Wirus RSV u dzieci i ogromne kolejki na szpitalnej izbie przyjęć. "Widok jest dramatyczny"

Zakażeń wirusem RSV wśród dzieci i niemowląt wciąż przybywa. Wzrost liczby chorych dzieci dał się we znaki również ochronie zdrowia w Poznaniu. Kolejki na izbę przyjęć ustawiały się nawet na zewnątrz szpitala. Małe dzieci, półprzytomne, z gorączką czekają w godzinnych kolejkach na przyjęcie.
Zobacz wideo Heroiczna walka medyków. Psychiatra: To gigantyczny stres. Grozi im wypalenie

Przeczytaj więcej podobnych informacji na stronie głównej Gazeta.pl.

Sytuacja na polskich oddziałach pediatrycznych jest zatrważająca. Nieustannie przybywa chorych na grypę i wirus RSV (syncytialny wirus oddechowy) - jest ich tak wielu, że lekarze nie wyrabiają się przyjmowaniem pacjentów. Jeden z czytelników opisał dziennikowi "Fakt", jak wygląda sytuacja na izbie przyjęć szpitala dziecięcego w Poznaniu.

Październikowe powodzie w GrecjiGrecja. Ballos uderzył. Zniszczenia po burzach i ulewach [ZDJĘCIA]

Paraliż pediatrii w Poznaniu. "Dzieci leżą półprzytomne, widok jest dramatyczny"

Dziecko z gorączką 39,8 stopnia czekało na lekarza półtorej godziny, a kolejka na wizytę ustawiała się nawet na dworze.

Dzieci płaczą, leżą półprzytomne z kompresami na czole, widok jest dramatyczny - opisywał czytelnik. Rodzice w rozmowie z reporterami "Faktu" mówili, że lekarzy jest po prostu za mało. - Ale ci, co są, uwijają się jak w ukropie i robią, co mogą, by jak najszybciej przyjąć pacjentów - przyznawali.

Pacjenci w rozmowie z reporterami wskazywali także na potrzebę przynależenia lekarzy tylko do izby przyjęć. Konieczność równoczesnej pracy medyków na oddziałach jest ograniczająca, na czym cierpią najmłodsi - pisze dziennik.

Oddział pediatryczny w jastrzębskim szpitaluWirus RSV jest groźny dla dzieci. Lekarze apelują do rodziców

Wirus RSV atakuje dzieci. Coraz więcej najmłodszych pacjentów trafi do szpitala

O tym, że w całej Polsce odnotowywany jest wzrost zakażeń na rinowirusa i wirusa RSV pisaliśmy już jakiś czas temu. Zdaniem lekarzy odporność dzieci spadła podczas kwarantanny, gdy wiele z nich nie chodziło do szkół i przedszkoli, a wszyscy nosili maseczki, więc zachorowań było mniej. 

- Jest bardzo dużo infekcji w żłobkach, przedszkolach. Nigdy nie mieliśmy w tym okresie pacjentów z RSV, a teraz jest ich mnóstwo. Oddział zapełniają nam dzieci z RSV, w innych szpitalach jest podobnie - mówiła w TVN24 dr Magdalena Okarska-Napierała z Kliniki Pediatrii z Oddziałem Obserwacyjnym Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Dr hab. nauk medycznych Jan Mazela, profesor Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu

Wirus RSV jest jednym z głównych czynników wywołujących infekcję dróg oddechowych dzieci i niemowląt, co nierzadko kończy się hospitalizacją najmłodszych. RSV może bowiem wywoływać duszności, bezdechy, przyspieszone tętno, a także pociągnąć za sobą liczne powikłania. Młodzież i dorośli przechodzą chorobę łagodnie. 

Więcej o: