Podlasie. Mieszkańcy zostawiają migrantom pakunki. "Jeszcze nie wszystko stracone w tym kraju"

Mieszkańcy miejscowości objętych stanem wyjątkowym zostawiają na okolicznych drzewach i krzyżach paczki dla migrantów. W mediach społecznościowych poinformował o tym jeden z mieszkańców Podlasia, który opublikował też zdjęcia.
Zobacz wideo "Boję się, że jak zaczną kosić kukurydzę, znajdzie się mnóstwo martwych migrantów" Reportaż z granicy

Mateusz Wodziński, tłumacz, fotograf przyrody i mieszkaniec Łapicz (woj. podlaskie), znany na Twitterze jako Exen opublikował nowe zdjęcia z terenów objętych stanem wyjątkowym. "Nie wiem, kto to zrobił, ale jeszcze nie wszystko stracone w tym kraju" - napisał.

Wawel. Protest w miesięcznice pogrzebu Marii i Lecha Kaczyńskich"Oni umierają na granicy". Kaczyński przyjechał na Wawel. Napotkał protest

Stan wyjątkowy. W przygranicznych miejscowościach mieszkańcy zostawiają migrantom pakunki

W związku z kryzysem migracyjnym od 2 września w 183 miejscowościach graniczących z Białorusią (woj. podlaskie i lubelskie) obowiązuje stan wyjątkowy. Początkowo został wprowadzony na 30 dni, jednak z czasem podjęto decyzję o przedłużeniu go o kolejne 60 dni. Tymczasem Exen na swoim Twitterze pokazał zdjęcia ze strefy. Jak widać, na przydrożnych krzyżach i okolicznych drzewach zostawione zostały pakunki i butelki wody mineralnej. To zapewne forma wsparcia dla migrantów koczujących na granicy.

 - Jeżeli tutaj, jakiekolwiek sytuacje są, że ktoś spotyka migrantów, bądź do jego domu przychodzą, to raczej ludzie starają się im pomóc - mówił Exen w rozmowie z Gazeta.pl pod koniec września, podkreślając, że ludzie nie mają możliwości, by pomóc migrantom przedostać się dalej.

Więcej na temat sytuacji na polsko-białoruskiej granicy przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl.

Stan wyjątkowy na granicy polsko-białoruskiejStraż Graniczna znalazła zwłoki mężczyzny na terenie stanu wyjątkowego

Kryzys migracyjny na polsko-białoruskiej granicy. "Tam są ludzie, którzy umierają z zimna i głodu"

Od początku października 42 lekarzy, ratowników i pielęgniarek z grupy "Medycy na Granicy" pełnią zmiany w specjalnym ambulansie znajdującym się przy strefie objętym stanem wyjątkowym. Ciągle nie otrzymali bowiem zgody na wjazd do strefy. 

- Na granicy polsko-białoruskiej rozgrywa się dramat, który widzieliśmy na własne oczy. To o czy wcześniej czytaliśmy w gazetach lub widzieliśmy w internecie, czy telewizji jest prawdą. Tam naprawę w lesie są dzieci, tam naprawdę w lesie są kobiety w ciąży. Tam naprawdę są ludzie, którzy umierają z zimna i głodu - mówił Jakub Sieczko z grupy "Medycy na Granicy" podczas konferencji prasowej.

Jak podaje "Wyborcza", do tej pory w okolicach polsko-białoruskiej granicy odnaleziono ciała co najmniej dziewięciu migrantów. Tymczasem 23 października w życie weszła nowelizacja ustawy o cudzoziemcach, która dodatkowo utrudni ubieganie się o azyl - wniosek będzie mógł pozostać nierozpoznany. 

Więcej o sytuacji na granicy przeczytasz w naszym aktualizowanym raporcie.

Więcej o: