Granica z Białorusią. Kumoch o zawieszeniu lotów z Turcji: Przemytnicy znajdą inne drogi

Turecki urząd lotnictwa cywilnego (SHGM) ogłosił, że obywatele Syrii, Jemenu i Iraku nie będą mogli już kupować biletów lotniczych na loty z Turcji do Białorusi. Oznacza to, że na pokład maszyny będą mogli dostać się wyłącznie posiadacze dyplomatycznych paszportów. Informację tę skomentował zef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Jakub Kumoch.

Do tej pory loty na trasie Turcja-Białoruś odbywały się samolotami linii Turkish Airlines. Na wniosek władz w Ankarze, białoruski przewoźnik Belavia nałożył zakaz przylatywania migrantom z Turcji na Białoruś.

Zobacz wideo

Uchodźcy nie przylecą do Białorusi. Minister Kumoch: To jest agresja Łukaszenki, a nie Turcji

Migranci z Syrii, Jemenu i Iraku nie będą mogli kupować biletów lotniczych na połączenia z Turcji do Białorusi. Unia Europejska i Stany Zjednoczone nie wykluczają też nałożenia sankcji na linie lotnicze, dzięki którym migranci dostają się na Białoruś. Rozmowy na ten temat zostaną podjęte w poniedziałek na poziomie ministrów spraw zagranicznych oraz, co niewykluczone, na nadzwyczajnym posiedzeniu Rady Europejskiej.

- Turcja jest naszym ważnym partnerem, ważnym sojusznikiem, dlatego uznaliśmy za stosowne poprosić Turków o przedstawienie jakiejś propozycji, która zapobiegłaby eskalacji. Przez ponad dwa dni trwały dyskusje, w których brałem udział na polecenie prezydenta. Była też rozmowa ministra spraw zagranicznych Zbigniewa Raua z jego tureckim odpowiednikiem Mevlutem Cavusoglu. Osobnymi kanałami rozmowy prowadziła Komisja Europejska - powiedział PAP Jakub Kumoch, szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej.

Mateusz Morawiecki na granicy polsko-białoruskiejPremier na granicy. "Jest poszukiwanie słabych punktów" [ZDJĘCIA]

Wskazuje, że w przypadku nowych kierunków migracyjnych, Turcja jest w gotowości, by rozszerzyć listę zakazów. - Powiedzmy sobie jasno, to jest agresja Łukaszenki, a nie Turcji. Ale nie jesteśmy naiwni, wiemy, że przemytnicy znajdą inne drogi, na przykład przez Moskwę - to już częściowo się odbywa, bo Turcja nie była głównym szlakiem. Wiemy doskonale, że dopóki jest popyt na Bliskim Wschodzie na takie loty, to znajdą się i prywatne kompanie, i różnego typu reżimy, które będą pomagać, i ci ludzie będą przybywać - powiedział Kumoch.

Sytuacja na granicy polsko-białoruskiej. Jakub Kumoch: Polska jest ofiarą ataku niedemokratycznego reżimu

Zdaniem Jakuba Kumocha polskie władze mają przesłanki ku temu, by twierdzić, że  "atak na granicę nie jest zwykłym kryzysem humanitarnym, tylko próbą testowania wytrzymałości obrony polskiej granicy". Zaznacza również, że Łukaszenka nie chce rozwiązać problemu. Uważa też, że wpuszczenie migrantów przez Polskę, spowodowałoby "jeszcze większą katastrofę humanitarną oraz doprowadziło do jeszcze większego napływu migrantów z różnych stron świata".

- Widzimy, że od kilku dni trwają naciski z udziałem Rosji. Rosja przyjęła postawę konfrontacyjną i aktywną w tym kryzysie. Nie jest już w stanie udawać dalej, że nie jest jego częścią i zdecydowanie dąży do tego, żeby na granicy doszło do eskalacji. Tymczasem Polska nie jest w konflikcie z Białorusią, tym bardziej nie jest w konflikcie z narodem białoruskim. Polska jest ofiarą ataku niedemokratycznego reżimu, który jest również reżimem występującym przeciwko własnemu narodowi - mówił Kumoch.

Przeczytaj więcej informacji z granicy na stronie głównej Gazeta.pl.

Posiedzienie Rady Bezpieczeństwa ONZKryzys na granicy polsko-białoruskiej. "Mocne oświadczenie" Rady Bezpieczeństwa ONZ

*****

Apel Grupy Granica

Aktualny kryzys migracyjny wywołał i eskaluje reżim Aleksandra Łukaszenki i podległe mu służby. Celem tych działań jest destabilizacja sytuacji w Polsce, wywarcie politycznego nacisku na całą Unię Europejską. W obliczu realnej groźby pogorszenia sytuacji na polsko-białoruskiej granicy publikujemy:

"Apel Grupy Granica o utworzenie korytarza humanitarnego

W związku z rosnący ryzykiem eskalacji przemocy na granicy polsko-białoruskiej Grupa Granica wystosowała apel do instytucji krajowych i międzynarodowych, w tym ONZ, Rzecznika Praw Obywatelskich czy OBWE. Działacze apelują o monitorowanie sytuacji i wywieranie nacisku na polskie władze, aby te natychmiast zapewniły na granicy pomoc humanitarną i medyczną. Zaapelowano również do rządu o utworzenie korytarza humanitarnego.

Zamiast nielegalnych wywózek, przemocy i ignorowania kryzysu humanitarnego domagamy się ochrony życia i zdrowia, sprzeciwu wobec tortur oraz ochrony i respektowania praw osób migrujących. Mamy jako państwo obowiązek zapewnić pomoc osobom wykorzystywanym przez reżim Łukaszenki - ochronę międzynarodową dla osób uciekających przed przemocą, prześladowaniami czy wojną, a dla pozostałych bezpieczny powrót do domu. To nie tylko nakaz moralny, ale też obowiązek wynikający z prawa międzynarodowego.

W obliczu realnej groźby eskalacji sytuacji na granicy apelujemy do rządzących oraz do Straży Granicznej, MSWiARP oraz Wojsk Obrony Terytorialnej o przestrzeganie podstawowych zasad humanitaryzmu, podjęcie działań mających na celu ratowanie życia i zdrowia osób migrujących, czyli kobiet, dzieci, osób starszych i mężczyzn, które uciekają z krajów objętych konfliktami, prześladowaniami i destabilizacją.

Na granicy Polski nie może dochodzić do przemocy ani przypadków naruszenia praw człowieka, które obserwujemy od tygodni. Bezpieczna granica to taka, na której osoby migrujące mogą liczyć na ochronę. To taka, na której nikt nie umiera."

Więcej o: