"Strach rodzić w tym kraju". A co mówi sondaż w rok po wyroku TK? "Kobiety powinny mieć prawo"

Kobiety powinny mieć prawo do wykonania zabiegu aborcji w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu - takiego zdania jest 79 procent ankietowanych z sondażu Kantar dla "Faktów" TVN i TVN24.

Więcej podobnych treści przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl

Z sondażu przeprowadzonego dla "Faktów" TVN i TVN24 przez Kantar w dniach 12-13 października zapytano Polaków o kwestię aborcji. Ankietowanym zadano pytanie: "Rok temu temat aborcji zdominował debatę publiczną. Doszło do dużych protestów społecznych przeciw decyzjom Trybunału Konstytucyjnego, który zakwestionował prawo kobiet do aborcji ze względu na ciężkie i nieodwracalne uszkodzenie płodu. Jakie jest Pana(i) zdanie obecnie - czy w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu...".

Polska w rok po wyroku TK"Pytają: czy mąż może jechać ze mną?". Polska rok po wyroku TK

79 procent pytanych wskazało, że "kobiety powinny mieć prawo do wykonania zabiegu aborcji". 11 procent badanych odpowiedział, że kobiety nie powinny mieć prawa do wykonania zabiegu aborcji. Odpowiedź "nie wiem/trudno powiedzieć" wskazało 10 procent respondentów.

Zobacz wideo Morawska-Stanecka: Uchwalmy prawo aborcyjne liberalizujące przerywanie ciąży i zobaczymy, jak będzie się zachowywał TK

Projekt radykalnego zakazu aborcji trafił do SejmuUstawa radykałów trafiła do Sejmu. Chcą zrównania aborcji z zabójstwem

"Strach rodzić w tym kraju". Rok po wyroku TK. Kobiety mają problem z uzyskaniem zaświadczeń od psychiatrów

22 października zeszłego roku Trybunał Konstytucyjny orzekł, że aborcja w przypadku ciężkich i nieodwracalnych zmian płodu jest "niezgodna z konstytucją". Oznaczało to w praktyce niemal całkowity zakaz aborcji w Polsce - teoretycznie (o tym, dlaczego tylko teoretycznie - w dalszej części tekstu) możliwe jest wykonanie aborcji w dwóch przypadkach: w przypadku ciąży będącej skutkiem czynu zabronionego (gwałtu) i gdy zagraża ona życiu i zdrowiu matki. Przez Polskę przeszła największa fala protestów od 89 roku - na transparentach można było przeczytać m.in. "strach rodzić w tym kraju", "nie mam siły tu żyć, a co dopiero rodzić". Ogłoszenie wyroku i jego publikację dzieliły trzy miesiące - 27 stycznia pojawił się w Dzienniku Ustaw, ale już wcześniej szpitale odmawiały wykonywanie aborcji kobietom, którym zezwalało na to prawo.

Od momentu publikacji wyroku aborcja z powodu ciężkich i nieodwracalnych wad płodu stała się niemal niemożliwa do wykonania w publicznych szpitalach w Polsce. W mocy wciąż pozostaje przesłanka dotycząca zagrożenia zdrowia i życia osoby w ciąży - by wykonać aborcję, należy mieć zaświadczenie od lekarza specjalisty (chodzi tu o lekarza specjalistę - np. kardiologa lub psychiatrę). A specjaliści są zgodni, że niechciana ciąża, zwłaszcza jeśli w grę wchodzi nieodwracalne uszkodzenie płodu, może stanowić zagrożenie dla zdrowia i życia kobiety, a także zostawić trwały uszczerbek na psychice.

Ale i tu droga od uzyskania zaświadczenia do wykonania aborcji nie jest prosta - polskie szpitale - bez wstawiennictwa organizacji pozarządowych - często nie chcą respektować zaświadczeń wydawanych przez lekarzy specjalistów.

Mamy takie doświadczenia, że wypisywanie skierowań od psychiatrów niestety nie działa dobrze, choć wiele kobiet jest w stanie zagrażającym ich zdrowiu i życiu - nie tylko pod kątem psychicznym, ale i fizycznym. Bo jeśli ciąża nie rozwija się prawidłowo, a płód np. obumarł, to niesie to ze sobą ryzyko nie tylko dotyczące zdrowia psychicznego, kobieta musi po prostu nosić w swojej macicy martwe ciało. Psychiatra rzeczywiście może wypisać zaświadczenie o stanie zdrowia, ale ostatecznie o wykonaniu aborcji decyduje ginekolog. W wielu przypadkach ginekolodzy nie chcą wykonać zabiegu, nie mają też wiedzy na temat nowoczesnych metod przerywania ciąży

 - mówiła w rozmowie z Gazeta.pl Natalia Broniarczyk, współzałożycielka Aborcyjnego Dream Teamu i współzałożycielka Aborcji Bez Granic. I dodaje, że problemem jest m.in. "kwestia bardzo szkodliwej dla kobiet interpretacji obowiązującego prawa".

Warto zwrócić się do nas, do Federacji. My na co dzień koordynujemy pomoc i kontaktujemy pacjentki z lekarzami, którzy oceniają, jak kontynuowanie ciąży z nieodwracalnymi wadami płodu wpływa na jej zdrowie psychiczne. Nie dzieje się to z automatu, potrzebna jest konsultacja. Ale do tej pory nie zdarzył się przypadek, żeby zaświadczenie nie zostało wystawione. Osoby, które zwracają się do nas po pomoc, są naprawdę w fatalnej kondycji psychicznej z samego względu, że ktoś je zmusza do donoszenia ciąży embriopatologicznej

- wskazała z kolei w rozmowie z naszym portalem Kamila Ferenc, wicedyrektorka ds. programowych i prawniczka Federacji. Jak wskazywala, Federacja rekomenduje poszczególne szpitale w różnych regionach Polski, co do których jest pewność, że respektują prawa pacjentek.

Czytaj więcej: "Strach jest duży", "Pytają: czy mąż może jechać ze mną?". Polska rok po wyroku TK [ÓSMY DZIEŃ MIESIĄCA]

Polska na samym dnie rankingu dostępu do aborcji w Europie. Za nami tylko mikropaństwa

Polska jest czerwoną wyspą na mapie Europy - wskazuje najnowszy ranking Europejskiego Forum Parlamentarnego na rzecz Praw Seksualnych i Reprodukcyjnych. Gorzej wypadły tylko mikropaństwa, przy czym część z nich obecnie łagodzi przepisy dotyczące przerywania ciąży.

Atlas aborcji w EuropiePolska na dnie rankingu dot. aborcji w Europie. Za nami mikropaństwa

Sytuacja osób potrzebujących aborcji "w dużej mierze zależy od kodu pocztowego" - zauważa Forum Parlamentarne na rzecz Praw Seksualnych i Reprodukcyjnych, które z okazji Dnia Bezpiecznej Aborcji opublikowało ranking europejskich krajów i ich przepisów dotyczących przerywania ciąży.

Eksperci wskazują na Polskę i Maltę, jako na kraje członkowskie UE, w których rządy "zmuszają do utrzymania ciąży". "Ale nawet w tak zwanych krajach postępowych kobiety i dziewczęta muszą znosić niepotrzebne z perspektywy medycznej procedury, a lekarze odmawiają opieki ze względu na swoje osobiste przekonania bądź kwestie wygody" - czytamy w raporcie.

Przypomnijmy, że radykalni działacze z Fundacji Pro-Prawo do życia chcą zmienić kodeks karny tak, aby przerwanie ciąży było równoznaczne z zabójstwem. W uzasadnieniu projektu jego twórcy wprost stwierdzają, że należy za aborcje karać kobiety, lekarzy i "lobby aborcyjne". Jeden z paragrafów, który miałyby zostać zmieniony, sugeruje z kolei, że karane może być też poronienie, jeśli wymiar sprawiedliwości stwierdzi, że ciężarna "nie dochowa ostrożności, jakiej wymaga się od osoby w jej stanie".

Więcej o: