Śmierć 30-latki w ciąży. Premier Morawiecki: Wyrok TK nic nie zmienił, nie można rzeczy mieszać

Premier Mateusz Morawiecki odniósł się do śmierci 30-letniej Izabeli, która zmarła w 22. tygodniu ciąży w wyniku sepsy. - Lekarze mają obowiązek ratować życie, zdrowie matki. Taki jest stan prawny dzisiaj - powiedział, podkreślając, że przypadek ten "nie ma nic wspólnego z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego".
Zobacz wideo Ozdoba komentuje słowa Suskiego o śmierci przy porodach

Premier Mateusz Morawiecki odniósł się podczas konferencji do śmierci 30-letniej Izabeli, która będąc w 22. tygodniu ciąży, zmarła w szpitalu w Pszczynie na sepsę. Kobieta pisała w wiadomościach do rodziny, że lekarze czekają na obumarcie płodu w związku ze zdiagnozowanym bezwodziem.

Zwolennicy i przeciwnicy ustawy antyaborcyjnej w latach 90.Pierwsza wojna o aborcję odbyła się w latach 90. [ZDJĘCIA]

Mateusz Morawiecki o śmierci 30-latki w ciąży: Lekarze mają obowiązek ratować życie, zdrowie matki

Premier Morawiecki rozpoczął swoją wypowiedź od złożenia kondolencji zmarłej. - Śmierć pani, która w tragiczny sposób zmarła w Pszczynie, to wielki dramat, wielka tragedia i chciałem złożyć moje najgłębsze wyrazy współczucia wszystkim bliskim, rodzinie pani, która zmarła - powiedział, po czym dodał: - Jeżeli jednak chodzi o kwestie związane z wyrokiem Trybunału, to nie można rzeczy mieszać. Warto podkreślić, że wyrok Trybunału nie zmienia niczego w odniesieniu do życia lub zdrowia matki. Jeżeli życie lub zdrowie matki jest zagrożone, to nadal przerwanie ciąży jest możliwe i nic się tutaj nie zmieniło - odpowiedział. 

Premier podkreślił, że wszystkie okoliczności sprawy muszą zostać wyjaśnione. - Lekarze mają obowiązek ratować życie, zdrowie matki. Taki jest stan prawny dzisiaj. Ale ja nie jestem w tej kwestii fachowcem. Myślę, że politycy nie są tutaj właściwymi osobami do komentowania kwestii związanych z tym konkretnym przypadkiem od strony stanu zagrożenia zdrowia, życia, jednak podkreślę, że ten tragiczny przypadek z Pszczyny musi być bardzo dogłębnie zbadany i okoliczności muszą być całkowicie wyjaśnione - podkreślił. Zdaniem premiera wszyscy lekarze doskonale wiedzą, że ich podstawowym obowiązkiem w przypadku zagrożenia zdrowia i życia matki jest jej ratowanie. Ale medycy podkreślają, że presja polityczna istnieje.

Więcej na temat sytuacji kobiet w Polsce przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl.

Protesty po śmierci Savity HalappanavarSavitę zabił zakaz aborcji. To był początek końca drakońskiego prawa

Śmierć 30-latki w Pszczynie. Lekarze: Jak można mówić, że tutaj nie ma presji politycznej

Cytowana przez "Fakty" TVN prof. Marzena Dębska z Uniwersyteckiego Centrum Zdrowia Kobiety i Noworodka Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego podkreślała, że asekuracja przed postawieniem zarzutów jest zapewne z tyłu głowy każdego lekarza. - Jak można mówić, że tutaj nie ma presji politycznej, jeżeli my, włączając telewizor, codziennie słyszymy o zaostrzaniu ustawy, o karach więzienia, restrykcjach, represjach - podkreśliła. 

Dr Maciej Jędrzejko na łamach "Dziennika Zachodniego" zwrócił natomiast uwagę, że lekarzom niezwykle trudno jest ocenić moment, w którym ciąża zaczyna zagrażać życiu i zdrowiu pacjentki. Jak powiedział, dotąd starano się nie dopuszczać do momentu, w którym może dojść do sepsy i działano prewencyjnie, "doprowadzając do jak najszybszego wydalenia płodu z macicy". 

Szpital w Pszczynie, w którym doszło do śmierci kobiety, wydał natomiast oświadczenie, w którym podkreślił, że "decyzje lekarskie zostały podjęte w związku z uwzględnieniem obowiązujących w Polsce przepisów prawa oraz standardów postępowania".

Więcej o: