Podlasie. 29-letni Ahmed zmarł w lesie przy granicy z Białorusią. Rodzina od września nie odzyskała ciała

29-letni Irakijczyk Ahmed Hamid był jedną z pierwszych ofiar napięcia na granicy polsko-białoruskiej. Mężczyzna zmarł 19 września w lesie niedaleko wsi Frącki na Podlasiu. Czas płynie, a rodzina 29-latka wciąż nie wie, jaka była przyczyna jego śmierci. Nie odzyskała również ciała zmarłego, choć zdążyła już pożyczyć 5 tys. euro, aby ściągnąć zwłoki do kraju.
Zobacz wideo #WizaDonikąd. Prawda o "wycieczkach na Białoruś". "Nikt nie próbuje tego zatrzymać"

29-letni Ahmed Hamid z Iraku wyruszył w podróż do Europy we wrześniu 2021 roku. Mężczyźnie udało się przekroczyć granicę z Białorusią, ale 19 września zmarł w lesie po polskiej stronie, niedaleko wsi Frącki na Podlasiu. Polscy ratownicy próbowali go tam reanimować, jednak bezskutecznie.

Przeczytaj więcej informacji z granicy polsko-białoruskiej na stronie głównej Gazeta.pl.

Wawel. Protest w miesięcznice pogrzebu Marii i Lecha Kaczyńskich"Oni umierają na granicy". Kaczyński przyjechał na Wawel. Napotkał protest

29-letni Irakijczyk zmarł w Polsce. Rodzina "musi czekać"

Sprawą śmierci Ahmeda zajęła się Prokuratura Okręgowa w Suwałkach. Choć od śmierci Ahmeda minęło 1,5 miesiąca, rodzina nie odzyskała ciała zmarłego.

- Do tej pory nie mamy pojęcia, jaka była przyczyna śmierci Ahmeda i kiedy dostaniemy ciało. Za każdym razem, gdy o to pytamy, odpowiedź brzmi: "musicie czekać, prowadzimy śledztwo i nie możemy udostępnić raportu medycznego" - mówiła 17 października w TVN24 Tabarek Hamid, siostra zmarłego Irakijczyka.

Tragedią zainteresowała się Magdalena Zgłobica, prawniczka, która pomaga rodzinie Ahmeda pro bono. Uważa ona, że postępowanie władz jest nieprawidłowe.

- Tej rodzinie przysługuje przecież w tej sprawie status strony pokrzywdzonej. Jednym z podstawowych obowiązków prokuratora w tego typu sprawach jest odszukanie i skontaktowanie się z pokrzywdzonymi, czyli w tym w wypadku z tą rodziną - powiedziała. 

Migranci z irackiego Kurdystanu koczujący w lesie poza strefą stanu wyjątkowego przy polsko-białoruskiej granicyBiałoruś. Mińsk jak "mały Bagdad" i 55 samolotów z uchodźcami tygodniowo

"Ahmed wraca do domu", ale kiedy? Rodzina pożyczyła pieniądze na transport

Sprawa dotycząca zwrotu zwłok 29-latka jego rodzinie nabrała tempa po tym, jak zainteresowali się nią dziennikarze TVN24. Reporter tej stacji Piotr Czaban poinformował na Twtterze, że "Ahmed wraca do domu", publikując pismo z Ambasady Iraku w Warszawie, która pisze do Prokuratury Rejonowej w Suwałkach z informacją, jaka firma została upoważniona przez matkę Ahmeda do odbioru ciała zmarłego mężczyzny. 

"Koszt transportu jego ciała do Iraku to 5 tys. euro. By to opłacić, rodzina pożyczyła pieniądze" - napisał Czaban.

Redakcja TVN24 poprosiła o komentarz rzecznika Prokuratury Okręgowej w Suwałkach Wojciecha Piktela, ten jednak odesłał dziennikarzy do komunikatu prokuratury z 20 października. Wynika z niego, że ciała zmarłych migrantów zostaną przekazane rodzinom "niezwłocznie, gdy nie będą niezbędne do badań koniecznych do wyjaśnienia przyczyny śmierci". Wciąż nie jest jasne, kiedy zostanie zorganizowany transport zwłok Ahmeda do ojczyzny. 

Więcej o: