"Medycy na granicy" na obrzeżach strefy stanu wyjątkowego. "Zgłoszenie otrzymaliśmy już pierwszej doby"

Od kilkudziesięciu godzin na obrzeżach strefy stanu wyjątkowego dyżurują członkowie grupy "Medycy na granicy". Jak przekazał w sobotę po południu lek. Jakub Sieczko, już w trakcie pierwszej doby obecności lekarzy doszło do interwencji i pomocy migrantom.

Więcej treści na Gazeta.pl >>>

"Medycy na granicy" to nieformalna grupa ponad 40 osób z wykształceniem medycznym, która od piątkowego poranka pełni dyżur poza strefą stanu wyjątkowego przy granicy polsko-białoruskiej, chcąc pomagać migrantom. Grupa dysponuje m.in. pożyczonym ambulansem.

We wrześniu medycy złożyli wniosek do szefa MSWiA Mariusza Kamińskiego o zgodę na wjazd do strefy, resort jednak odmówił. Ministerstwo podkreślało, że w razie potrzeby migrantom pierwszej pomocy udzielają strażnicy graniczni lub wzywane jest pogotowie ratunkowe. Medycy są w kontakcie m.in. z prymasem Polski abp. Wojciechem Polakiem, poprosili go o mediację w kontaktach z rządem.

Lublin. Zobacz zdjęcia z wtorkowego niemego protestu przed siedzibą PiS >>>

- Nie wjeżdżamy do strefy, nie naruszamy jej granic - przekazał w trakcie sobotniego spotkania z dziennikarzami jeden z członków grupy lek. Jakub Sieczko. Baza znajduje się na obrzeżach strefy, na południowych wschód od Białegostoku. Lekarz zaznaczył, że członkowie grupy nie chcą łamać prawa.

Zobacz wideo Mucha o sytuacji na granicy: PiS-owi stan wyjątkowy jest na rękę, wytwarzają poczucie zagrożenia

"Medycy na granicy". Pomoc grupie migrantów w lesie

Jak dodał Sieczko, medycy otrzymują zgłoszenia od organizacji pomocowych. - Już pierwszej doby w godzinach nocnych otrzymaliśmy zgłoszenie o grupie kilkunastu osób, które wymagały naszej pomocy - poinformował. Do interwencji doszło w lesie, kilkadziesiąt kilometrów od miejsca, w którym stacjonowali lekarze.

Na miejscu medycy zastali m.in. trójkę dzieci w wieku 2, 4 i 14 lat. Młodsze, jak przekazał Sieczko, były "głodne i przestraszone", ale nie wymagały "profesjonalnej oceny medycznej". Lekarze udzielili pomocy 14-latkowi i 20-kilkuletniemu mężczyźnie, u którego doszło do zaostrzenia choroby przewlekłej.

- Obowiązuje nas tajemnica lekarska, nie będziemy udzielać szczegółowych informacji o stanie zdrowia tych osób, nie będziemy też publikować ich wizerunków - zaznaczył przedstawiciel "Medyków na granicy".

Pomoc medyczna dla uchodźcy z Afryki, odnalezionego w lesie w strefie przygranicznej, w stanie wycieńczenia przez wolontariuszy z Grupy Granica, 21 września 2021 r.Medycy na granicy ciągle bez zgody władz. "Będziemy działać poza strefą"

Medycy dostali też od aktywistów prośbę o gotowość w przypadku dwóch innych grup osób, ale ostatecznie okazało się, że pomoc nie była potrzebna.

W ramach internetowej zbiórki przedstawiciele grupy zebrali już ponad 240 tys. zł na swoją działalność przy granicy.

"Potrzebujemy kupić leki i brakujący sprzęt. Musimy być przygotowani na udzielenie pomocy osobom w hipotermii, z urazami, infekcjami, zaostrzeniami chorób przewlekłych. Dorosłym i dzieciom. Potrzebujemy stworzyć możliwie bezpieczne warunki pracy dla zespołu: zakwaterowanie i wyżywienie, zwrot kosztów dojazdu, ubezpieczenie" - wyjaśniali medycy w opisie zbiórki.

Więcej o: