Przejmujące nagranie z granicy, SG potwierdza autentyczność. "Płacz dzieci robi na wszystkich wrażenie"

Od czwartku w mediach społecznościowych krąży nagranie zarejestrowane na polsko-białoruskiej granicy. W materiale widać, jak kobiety z płaczącymi dziećmi na rękach gwałtownie szarpią się z funkcjonariuszami stacjonującymi na granicy. Straż Graniczna w rozmowie z nami potwierdziła autentyczność nagrania.

W czwartek na Twitterze dziennikarza Piotra Czabana pojawiło się nagranie wykonane prawdopodobnie przez jednego z migrantów w okolicach Usnarza Górnego. Na nagraniu widać, jak kobiety z płaczącymi dziećmi na rękach szarpią się z funkcjonariuszami polskiej Straży Granicznej. W tle słychać krzyki oraz płacz przerażonych dzieci. Jakość wideo jest bardzo niska. 

Film szybko rozprzestrzenił się w mediach społecznościowych. Został opublikowany na oficjalnym profilu Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, gdzie udostępniono go już ponad 700 razy. Internauci zarzucają funkcjonariuszom brutalne traktowanie kobiet i dzieci. 

Więcej informacji o sytuacji na polsko-białoruskiej granicy przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl.

SG: Krzyk kobiet i płacz dzieci robi na wszystkich wrażenie

Zwróciliśmy się do Straży Granicznej z pytaniem, czy nagranie jest autentyczne.

"Na nagraniu widać osoby, które usiłują przekroczyć polsko-białoruską granicę w sposób nielegalny w miejscu do tego niewyznaczonym. Jest to jedna z metod działania służb białoruskich organizujących nielegalne przekraczanie naszej granicy. Zbierają grupy imigrantów, podprowadzają do granicy, przygotowują przejście, przecinając ogrodzenie, umożliwiając w ten sposób przedostanie się na stronę polską, po czym pierwsze wysyłają kobiety z dziećmi, czekając na reakcję służb ochraniających granicę naszego kraju" - pisze w odpowiedzi na nasze pytanie Katarzyna Zdanowicz, rzeczniczka podlaskiego oddziału SG.

Prokuratura Okręgowa w Białymstoku skierowała do tamtejszego sądu rejonowego akt oskarżenia przeciwko Markowi NazarkoOwsiak z pomocą w Michałowie. Niezależna.pl: Akt oskarżenia wobec burmistrza

"Na nagraniu nie widzimy, ile osób jest tam zgromadzonych, ale słychać mężczyzn, którzy czekają na możliwość przekroczenia granicy polsko-białoruskiej nielegalnie. Krzyk kobiet i płacz dzieci robi na wszystkich wrażenie, dlatego przypomnę, że po stronie białoruskiej celowo jeżdżą samochody puszczające krzyki kobiet i płacz dzieci" - zakończyła.

Media pozbawione weryfikacji wydarzeń na polsko-białoruskiej granicy

Rzeczniczka nie odniosła się do sposobu, w jaki funkcjonariusze obezwładniali kobiety. Nie wiemy także, czy są to standardowe procedury traktowania kobiet przez strażników granicznych. 

Przypomnijmy, że w związku ze stanem wyjątkowym wprowadzonym przy granicy z Białorusią działalność mediów w tym regionie została zupełnie wykluczona. Zgodnie z przepisami swobodnie poruszać się tam mogą osoby i podmioty świadczące szereg usług i prowadzące działalność gospodarczą - z wyłączeniem dziennikarzy i organizacji społecznych. 

14 września ukazało się oświadczenie 30 redakcji mediów ogólnopolskich - w tym Gazety.pl - oraz organizacji dziennikarskich o umożliwienie pracy na obszarze, na którym obowiązuje stan wyjątkowy. Zgodnie z podpisaną bowiem przez Polskę Europejską Konwencją Praw Człowieka "każdy człowiek ma wolność otrzymywania informacji bez ingerencji władz publicznych, zaś rolą dziennikarzy w państwie demokratycznym jest informowanie społeczeństwa o sprawach budzących istotne zainteresowanie społeczne". Pełne oświadczenie redakcji i apel do rządu jest dostępny w materiale poniżej: 

Dziennikarze na granicy"Dziennikarze na granicy" - wspólne oświadczenie mediów. "Apelujemy"

Więcej o: