Kryzys na granicy z Białorusią. Co może zrobić Polska? Realne rozwiązania zamiast zarządzania strachem

Wsparcie Frontexu, pomoc humanitarna i szybkie procedury wobec migrantów - przyznawania azylu lub deportacji, działania dyplomatyczne i presja międzynarodowa - oto niektóre z narzędzi wobec kryzysu na granicy, które proponują eksperci i publicyści. To alternatywa do obecnej polityki rządu, który prowadzi zarządzanie strachem i militaryzację granicy.
Zobacz wideo Obóz migrantów niedaleko Kuźnicy. Płoną ogniska

"Nie przejdą", "granica obroniona", "znowu spełnia swoją dziejową rolę obrońcy cywilizacji zachodniej i chrześcijaństwa" - piszą politycy PiS po nowej eskalacji na granicy z Białorusią. Jednak obserwatorzy zwracają uwagę, że trwająca od miesięcy polityka zarządzania strachem, militaryzacji granicy i push-backów w rzeczywistości nie przynosi skutków. 

Po tym, jak grupa migrantów zniszczyła fragment płotu na granicy, MSWiA napisało na Twitterze, że "sytuacja została opanowana". Pytanie jednak, czy można mówić o "opanowaniu sytuacji", gdy na granicy powstał obóz kilkuset osób, a każdego dnia do Białorusi mogą przylatywać kolejne. 

Wśród ekspertów i publicystów pojawiły się propozycje tego, co Polska może zrobić, by rozwiązać kryzysy. 

"Alternatywa 'bezpieczeństwo lub prawa człowieka' jest fałszywa"

Jakub Majmurek na łamach "Krytyki Politycznej" pisze, że obecnie działania rządu - "podsycanie poczucia zagrożenia wśród Polek i Polaków oraz prężenie muskułów" - wyglądają tak, jakby "bardziej niż na rzeczywistym rozwiązaniu konfliktu zależało mu na odrobieniu sondażowych strat". 

Majmurek podkreśla, że choć "mamy do czynienia z niewątpliwym kryzysem i prowokacją", to "wbrew temu, co w mediach społecznościowych wypisują niezdolni panować nad emocjami ministrowie, nie jesteśmy na wojnie". Liczba ludzi na granicy, choć wciąż rośnie, to jest nieporównywalnie mniejsza do kryzysu z 2015 roku na południu Europy i "nie stanowi żadnego poważnego zagrożenia" dla mieszkańców Polski.

Jego zdaniem potrzebujemy po pierwsze deeskalacji sporu wokół tej sytuacji (przy czym "piłka jest tu po stronie PiS") i chronienia granicy "mądrze", oraz niedopuszczenie do katastrofy humanitarnej. "Alternatywa "bezpieczeństwo lub prawa człowieka" jest fałszywa. Obok budowy zasieków na granicy konieczne jest teraz wzmocnienie infrastruktury umożliwiającej udzielenie doraźnej pomocy humanitarnej migrantom" - pisze publicysta. Chodzi m.in. o wpuszczenie organizacji pomocowych i szybkie, legalne procedury wobec tych, którzy przekroczą granicę - rozpatrywanie ew. wniosków o status uchodźcy, udzielanie ochrony tym, którzy się kwalifikują i deportowanie pozostałych do krajów pochodzenia. Jednocześnie potrzebna jest - pisze publicysta - międzynarodowa presja na Mińsk i nie tylko, by zatrzymać sprowadzanie przez Łukaszenkę migrantów. 

Z kolei działacz katolicki i publicysta Tomasz Terlikowski mówił m.in. o potrzebie otwarcia strefy przygranicznej dla mediów i organizacji zajmujących się pomocą humanitarną. 

Więcej wiadomości znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl 

Potrzebne działania dyplomatyczne

Niektóre z opisywanych przez niego rozwiązań pokrywają się z tym, o czym pisał na Twitterze ekspert zajmujący się kwestiami migracji. prof. Maciej Duszczyk.

Wskazuje on m.in. na potrzebę zaangażowania unijnej agencji ochrony granic - Frontexu - i uruchomienie  instrument "Szybkiego reagowania na granicy". Jak pisał, w razie przedostania się imigrantów przez granicę funkcjonariusze Frontexu mogliby wesprzeć nas w ich identyfikacji, co pozwoliłoby to przyspieszyć ewentualne procedury wydaleń. "Byliby łącznikami w ramach koordynacji tzw. 'dobrowolnych powrotów' czyli organizacji lotów do państw pochodzenia" - stwierdził.

Pisze także o przygotowaniu infrastruktury do udzielenia doraźnej pomocy oraz przygotowaniu się do przyjmowania wniosków o udzielenie ochrony międzynarodowej od osób, które przekroczyły granicę i wprowadzenia szybkiej ścieżki ich rozpatrywania. Wobec osób, które siłowo przekraczają granicę, mogłyby być wydawane decyzje o wydaleniu w kraju. 

Kolejne wymienione kroki to wezwanie do natychmiastowego zwołania Rady UE ds. wewnętrznych w sprawie migracji, zamknięcie przejść granicznych z Białorusią, wzmożone działania dyplomatyczne w państwach, z których przybywają migranci. 

Apel Grupy Granica o utworzenie korytarza humanitarnego

Propozycje rozwiązań znalazły się także w apelu aktywistów. W związku z rosnący ryzykiem eskalacji przemocy na granicy polsko-białoruskiej Grupa Granica wystosowała apel do instytucji krajowych i międzynarodowych, w tym ONZ, Rzecznika Praw Obywatelskich czy OBWE. Działacze apelują o monitorowanie sytuacji i wywieranie nacisku na polskie władze, aby te natychmiast zapewniły na granicy pomoc humanitarną i medyczną. Zaapelowano również do rządu o utworzenie korytarza humanitarnego.

Zamiast nielegalnych wywózek, przemocy i ignorowania kryzysu humanitarnego domagamy się ochrony życia i zdrowia, sprzeciwu wobec tortur oraz ochrony i respektowania praw osób migrujących. Mamy jako państwo obowiązek zapewnić pomoc osobom wykorzystywanym przez reżim Łukaszenki - ochronę międzynarodową dla osób uciekających przed przemocą, prześladowaniami czy wojną, a dla pozostałych bezpieczny powrót do domu. To nie tylko nakaz moralny, ale też obowiązek wynikający z prawa międzynarodowego.

W obliczu realnej groźby eskalacji sytuacji na granicy apelujemy do rządzących oraz do Straży Granicznej, MSWiARP oraz Wojsk Obrony Terytorialnej o przestrzeganie podstawowych zasad humanitaryzmu, podjęcie działań mających na celu ratowanie życia i zdrowia osób migrujących, czyli kobiet, dzieci, osób starszych i mężczyzn, które uciekają z krajów objętych konfliktami, prześladowaniami i destabilizacją.

Na granicy Polski nie może dochodzić do przemocy ani przypadków naruszenia praw człowieka, które obserwujemy od tygodni. Bezpieczna granica to taka, na której osoby migrujące mogą liczyć na ochronę. To taka, na której nikt nie umiera.

Więcej o: