Abp Dzięga w TVP. Prof. Obirek: Prorządowe media eksponują ludzi moralnie dwuznacznych

- To symptomatyczne, że prorządowe media eksponują ludzi, którzy są moralnie dwuznaczni - mówił prof. Stanisław Obirek, antropolog i były jezuita, w rozmowie z Onetem. Profesor ocenił w ten sposób wybór abp. Andrzeja Dzięgi do wygłoszenia orędzia z okazji Wszystkich Świętych.
Zobacz wideo „Co łaska" za tuszowanie pedofilii? O. Gużyński: To rzecz bardzo niestosowna

Przed tygodniem arcybiskup Andrzej Dzięga wystąpił w TVP1 z orędziem na Wszystkich Świętych. Wybór tego duchownego do wygłoszenia orędzia skrytykowali internauci, politycy i dziennikarze. Abp. Dziędze zarzuca się, że należy do grupy hierarchów, którzy tuszują pedofilię w Kościele. Duchowny przez lata był przełożonym ks. Andrzeja Dymera, którego w 2008 r. sąd uznał winnym wykorzystywania seksualnego nieletnich. Sprawę tę wyjaśnia także Watykan.

Zdewastowany pomnik Józefa Piłsudskiego w KrakowieKraków. Zdewastowano pomnik Piłsudskiego. Policja szuka sprawców

Pojawienie się abp. Dzięgi w TVP1 skomentował prof. Stanisław Obirek, antropolog i były jezuita. - To jest bardzo symptomatyczne, że prorządowe media eksponują ludzi, którzy są moralnie dwuznaczni. Również Katolicki Uniwersytet Lubelski w środku dochodzenia kanonicznego ws. zaniedbań abp Andrzeja Dzięgi, postanowił go odznaczyć. To było bulwersujące - stwierdził gość Onet.pl.

Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl >>>

- Konto abp. Dzięgi jest bardzo obciążone, sprawa ks. Dymera nie zamknęła ery krzywd, która jest rozliczana od przeszło 20 lat - mówił prof. Obirek. Pod tym kątem to sytuacja w Polsce jest jeszcze bardziej uwikłana niż sprawa biskupów z Chile, gdzie wydarzyło się oczyszczenie, ale tylko dzięki bardzo konsekwentnemu współdziałaniu mediów i społeczeństwa obywatelskiego, czego u nas ciągle brakuje - zauważył.

Szpital (zdjęcie ilustracyjne)Świdnica. "Moja żona też zmarła. Kazali jej rodzić martwe dziecko"

Chile. Skandal pedofilski w Kościele. Wszyscy biskupi zrezygnowali

W 2018 r. po ujawnieniu skandalu seksualnego do dymisji podali się wszyscy chilijscy biskupi. Najgłośniej było o rezygnacji Juana Barroso, który przez kilkadziesiąt lat pomagał w ukrywaniu przypadków pedofilii, których dopuszczał się ksiądz Francisco Karadima. Duchowny w latach 80. i 90. znajdował się pod protektoratem Barrosa. Karadima przez lata molestował seksualnie wychowanków w swojej parafii w Santiago. Ani episkopat Chile, ani Watykan długo w to nie wierzyły. Karadimę uznano winnym dopiero w 2011 r., a jego jedyną karą była dożywotnia pokuta.

Więcej o: