Rzecznik MZ: Zamknięcie szkół nie wchodzi w ogóle w rachubę. Jest coś, co dotyka bardziej niż COVID

Rzecznik Ministerstwa Zdrowia został zapytany przez dziennikarzy o dalsze plany dotyczące edukacji w związku z wysokim wskaźnikiem dobowych zakażeń koronawirusem. Wojciech Andrusiewicz podkreślił, że powrotu do edukacji zdalnej, przynajmniej na razie, nie będzie.
Zobacz wideo Pandemia uderza w młodych. Psychiatra: Narastają w nich trudne emocje

Rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz na konferencji prasowej wypowiedział się na temat ewentualnego powrotu polskich szkół do edukacji zdalnej. - Nie zamykamy edukacji w Polsce. Widzimy, jak wielkim problemem stały się zamknięte szkoły w pierwszych falach epidemii. Jest to coś, co bardziej dotyka młodego człowieka niż COVID - podkreślił na antenie TVN 24.

Więcej informacji na temat czwartej fali koronawirusa przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl

Belgia. Zamieszki podczas protestu przeciw wprowadzeniu obostrzeń. Policja użyła armatek wodnychBelgia. Zamieszki podczas protestu, doszło do starć z policją [ZDJĘCIA]

Rzecznik Ministerstwa Zdrowia: Edukacja zdalna nie wchodzi w rachubę

- W tej chwili liczba miejsc w szpitalach psychiatrycznych, to zwiększone obłożenie, wynika m.in. z tego, że młodzież, dzieci po powrocie do szkoły nie są w stanie sobie poradzić z tym powrotem. Dlatego decyzja o zamknięciu szkół, edukacji nie wchodzi w tej chwili w ogóle w rachubę - powiedział Andrusiewicz dziennikarzom.

Przypomnijmy, że jeszcze niedawno na ten temat wypowiedział się także minister Przemysław Czarnek. - Nie jestem wróżką i nie jestem w stanie przewidzieć, co będzie za miesiąc, dwa czy trzy. Na ten moment nie przewidujemy systemowego przejścia na tryb zdalny we wszystkich szkołach - mówił, podkreślając, że nigdy nie deklarował, że do powrotu do zajęć zdalnych w tym roku szkolnym nie dojdzie.

COVID-19. Praca medyków w szpitalu. Zdjęcie ilustracyjneCzwarta fala. Kolejne szpitale wstrzymują przyjęcia pacjentów [LISTA MIAST]

Kolejne kraje zaostrzają restrykcje. Andrusiewicz: Pod respiratorami znajdują się głównie niezaszczepieni

W związku z aktualną sytuacją epidemiczną wiele krajów decyduje się na zaostrzenie restrykcji. W Czechach notowane są obecnie najwyższe dobowe wskaźniki zakażeń od początku pandemii, rząd zdecydował się więc na wprowadzenie dodatkowych obostrzeń, dodatkowo rozważy także wprowadzenie stanu wyjątkowego. Na Słowacji zdecydowano się na wprowadzenie lockdownu dla niezaszczepionych przeciwko COVID-19, w Austrii ponownie wprowadzono ogólnokrajowy lockdown, po raz pierwszy jednak zdecydowano się na taki krok od kiedy powszechnie dostępne są szczepienia.

Minister zdrowia Adam Niedzielski podkreślał natomiast niedawno, że szczepionki są dużą lepszą ochroną niż nakładane restrykcje. Jak tłumaczył, sytuacji Polski nie można porównywać z innymi krajami, ponieważ w naszym kraju wskaźnik zaszczepienia jest niższy, ale także dlatego, że przed szczepieniami zachorowania te wyglądały inaczej. O tym mówił na antenie także sam Andrusiewicz.

- Pośród tych 30 proc. osób zaszczepionych w pełni [które zmarły z powodu koronawirusa - red.] 70 proc. to osoby dotknięte wielochorobowością, z upośledzoną odpornością. Jeżeli obserwujemy to, co się dzieje w szpitalach, o ile jeszcze do szpitali trafiają osoby w lżejszym stanie po pełnym zaszczepieniu, o tyle pod respiratorami to jest w granicach czterech-pięciu procent osób zaszczepionych. Pozostałe to osoby niezaszczepione - podkreślił.

Więcej o: