Usnarz Górny. Dramatyczna sytuacja uchodźców. Mówią, że woleliby umrzeć w Afganistanie, niż w polskim lesie

Jak informują aktywiści z Fundacji Ocalenie, grupa Afgańczyków koczujących w Usnarzu Górnym jest w fatalnym stanie. Wszyscy są chorzy, marzną i obawiają się, że niebawem umrą. Prosili nawet Białorusinów o to, by ich wypuścić, by mogli wrócić do Afganistanu. - To już są takie rozmowy, że oni woleliby umrzeć w Afganistanie, niż w polskim lesie z zimna - mówiła dziennikarzom TVN24 Kalina Czwarnóg.

Przeczytaj więcej podobnych informacji na stronie głównej Gazeta.pl.

Grupa 32 afgańskich uchodźców koczuje na granicy polsko-białoruskiej na wysokości Usnarza Górnego od dwóch miesięcy. Według ustaleń Amnesty International (raport opublikowany 30 września) do 18 sierpnia obóz uchodźców znajdował się po stronie polskiej, a później mieli oni zostać wypchnięci przez Straż Graniczną na stronę białoruską. Polscy funkcjonariusze temu zaprzeczają.

Zobacz wideo Arłukowicz ws. śmierci na granicy: Oczekuję od premiera jasnych wyjaśnień

Usnarz Górny znajduje się w strefie stanu wyjątkowego, co oznacza, że media nie mają możliwości relacjonowania stamtąd. Jedynymi źródłami informacji na temat uchodźców są Straż Graniczna oraz aktywiści. Jak informowali ci drudzy, uchodźcy są w bardzo złym stanie i obawiają się, że niebawem mogą umrzeć. 

Uchodźcy w Usnarzu Górnym. "Oni się boją, że już dłużej nie dadzą rady"

- Oni się boją, że już dużo dłużej nie dadzą rady. Ani funkcjonariusze z polskiej strony, ani ze strony białoruskiej nie pozwalają im wejść do kraju - relacjonowała we wtorek Kalina Czwarnóg z Fundacji Ocalenie w rozmowie z TVN24. 

Litwa. Budynek opuszczonej szkoły, w której zamieszkali uchodźcy#WizaDonikąd. "Oni nie wychodzili. Policja była tu z dwóch stron"

Tadeusz Kołodziej, prawnik z Fundacji Ocalenie, poinformował natomiast, że Białoruś, podobnie jak Polska, postawiła stron płot z drutu. Uchodźcy są więc zamknięci niczym w klatce, mają możliwość wyjścia tylko z jednej strony. 

Aktywiści co kilka dni kontaktują się z nimi telefonicznie. Według ostatnich przekazów, wszyscy są chorzy, marzną. Mają zapewnione kurtki czy koce od strony białoruskiej, jednak przy temperaturze, która panuje obecnie, zdecydowanie nie jest to wystarczające. 

Usnarz Górny. Uchodźcy prosili Białorusinów, żeby pozwolili im wrócić do Afganistanu

Kalina Czwarnóg z Fundacji Ocalenie przekazała też TVN24, że uchodźcy prosili nawet o to, by odesłać ich do Afganistanu:

Z tego, co wiemy, to oni już nawet prosili Białorusinów, żeby ich wypuścić, żeby mogli wrócić i umrzeć w Afganistanie. To już są takie rozmowy, że oni woleliby umrzeć w Afganistanie, niż w polskim lesie z zimna. 

Migranci w placówce Straży Granicznej w MichałowieDzieci, które widziano w Michałowie, koczują niedaleko Białowieży

Jak pisaliśmy niedawno, Amnesty International po analizie nagrań i zdjęć (również wykonanych ze śmigłowca i satelitarnych) ustaliła, że grupa uchodźców przez kilka dni znajdowała się po polskiej stronie granicy. Później polska Straż Graniczna miała dokonać push-backu, wypychając grupę na stronę białoruską. Funkcjonariusze utrzymują, że uchodźcy nie byli po stronie polskiej, a obecnie zajmuje się nimi białoruska Straż Graniczna, która dostarcza posiłki, napoje, drewno, ciepłą odzież oraz ładuje im telefony. 

Według relacji samych Afgańczyków, pojawili się oni w Polsce 8 sierpnia. Mieli dostać się nawet w głąb kraju, jednak zostali zatrzymani przez policję, a następnie Straż Graniczną i wywiezieni do Usnarza. 

Raport znad granicy"Raport znad granicy". "Sytuacja poza strefą stanu wyjątkowego pogarsza się"

Więcej o: