Warszawa. Prokuratura umorzyła śledztwo ws. Marszu Niepodległości. "Prezentacja poglądów"

Prokuratura Okręgowa w Warszawie ostatecznie umorzyła śledztwo z doniesienia Rafała Trzaskowskiego dotyczącego Marszu Niepodległości w 2019 roku. Zdaniem prokuratury w czasie manifestacji nie miało miejsce nawoływanie do nienawiści.

Więcej podobnych treści przeczytasz na 

stronie głównej Gazeta.pl.

Zawiadomienie w tej sprawie wpłynęło do prokuratury już 20 listopada 2019 roku i zostało umorzone 4 września 2020 roku, ale ratusz złożył wówczas zażalenie na tę decyzję.

Rafał Trzaskowski w zawiadomieniu napisał, że podczas marszu publicznie nawoływano do "nienawiści na tle różnic narodowościowych i etnicznych poprzez wznoszenie przez nieznane osoby haseł": "Nie tęczowa, nie laicka, tylko Polska katolicka", "Bruk na rząd, USA imperium zła, czarny blok, biała siła", "Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę", "A na drzewach, zamiast liści, będą wisieć komuniści", czy "Tu jest Polska, nie Izrael".

Zobacz wideo Czy Polska pójdzie drogą Wielkiej Brytanii? Komentarz do słów marszałka Terleckiego

Prokuratura: Trzaskowski nie był świadkiem wydarzeń

Ponadto podczas Marszu Niepodległości w 2019 roku - jak wskazywał Rafał Trzaskowski - uczestnicy mieli wznosić flagi między innymi z symbolem krzyża celtyckiego, symbolami Obozu Narodowo-Radykalnego, flagi z kołem zębatym - symbolem nazistowskiego Niemieckiego Frontu Pracy oraz mieczem i młotem, symbolizującymi strasseryzm - lewe skrzydło NSDAP.

Prokuratura poinformowała, że Rafał Trzaskowski miał nie widzieć osobiście wskazanych banerów i nie słyszeć opisywanych haseł, a powołać się na wiedzę Ewy Gawor, ówczesnej szefowej Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy.

Prezydent Warszawy Rafał TrzaskowskiStowarzyszenie "Marsz Niepodległości" zostanie zdelegalizowane? Ruch Trzaskowskiego

Prezentacja własnych poglądów nie jest nawoływaniem do nienawiści

Prokuratura Okręgowa w Warszawie uznała ostatecznie, że "nie sposób ocenić zachowania uczestników Marszu Niepodległości inaczej, aniżeli jako prezentacje własnych poglądów, wyraz poglądów politycznych o charakterze sceptycznym wobec prowadzonej polityki migracyjnej w Polsce i Europie, czy wyraz sprzeciwu wobec ideologii komunistycznej". Zdaniem śledczych nie można uznać tego zachowania nawoływaniem do nienawiści.

Jak podkreślili "wyrażanie poglądów wchodzi w zakres konstytucyjnej zasady określonej w art. 54 Konstytucji RP i z tego też względu nie może być uznane za wypełnienie znamion czynu zabronionego".

Więcej o: