Rzecznik dyscyplinarny w akcji. Sędzia dostał zarzuty za stosowanie prawa europejskiego

Zdaniem rzecznika dyscyplinarnego sędziów Przemysława Radzika sędzia Maciej Ferek miał podważyć legalność sędziów wybranych przez neo-KRS. Powołał się przy tym na orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości UE i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Został zawieszony i wszczęto wobec niego postępowanie dyscyplinarne.
Zobacz wideo Zgorzelski o stosunku PiS do UE: Infantylne gadanie Smerfa Marudy

W październiku Trybunał Konstytucyjny przychylił się do wniosku Mateusza Morawieckiego i orzekł, że zaskarżone przez prezesa Rady Ministrów przepisy Traktatu o Unii Europejskiej, w rozumieniu wskazanym we wniosku, są niezgodne z polską konstytucją. Wniosek premiera zawierał trzy punkty, chodzi w nim między innymi o zgodność z konstytucją zasady pierwszeństwa prawa unijnego i zasady lojalnej współpracy państw wspólnoty europejskiej.

Więcej informacji o sądownictwie przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl

Sędzia Ferek: Represjonuje się mnie za działalność orzeczniczą 

22 października od orzekania został odsunięty sędzia krakowskiego Sądu Okręgowego Maciej Ferek, który zastosował orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości UE i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, pomijając decyzję TK. O postawieniu zarzutów sędziemu poinformował w piątek rzecznik dyscyplinarny Piotr Schab. Zarzuty postawił Przemysław Radzik, zastępca rzecznika dyscyplinarnego. Chodzi o orzeczenia (jedno z lipca, dwa z października tego roku), w których Ferek miał podważać legalność sędziów wybranych przez neo-KRS. Powołując się na wyroki TSUE i ETPcz, sędzia stwierdził, że orzeczenia wydane z udziałem neo-sędziów są wadliwe.

- Represjonuje się mnie za działalność orzeczniczą, w której powołuję się na orzecznictwo europejskie i konstytucję. Ale nie dam się zastraszyć i nie zmienię poglądów prawnych - mówi Maciej Ferek w rozmowie z OKO.press.

Ryszard TerleckiKobieta, którą Terlecki nazwał "kretynką": Powiedziałam jeszcze, że to wstyd

Sprawa Izby Dyscyplinarnej - o co właściwie chodzi?

Powstanie Izby Dyscyplinarnej było dla PiS ważnym elementem tzw. reformy wymiaru sprawiedliwości. Izba ma za zadanie rozstrzygać sprawy z zakresu odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów i prokuratorów oraz przedstawicieli innych zawodów prawniczych. Jej członkowie zostali wybrani przez prezydenta Andrzeja Dudę na wniosek nowej Krajowej Rady Sądownictwa. W kwietniu 2020 roku TSUE uznał, że Izba nie może być uznawana za sąd w rozumieniu prawa Unii i nakazał zawieszenie jej działalności. Izba Dyscyplinarna nie jest także uznawana przez resztę Sądu Najwyższego za sąd w rozumieniu prawa krajowego.

W lipcu bieżącego roku TSUE orzekł, że system odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów w Polsce nie jest zgodny z prawem UE. Polska została także zobowiązana przez europejski trybunał do zawieszenia stosowania przepisów dotyczących w szczególności uprawnień Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego.

14 lipca TK orzekł o niekonstytucyjności unijnych przepisów o wykonywaniu środków tymczasowych Trybunału Sprawiedliwości UE dotyczących funkcjonowania sądownictwa w Polsce. W połowie sierpnia polski rząd odpowiedział na zapytania Komisji Europejskiej ws. Izby Dyscyplinarnej. W oświadczeniu przekazano, że Polska będzie kontynuowała reformy wymiaru sprawiedliwości, także w obszarach odpowiedzialności sędziów. Rada Ministrów poinformowała również KE o planach likwidacji tej Izby w obecnej postaci.

Na początku września Komisja Europejska zdecydowała o zwróceniu się do TSUE o nałożenie kar finansowych na Polskę za nieprzestrzeganie decyzji ws. środków tymczasowych z 14 lipca.

27 października europejski trybunał zdecydował, że Polska ma zapłacić karę za niezawieszenie Izby Dyscyplinarnej. To milion euro dziennie.

Szymon HołowniaHołownia za referendum ws. aborcji. "Chcę usłyszeć wolę Polaków"

Więcej o: