Aktywiści z Wrocławia zatrzymani za pomoc uchodźcom. Oskarżono ich o handel ludźmi

Małżeństwo aktywistów z Wrocławia przewoziło dwóch Irakijczyków, którzy nielegalnie przekroczyli granicę. Usłyszeli zarzuty uczestnictwa w handlu ludźmi. Grozi im do ośmiu lat pozbawienia wolności. To pierwszy taki przypadek w Polsce.

Polsko-białoruska granica. Aktywiści zatrzymani za ludzki odruch - pomoc uchodźcom - pełny tekst artykułu przeczytasz w "Gazecie Wyborczej" pod TYM linkiem.

W środę podlascy policjanci zatrzymali 10 osób, które przewoziły łącznie 53 imigrantów. Wśród zatrzymanych oprócz obywateli Gruzji, Rumunii, Niemiec i Ukrainy było dwoje obywateli Polski. Paweł Wrabec i Justyna Wolniewicz-Wrabec przewozili w samochodzie dwóch obywateli Iraku, którzy nielegalnie dostali się na terytorium Polski. Zostały im postawione zarzuty uczestnictwa w handlu ludźmi - podaje "Gazeta Wyborcza".

Zobacz wideo Dziemianowicz-Bąk o budowie muru: Te środki powinny trafić do ochrony zdrowia

Małżeństwo to aktywiści z Wrocławia. W rozmowie z funkcjonariuszami tłumaczyli, że kierowały nimi "względy humanitarne". Zostali zwolnieni z aresztu. W sądzie będą odpowiadać z wolnej stopy. 

Więcej informacji o sytuacji na polsko-białoruskiej granicy przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl.

- Zostały im postawione zarzuty pełnomocnictwa w organizowaniu nielegalnego przekroczenia granicy przez cudzoziemców, zagrożone karą pozbawienia wolności do lat ośmiu - mówił w rozmowie z "GW" obrońca pary Robert Moraljan. Małżeństwo nie przyznaje się do zarzucanego im czynu.

Prezydent Białorusi Alaksandr ŁukaszenkaŁukaszenka mówi o polskich "czołgach na granicy". Zapowiada "ostrą reakcję"

"Jeśli ludzki odruch wymaga złamania prawa (...) to prawo należy łamać"

Przyjaciel aktywistów Paweł Cezary Kasprzak mówi w rozmowie z gazetą, że to już drugi przypadek zatrzymania pary. Pierwszy skończył się na ich wylegitymowaniu. - Jeżeli ludzki odruch wymaga od przyzwoitego człowieka złamania prawa, wtedy to prawo należy łamać - dodaje. 

Raport znad granicy"Raport znad granicy". "Dziewczyny uciekają przed wojną"

Małżeństwo wspierają także inni aktywiści. - W sytuacji, jaka od wielu tygodni ma miejsce na granicy z Białorusią, mamy prawny i moralny obowiązek, by sprzeciwiać się bezprawnemu stanowi wyjątkowemu i polityce rządu, która prowadzi do tego, że osoby, które potrzebują pomocy - są jej pozbawiane - mówi Bartosz Kramek z Fundacji Otwarty Dialog.

Więcej o: