Katowice. Ktoś miał ostrzelać jadący pociąg z broni palnej. "Skrajna nieodpowiedzialność"

Nieznany sprawca miał ostrzelać pociąg zmierzający do Katowic. Jak podaje rzecznik Kolei Śląskich, ze wstępnych ustaleń, że użyto broni palnej. Nikomu nie stała się krzywda.

Przeczytaj więcej wiadomości na stronie głównej Gazeta.pl.

W poniedziałek o zdarzeniu napisała "Gazeta Wyborcza". Dziennik informował, że do zdarzenia doszło w niedzielę. Policja miała potwierdzić, że doszło do incydentu, ale nie zdradziła szczegółów. Funkcjonariusze przeprowadzili oględziny i przyjęli zgłoszenie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.  

Zobacz wideo Śmiertelne potrącenie 4-latka w Gorzowie Wielkopolskim. Policja zatrzymała kierowcę, który uciekł z miejsca wypadku

Katowice. Nieznany sprawca miał ostrzelać pociąg

TVN24 o sprawę zapytał rzecznika prasowego Kolei Śląskich Tomasza Musioła. - Po wyjechaniu ze stacji Katowice-Załęże pasażerowie zgłosili naszemu kierownikowi pociągu uszkodzenie, rozpoznane po wybiciu dwóch szyb, jednej w drzwiach, drugiej w oknie. Na szczęście nikt nie siedział w pobliżu, nikt nie ucierpiał, więc pociąg dojechał do stacji końcowej, do Katowic - powiedział. Ze wstępnych ustaleń wynika, że użyto broni palnej. - To skrajna nieodpowiedzialność sprawcy, pociąg przewoził pasażerów, do różnych sytuacji mogło dojść - ocenił. 

Premier Mateusz Morawiecki i prezes Jarosław KaczyńskiNieoficjalnie: W przyszłym tygodniu poznamy nazwiska nowych ministrów

Musioł poinformował, że pociąg został odstawiony do bazy. Przechodzi tam oględziny. Obecnie komisja kolejowa i policja badają zajście. - Były pewne niedogodności dla pasażerów, ale jesteśmy taborowo przygotowani na awaryjne sytuacje - powiedział rzecznik. 

Służby na miejscu wypadkuKarambol na DK 50. Kierowca pod wpływem alkoholu i z sądowym zakazem

Więcej o: