migrancie przy punkcie granicznym w Kuźnicy (zdjęcie ilustracyjne)SG o kolejnym incydencie na granicy. "Migranci mają nową lokalizację"

Dziennikarze na granicy? Może nawet sto osób

Rzeczniczka Straży Granicznej wyjaśniała, jak będzie wyglądać obecność dziennikarzy na granicy po zakończeniu stanu wyjątkowego - Zgody będą wydawane przez komendantów placówek. Na pewno nie będą to mogły być duże grupy dziennikarzy. 20-30 dziennikarzy, jeszcze to przeanalizujemy, na jakiś czas uzyskają możliwość pracy w tej strefie. Te osoby będą mogły się wymieniać rotacyjnie - przekazała.

Dopytywana ilu dziennikarzy łącznie może otrzymać wejściówkę, odpowiedziała: "Może będzie to sto osób, zobaczymy".

Ukraina wysyła służby na granicęUkraiński wywiad: Rosja szykuje się do agresji wojskowej. Jest data

Wcześniej w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną" poinformowała, że w tej chwili na Podlasiu obecni są przedstawiciele 170 redakcji. - Nie wyobrażam sobie, żeby 170 redakcji wjechało nam na granicę - mówiła.

Od 2 września decyzją rządu w przygranicznym pasie z Białorusią w 183 miejscowościach woj. podlaskiego i lubelskiego obowiązuje stan wyjątkowy. Został on wprowadzony na 30 dni na mocy rozporządzenia prezydenta Andrzeja Dudy, wydanego na wniosek Rady Ministrów. Sejm zgodził się na przedłużenie stanu wyjątkowego o kolejne 60 dni. Dostępu do granicy pozbawieni są przedstawiciele mediów, organizacji pozarządowych i aktywiści.

Apel Grupy Granica

Aktualny kryzys migracyjny wywołał i eskaluje reżim Aleksandra Łukaszenki i podległe mu służby. Celem tych działań jest destabilizacja sytuacji w Polsce, wywarcie politycznego nacisku na całą Unię Europejską. W obliczu realnej groźby pogorszenia sytuacji na polsko-białoruskiej granicy publikujemy:

"Apel Grupy Granica o utworzenie korytarza humanitarnego

W związku z rosnący ryzykiem eskalacji przemocy na granicy polsko-białoruskiej Grupa Granica wystosowała apel do instytucji krajowych i międzynarodowych, w tym ONZ, Rzecznika Praw Obywatelskich czy OBWE. Działacze apelują o monitorowanie sytuacji i wywieranie nacisku na polskie władze, aby te natychmiast zapewniły na granicy pomoc humanitarną i medyczną. Zaapelowano również do rządu o utworzenie korytarza humanitarnego.

Zamiast nielegalnych wywózek, przemocy i ignorowania kryzysu humanitarnego domagamy się ochrony życia i zdrowia, sprzeciwu wobec tortur oraz ochrony i respektowania praw osób migrujących. Mamy jako państwo obowiązek zapewnić pomoc osobom wykorzystywanym przez reżim Łukaszenki - ochronę międzynarodową dla osób uciekających przed przemocą, prześladowaniami czy wojną, a dla pozostałych bezpieczny powrót do domu. To nie tylko nakaz moralny, ale też obowiązek wynikający z prawa międzynarodowego.

W obliczu realnej groźby eskalacji sytuacji na granicy apelujemy do rządzących oraz do Straży Granicznej, MSWiARP oraz Wojsk Obrony Terytorialnej o przestrzeganie podstawowych zasad humanitaryzmu, podjęcie działań mających na celu ratowanie życia i zdrowia osób migrujących, czyli kobiet, dzieci, osób starszych i mężczyzn, które uciekają z krajów objętych konfliktami, prześladowaniami i destabilizacją.

Na granicy Polski nie może dochodzić do przemocy ani przypadków naruszenia praw człowieka, które obserwujemy od tygodni. Bezpieczna granica to taka, na której osoby migrujące mogą liczyć na ochronę. To taka, na której nikt nie umiera."

Więcej o: