Podlasie. Protest aktywistów w Hajnówce. "Miejsce dzieci nie jest w lesie"

- To jest już dla mnie miejsce cierpienia. Nie jestem w stanie spokojnie iść, zachwycać się nią [Puszczą Białowieską - red.], oddychać - mówiła jedna z mieszkanek Hajnówki podczas protestu. W sobotę, już po raz drugi, odbyła się tam manifestacja grupy "Matki na granicę".
Zobacz wideo 2 tysiące migrantów w białoruskim magazynie. Wielu dzieciom zabrakło miejsca. "Jest za zimno..."

Manifestacja rozpoczęła się o godz. 14:00. Jej uczestnicy mieli ze sobą transparenty z hasłami: "Bezpieczna granica to taka, na której nikt nie ginie", "Moją ojczyzną jest człowieczeństwo", "Miejsce dzieci nie jest w lesie".

Radiowóz, który mieli obrzucać kamieniami migranciPodlaska Policja: Grupa migrantów obrzucała funkcjonariuszy kamieniami

Więcej informacji na stronie głównej Gazeta.pl

"Las stał się miejscem, w którym się umiera"

Podczas protestu głos zabrała pani Ewa, mieszkanka Hajnówki, która razem z sąsiadami i znajomymi pomaga migrantom - m.in. organizuje zbiórki czy odwiedza szpitale. - Od około dwóch miesięcy mnie i wielu osobom stąd trudno jest myśleć o czymś innym niż o ludziach w lesie. Tak trudno, że niektórzy nawet nie wymieniają tych słów "uchodźca", "imigrant", tylko pytają: "a pani spotkała kogoś tam w lesie?" Tak, spotkałam wiele razy. Spotkałam, bo poszłam szukać. Poszłam szukać, bo musiałam pomóc. (...) Trudno się skupić na pracy, trudno być z rodziną, nikt z nas nie był na to przygotowany - mówiła mieszkanka Hajnówki. Jak dodała, Puszcza Białowieska, którą zna od kilkudziesięciu lat, nie jest już "miejscem spokoju i ciszy".

- To jest już dla mnie miejsce cierpienia. Nie jestem w stanie spokojnie iść, zachwycać się nią, oddychać. Cały czas myślę o tym, czy może kogoś zobaczę. Spotkam kogoś, kto walczy o swoje życie i kogoś, kto bardzo potrzebuje pomocy - podkreśliła kobieta, zaznaczając, że to, co tam się dzieje "dotykało często granic człowieczeństwa". - Ludzie są wciąż wyrzucani do lasów, mimo strasznej pogody, niskich temperatur. Są osoby, które tego nie przeżyły - dodała pani Ewa.

Głos zabrała również inna mieszkanka Hajnówki, pani Katarzyna. - Las, pomoc, życie - te słowa nabrały dla nas też nowego, często przerażającego wymiaru, bo las stał się miejscem, w którym się umiera. Pomoc, mimo tego, że nie trwa u nas wojna, zaczęła polegać na tym, że podanie komuś wody albo ciepłych ubrań ocala tę osobę przed utratą zdrowia lub nawet przed śmiercią. Okazało się też, że życie jest przez niektórych postrzegane w kategoriach przywileju gwarantowanego paszportem odpowiedniego kraju - powiedziała. - Na szczęście zweryfikowało się też słowo przyjaźń i okazało się, że jest wielu pięknych ludzi, którzy dodają sobie nawzajem sił - dodała.

Uszkodzone autaAreszt dla dwóch podejrzanych o zniszczenie aut Medyków na Granicy

Apel Grupy Granica o utworzenie korytarza humanitarnego

W związku z rosnący ryzykiem eskalacji przemocy na granicy polsko-białoruskiej Grupa Granica wystosowała apel do instytucji krajowych i międzynarodowych, w tym ONZ, Rzecznika Praw Obywatelskich czy OBWE. Działacze apelują o monitorowanie sytuacji i wywieranie nacisku na polskie władze, aby te natychmiast zapewniły na granicy pomoc humanitarną i medyczną. Zaapelowano również do rządu o utworzenie korytarza humanitarnego.

"Zamiast nielegalnych wywózek, przemocy i ignorowania kryzysu humanitarnego domagamy się ochrony życia i zdrowia, sprzeciwu wobec tortur oraz ochrony i respektowania praw osób migrujących. Mamy jako państwo obowiązek zapewnić pomoc osobom wykorzystywanym przez reżim Łukaszenki - ochronę międzynarodową dla osób uciekających przed przemocą, prześladowaniami czy wojną, a dla pozostałych bezpieczny powrót do domu. To nie tylko nakaz moralny, ale też obowiązek wynikający z prawa międzynarodowego.

W obliczu realnej groźby eskalacji sytuacji na granicy apelujemy do rządzących oraz do Straży Granicznej, MSWiARP oraz Wojsk Obrony Terytorialnej o przestrzeganie podstawowych zasad humanitaryzmu, podjęcie działań mających na celu ratowanie życia i zdrowia osób migrujących, czyli kobiet, dzieci, osób starszych i mężczyzn, które uciekają z krajów objętych konfliktami, prześladowaniami i destabilizacją.

Na granicy Polski nie może dochodzić do przemocy ani przypadków naruszenia praw człowieka, które obserwujemy od tygodni. Bezpieczna granica to taka, na której osoby migrujące mogą liczyć na ochronę. To taka, na której nikt nie umiera".

Więcej o: