Migranci z okolic Usnarza przedostali się do Polski. Straż Graniczna potwierdza: użyto gazu. "Hańba"

Spośród 32 osób, które od sierpnia przebywają na linii granicy w okolicy Usnarza Górnego, połowa przeszła dziś na stronę polską. Nagranie umieszczone w sieci przez białoruskich pograniczników pokazuje, jak polskie służby używają wobec nich gazu łzawiącego. Według aktywistów z Fundacji Ocalenie imigranci mieli być bici i wywiezieni w nieznanym kierunku. Straż Graniczna poinformowała, że wszyscy zostali zawróceni na linię granicy z Białorusią. Potwierdza też, że użyto wobec nich gazu pieprzowego.

Grupa ok. 32 imigrantów przebywa na linii granicy w pobliżu Usnarza Górnego od ponad dwóch miesięcy. Część z nich w środę rano sforsowała ogrodzenie i przeszła na polską stronę. "17 zdesperowanych osób przeszło przez druty. Zostały przez polskich funkcjonariuszy pobite, skute i wrzucone do samochodu" - podali aktywiści z Fundacji Ocalenie.

Więcej informacji o sytuacji na granicy przeczytasz codziennie na stronie głównej Gazeta.pl.

W sieci pojawiło się nagranie udostępnione przez białoruskich pograniczników. W materiale widzimy, jak imigranci przechodzą przez granicę. Uwieczniono także reakcję polskich pograniczników. Na filmie widać, że ludzie są ciągnięci po ziemi, słychać krzyki i piski.

Pojawiło się także pełne nagranie, na którym widzimy, w jaki sposób migranci przedostali się na Polską stronę granicy.

"Wyrzucili Mariam. I Gul. I pozostałe osoby. Wywieźli do zimnego białoruskiego lasu. Nie wiemy, gdzie są, jak się czują. Nie wiemy, czy mają jakieś obrażenia po tym jak potraktowała ich polska SG. Nie wiemy, czy będziemy mieć z nimi jeszcze kontakt. To jest hańba" - wskazują działacze Fundacji Ocalenie. 

Ok. 16.00 już było wiadomo, że zostali wywiezieni na białoruską stronę. Aktywiści przekazali, że złożyli w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury. "To był gest absolutnej desperacji, rozpaczy i walki o swoje życie" - dodają.

Michałowo. Grupa kilkunastu uchodźców, w tym 8 dzieci zatrzymanych przez Straż GranicznąDzieci z Michałowa nadal są w lesie. "Dziewczynka cierpi"

Straż Graniczna publikuje oświadczenie

Straż Graniczna w oficjalnym oświadczeniu informuje, że pełniący służbę patrol podczas porannego obchodu zauważył, że cudzoziemcy siłowo forsują granicę.  "Około 6 osób rzuciło kilka kłód drzewa na zabezpieczenia graniczne. W stronę funkcjonariuszy Straży Granicznej i Wojska migranci rzucali kamienie, a ich działaniom asystowali funkcjonariusze służb białoruskich. W wyżej wymieniony rejon zostały skierowane dodatkowe patrole Straży Granicznej, Wojska Polskiego i policji" - pisze Straż Graniczna. Nie potwierdza informacji, że migranci zostali pobici przez strażników, zaznacza jednak, że wobec osób forsujących ogrodzenie użyto gazu.

Z relacji Straży Granicznej wynika, że funkcjonariusze "zauważyli również, że cudzoziemcy znajdujący się po stronie białoruskiej posiadają niebezpieczne narzędzia (siekiera i noże)". "W stosunku do migrantów niszczących zabezpieczenia graniczne użyto środków przymusu bezpośredniego, w tym gazu" - czytamy w oświadczeniu. 

Białoruś. Paraliż lotniska w Mińsku. Migranci śpią na podłodze. 'To katastrofa'Białoruś. Paraliż lotniska w Mińsku. Tłumy migrantów. "To katastrofa" [WIDEO]

"Nielegalnych migrantów, którzy siłowo wdarli się na teren Polski zgodnie z rozporządzeniem MSWiA zawrócono na linię granicy z Białorusią" - poinformowała Straż Graniczna.

Więcej o: