Po tekście Gazeta.pl zakaz udzielania informacji. Problemy wojska przy kupowaniu zasieków na granicę

Przy okazji nadzwyczajnych zakupów ogromnych ilości drutu ostrzowego do budowy zasieków na granicy z Białorusią mogło dojść do nieprawidłowości. W firmach biorących udział w przetargach buzują emocje. Po naszym pierwszym tekście na ten temat wojskowi odpowiedzialni za sprawę mieli dostać nakaz unikania udzielania informacji.

O kulisach zakupów drutu ostrzowego na potrzeby zapór budowanych na granicy z Białorusią pisaliśmy w październiku. Od początku lipca rozpisano sześć przetargów z bardzo krótkimi terminami dostaw. Zamówiono łącznie niemal tysiąc kilometrów drutu ostrzowego za 72,5 miliona złotych.

Ze względu na nadzwyczajną sytuację nadzwyczajne były też ceny. Za drut wojsko płaciło nawet dwa, trzy razy więcej niż normalnie.

Więcej tekstów na temat sytuacji na granicy z Białorusią przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl

Zobacz wideo

Termin nieprzekraczalny tak naprawdę opcjonalny

Jak twierdzą nieoficjalnie przedstawiciele dwóch firm, które brały udział w postępowaniach, w ich trakcie doszło do nieprawidłowości. Zarzucają konkurencji, że podpisywała kontrakty, wiedząc, iż nie dotrzyma terminów. Dodatkowo po pierwszym miała zacząć oferować wysokie ceny, takie jak za ekspresową realizację zamówienia, choć faktycznie nie miało w nim być nic ekspresowego, bo i tak większość swojego drutu ostrzowego po prostu miała zamawiać w Chinach.

Zarzuty są wysuwane pod adresem dwóch firm należących do tej samej rodziny z Człuchowa. Intermet Fence i Partner Systems. Ta pierwsza dostała pierwsze zamówienie w połowie lipca o wartości 2,8 miliona złotych. Miała dostarczyć jak najszybciej, najpóźniej do końca sierpnia, osiem tysięcy kompletów drutu ostrzowego o średnicy 730 mm. To ilość wystarczająca do wyładowania około 11 tirów. Za jeden komplet firma policzyła 351 złotych brutto, podczas gdy konkurencja oferowała ceny dwa razy wyższe.

- Już wtedy było ewidentne, że oni nie mają szans na wywiązanie się z tej umowy. Po prostu dali prawie standardową cenę za drut sprowadzany z Chin. Tylko realia są takie, że dzisiaj nie ma najmniejszej szansy sprowadzić z Azji i dostarczyć do składnicy w Dęblinie czegoś w takich ilościach w czasie krótszym niż dwa i pół miesiąca - mówi Gazeta.pl anonimowo pracownik jednej z konkurencyjnych firm.

I rzeczywiście, zdecydowana większość drutu jechała koleją z Chin, co później w rozmowach z przedstawicielami innych firm mieli przyznawać wojskowi z 3. Regionalnej Bazy Logistycznej w Krakowie, która prowadziła postępowania. W momencie upłynięcia nieprzekraczalnego terminu dostawy 30 sierpnia, do składnicy w Dęblinie dotarło około dwóch-trzech tysięcy kompletów. - Ratowali się, skupując to gdzieś w Europie, głównie na Bałkanach. Cześć sami wyprodukowali półchałupniczo u siebie - twierdzi rozmówca Gazeta.pl.

Radny PiS Tomasz PituchaLublin. Głosowano ws. pomocy dla Michałowa, radni PiS przeciw

Pomimo tego, w kolejnym przetargu na dostawy drutu rozpisanym na przełomie sierpnia i września, znów wystartowały firmy Intermet Fence i Partner Systems. I znów dostały zamówienia. Tym razem na łącznie 12,5 miliona złotych za 16 tysięcy kompletów drutu. Tym razem ceny za jeden były już zbliżone do konkurencji. - Choć nic się nie zmieniło, jeśli chodzi o źródło dostaw. Oni nie rozwinęli magicznie w miesiąc zdolności do masowej produkcji tu w Polsce. Nadal większość tego musieli planować zamówić w Chinach, gdzie to, co oni sprzedali wojsku za 676 i 885 złotych, można kupić odpowiednio za jakieś 200 i 250 złotych. Nadal też nie planowali wywiązać się z terminu dostaw, który przypadał na koniec września - mówi Gazeta.pl jeden z pracowników konkurencji. Według jego informacji, w momencie upłynięcia terminu dostaw, do składnicy w Dęblinie dotarło mniej niż 10 procent zamówionego drutu.

- Gdybyśmy my wiedzieli, że "nieprzekraczalny termin dostaw" w sytuacji kryzysu na granicy tak naprawdę jest opcjonalny i można go sobie ignorować bez większych konsekwencji, to też byśmy mogli ten drut sprowadzać z Chin i dawać przebitkę 300 procent. Moim zdaniem to jest nieuczciwa konkurencja i poważna niegospodarność ze strony wojska - dodaje inny rozmówca Gazeta.pl.

Firma Partner Systems wygrała częściowo jeszcze jeden przetarg, dwa tygodnie później, w połowie września. Na łącznie 6,8 miliona złotych za sześć tysięcy kompletów (kolejne trzy tysiące miała dostarczyć firma Metalzbyt Hurt). Ceny tym razem były już rekordowe, bo ponad tysiąc złotych za jeden komplet. Umowę z wojskiem podpisała w drugim rzucie, bo za pierwszym razem przetarg wygrała inna firma, Nobeso. Nie doszło jednak do podpisania umowy. Wojsko nie poinformowało dlaczego. - Po prostu tamci powiedzieli, jakie są realistyczne terminy dostaw. Że nie ma szans wypełnić tego zamówienia do końca września, czego oczekiwali wojskowi. No po prostu nie się nie dało. Nie podpisali więc z nimi umowy, dokonali ponownej oceny oraz wyboru i znów wzięli tych z Człuchowa, bo ci nie zgłaszali zastrzeżeń do terminu. Choć przecież wojskowi musieli wiedzieć, że tak naprawdę mają je gdzieś - twierdzi pracownik konkurencji.

Karetka Medyków na Granicy"Najcięższa z interwencji" medyków. Pomocy potrzebowało 16 dzieci

Wątpliwości co do uczciwości

Poprosiliśmy właścicieli firm Intermet Fence i Partner Systems o komentarz do tych zarzutów. W odpowiedzi usłyszeliśmy najpierw, że "na chwilę obecną prezes zdecydował nie udzielać żadnych informacji". W zamian padła propozycja osobistego spotkania w połowie listopada i sugestia, żeby wysłać emaila z pytaniami, na które może zostanie udzielona jakaś odpowiedź. Dzień po jego wysłaniu zadzwonił jednak prezes Dariusz Zabrowarny i zapewnił, że wysłane pytania to efekt "pomówień konkurencji", która "właśnie w taki sposób" od lat z nim konkuruje. Zaproponował spotkanie drugiego listopada w warszawskim biurze spółki celem zaprezentowania bliżej nieokreślonych "ciekawych" dokumentów. O szczegółach nie chciał rozmawiać przez telefon. W kolejnej rozmowie proszony o odpowiedź drogą emailową na zadane pytania zapewnił, że zaraz to uczyni. Jednak od piątku tego nie zrobił, pomimo prośby ponowionej emailem we wtorek rano.

Poprosiliśmy też o komentarz 3. Regionalną Bazę Logistyczną. Tam usłyszeliśmy to samo. Prośba o mejla i zapewnienie, że "ustosunkujemy się". Zrobiliśmy zgodnie z prośbą i wysłaliśmy. Nieoficjalnie wiemy jednak, że po naszym pierwszym tekście na temat zakupów drutu ostrzowego zarówno do 3.RBlog jak i składnicy wojskowej w Dęblinie powędrowało z Warszawy pilne zalecenie, aby nie rozmawiać z nikim na ten temat i nie udzielać żadnych informacji poza drogą oficjalną. Tak jak dzisiaj jest standardem właściwie w całym MON i wojsku. Przepływ informacji do mediów w jakimkolwiek kontrowersyjnym temacie ma być ściśle nadzorowany i regulowany z Warszawy. Standardową odpowiedzią rzeczników prasowych stało się sformułowanie "poproszę o pytania emailem".

Istotny w tej sprawie jest jeszcze fakt, że jedna z firm biorących udział w przetargach, GC Metal, procesuje się obecnie z wojskiem z powodu przetargu na dostawy drutu ostrzowego, który w 2017 roku wygrała firma Intermet Fence. Ta pierwsza zarzuca tej drugiej, że przedstawiła nieprawdziwe referencje potwierdzające doświadczenie w tego rodzaju kontraktach. Miała je wystawić firma z siedzibą 40 kilometrów dalej, zajmująca się zagospodarowywaniem terenów zielonych. Sprzedaż, na podstawie której wystawiono referencje, miała mieć miejsce, zanim firma Intermet Fence została na dobre utworzona i dostała numer NIP. Do tego pracownicy GC Metal wyśledzili ich zdaniem jeszcze kilka innych nieprawidłowości. Część z nich w toku śledztwa miała potwierdzić później Żandarmeria Wojskowa.

3. RBlog wszystkie zażalenia i protesty w 2017 roku jednak oddaliła. Decyzji nie zmieniono. Sprawa trafiła do prokuratury wojskowej. Ta w 2019 roku umorzyła śledztwo z powodu znikomej szkodliwości czynu i braku znamion przestępstwa. Pół roku później Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie uchylił tę decyzję i kazał prokuraturze ponownie zająć się sprawą. W lutym 2021 roku postępowanie zostało jednak zawieszone do czasu, aż lokalny urząd skarbowy przeprowadzi kontrolę firmy Intermet Fence. I tak jest do dzisiaj. W międzyczasie dwie firmy należące do tych samych osób wpisanych w KRS jako władze spółek Intermet Fence i Partner Systems otrzymały kolejne zamówienia od 3. RBlog na 22 miliony złotych.

Zobacz wideo
Więcej o: