Zdalne nauczanie? Czarnek: "Nie jestem wróżką". A dla 320 tys. uczniów to już część rzeczywistości

Mimo że minister Przemysław Czarnek podkreślał niedawno, że nie jest w stanie przewidzieć, czy w przyszłości nie zajdzie konieczność powrotu do edukacji zdalnej. Tymczasem dane wskazują, że już 320 tys. uczniów uczy się częściowo zdalnie (całkowicie zdalnie oraz hybrydowo) - podaje TVN 24.
Zobacz wideo Dr Szułdrzyński tłumaczy, kto choruje w IV fali COVID-19 i czy czeka nas V fala koronawirusa.

Przemysław Czarnek wypowiedział się w ostatnim czasie na temat ewentualnego powrotu polskich szkół do edukacji zdalnej. Minister edukacji i nauki podkreślał na antenie Jedynki Polskiego Radia, że choć zdalne nauczanie wyrządziło uczniom sporo szkód, to ze względu na notowaną w ostatnim czasie dużą liczbę nowych przypadków zakażeń koronawirusem rozwiązania takiego wykluczyć nie może. - Nie jestem wróżką i nie jestem w stanie przewidzieć, co będzie za miesiąc, dwa czy trzy. Na ten moment nie przewidujemy systemowego przejścia na tryb zdalny we wszystkich szkołach - zapewnił. Tymczasem w tekście Justyny Sucheckiej na portalu tvn24.pl przedstawiono raport na temat sytuacji polskich placówek edukacyjnych podczas czwartej fali epidemii.

Belgia. Zamieszki podczas protestu przeciw wprowadzeniu obostrzeń. Policja użyła armatek wodnychBelgia. Zamieszki podczas protestu, doszło do starć z policją [ZDJĘCIA]

Edukacja zdalna w dobie koronawirusa. Ponad 320 tys. dzieci uczy się obecnie przynajmniej w trybie mieszanym

Jak czytamy w tekście, na piątek 19 listopada przynajmniej częściowo wyłączonych z pracy stacjonarnej było już prawie pięć tysięcy placówek - 61 przedszkoli, 96 szkół podstawowych i 82 szkoły ponad podstawowe pracowały w trybie zdalnym, natomiast 651 przedszkoli, 2 694 podstawówki i 1 336 szkół podstawowych pracowało w trybie mieszanym.

Autorka w swoim tekście zwraca uwagę, że minister niedawno podkreślał, że nauka zdalna dotyczy obecnie tylko pięciu procent uczniów. Nie wspomniał jednak, że 19,1 proc. szkół podstawowych i 17,7 proc. szkół ponadpodstawowych uczy się zdalnie przynajmniej częściowo, a wspomniane pięć procent dotyczy w rzeczywistości tysięcy dzieci. Według danych przekazanych TVN24 przez MEiN 56 733 uczniów uczy się całkowicie zdalnie, a kolejne 266 309 hybrydowo (dane na piątek). Oznacza to, że ponad 320 tys. dzieci uczy się częściowo zdalnie - w trybie mieszanym.

W raporcie podkreślono także, że nieprzewidywalność obecnych zasad jest dla niektórych rodziców uciążliwa, ponieważ uniemożliwia planowanie. Jeżeli w danej klasie zachoruje uczeń lub nauczyciel dyrektor placówki przekazuje do sanepidu informację o wszystkich osobach, które miały bezpośredni kontakt z chorym. Sanepid wie, które z tych osób były zaszczepione, a które nie i na podstawie tych informacji kieruje na kwarantannę.

Więcej na temat aktualnej sytuacji epidemicznej przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl

Koronawirus w Polsce - zdjęcie ilustracyjneWiększość Polaków jest za wprowadzeniem obostrzeń [SONDAŻ]

Wojciech Andrusiewicz: Zamknięcie szkół nie wchodzi na razie w rachubę

Na początku listopada prof. Andrzej Horban, przewodniczący Rady Medycznej przy premierze, przyznał, że rząd nie jest zwolennikiem powrotu do edukacji zdalnej. - Jesteśmy niezbyt dużymi entuzjastami tego pomysłu, ponieważ dzieci chorują relatywnie łagodnie. Jeżeli zamykać szkoły, to bardzo lokalnie - zamykamy tam, gdzie są duże ogniska - mówił. Tymczasem rzecznik resortu zdrowia Wojciech Andrusiewicz podczas rozmowy z dziennikarzami stanowczo zaznaczył, że w obecnej sytuacji rząd nie zamierza powracać do edukacji zdalnej, bo ta wyrządziła uczniom większą szkodę niż sam wirus.

- W tej chwili liczba miejsc w szpitalach psychiatrycznych, to zwiększone obłożenie, wynika m.in. z tego, że młodzież, dzieci po powrocie do szkoły nie są w stanie sobie poradzić z tym powrotem. Dlatego decyzja o zamknięciu szkół, edukacji nie wchodzi w tej chwili w ogóle w rachubę - podkreślił.

Więcej o: