Psychiatria dziecięca w Warszawie. 5 na 6 specjalistów złożyło wypowiedzenia. "Dłużej nie dam rady"

Pięciu z sześciu psychiatrów-specjalistów z dziecięcego Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie złożyło wypowiedzenia. Lekarze domagają się godnej pensji, oczekując podwyżek. Ich odejście nie wróży jednak dobrze nieletnim pacjentom, gdyż to jedyny działający w Warszawie oddział psychiatrii dziecięcej - poinformowała "Gazeta Wyborcza".

Więcej na ten temat można przeczytać w artykule "Koniec psychiatrii dziecięcej w Warszawie. Lekarze z Instytutu przy Sobieskiego złożyli wypowiedzenia" napisanym przez dziennikarza "Wyborczej".

- Lekarze w mojej klinice to idealiści. Gdyby było inaczej, już dawno pracowaliby gdzie indziej - mówi  dr hab. n. med. Barbara Remberk, szefowa kliniki psychiatrii dziecięcej w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie, cytowana przez "Gazetę Wyborczą". Jednak jej zdaniem poświęcenie ma też pewne granice.

Zobacz wideo Co mówią niezaszczepione osoby, które przez COVID trafiają do szpitala?

Lekarze psychiatrzy z pensją pani sprzątającej. "Nie chcę zostawiać pacjentów, ale dłużej nie dam rady"

Aż pięciu z sześciu lekarzy z dziecięcego Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie złożyło wypowiedzenia ze względu na zbyt niskie pensje. Jak podaje "Gazeta Wyborcza", Łukasz Szostakiewicz pracuje w Instytucie na cały etat i otrzymuje wynagrodzenie w wysokości około 5,3 tys. zł "na rękę", co daje nieco ponad 35 zł netto za godzinę. Jak podaje dziennik, zarabia tyle samo, co pani sprzątająca w prywatnym warszawskim domu.

Lekarze, którzy chcą zarobić więcej, mają tylko jedno wyjście - mogą brać dodatkowe dyżury na izbie przyjęć. Wtedy pracują od 8 do 16, następnie rozpoczynają dodatkowy dyżur, a pracę kończą następnego dnia rano.

- To jedna z trudniejszych decyzji w moim życiu - mówi Łukasz Szostakiewicz, psychiatra i psychoterapeuta dziecięcy, który pracuje na oddziale od czterech lat. - Kocham tę pracę, nie chcę zostawiać pacjentów, ale dłużej nie dam rady - dodaje. Jak twierdzi, lekarze od miesięcy prowadzą rozmowy z dyrekcją, chcąc poprawić warunki swojej pracy. - Ostatnia tura odbyła się w sierpniu. Rozmowy zakończyły się fiaskiem - mówi lekarz.

Jak poinformował TOK FM, lekarze-specjaliści zaproponowali, aby podwyższyć ich wynagrodzenie w dwóch transzach po 1000 złotych brutto. Pierwsza miała zostać zrealizowana jeszcze we wrześniu tego roku, a kolejna w styczniu w 2022 roku.

Litwa. Kilogram metalowych przedmiotów w brzuchu pacjentaLitwa. Lekarze usunęli kilogram gwoździ i śrub z żołądka

- Jeszcze kilka lat temu mogłem wziąć pięć, sześć dyżurów w miesiącu, ale dziś praca na izbie jest bardziej intensywna. Ograniczam się do dwóch dyżurów w miesiącu. Na więcej nie mam już siły - mówi Łukasz Szostakiewicz. Zwraca również uwagę na to, że "w każdym innym szpitalu wynagrodzenia są wyższe. Nie mówiąc już o prywatnych poradniach, w których można zarobić kilka razy więcej". - Mimo to wciąż chcę tu pracować. Liczę na to, że dyrekcja i ministerstwo znajdą jakieś rozwiązanie i powstrzymają nas od odejścia - mówi lekarz.

Kierowniczka kliniki rozumie postępowanie lekarzy. Zauważa jednak, że "skutki mogą być tragiczne"

Kierowniczka kliniki dr hab. n. med. Barbara Remberk wskazuje na to, że masowe odejście lekarzy doprowadzi do upadku oddziału. - Na całym Mazowszu i Podlasiu działa pięć takich oddziałów. Dwa dziecięce i trzy młodzieżowe. Nasi pacjenci nie zostaną do nich przepisani, bo każdy z nich pęka w szwach. Skutki mogą być tragiczne - mówi Barbara Remberk, która przekonuje, że rozumie postępowanie swoich lekarzy. Zaznacza, że doskonale wie, jak trudne są to dla nich decyzje. - Liczę, że uda się znaleźć wyjście z tej sytuacji i zagwarantować lekarzom godne warunki pracy. Tak, by nie musieli szukać dodatkowego zatrudnienia w innych szpitalach lub prywatnych poradniach i mogli zająć się wyłącznie pacjentami kliniki - mówi.

Wypadek w MotylewieLubuskie. 27-latka wyciągnęła dwoje dzieci z płonącego auta

Zatrważający jest fakt, że to jedyny w Warszawie oddział psychiatrii dziecięcej. W działającym na Mokotowie oddziale przygotowano 28 łóżek dla pacjentów, ale z reguły znajduje się ich tu znacznie więcej dzieci. Zdarza się, że w ciągu miesiąca do szpitala trafi około 50 dzieci z zagrożeniem życia lub zdrowia i trzeba udzielić im pomocy.

Więcej na ten temat można przeczytać w artykule "Koniec psychiatrii dziecięcej w Warszawie. Lekarze z Instytutu przy Sobieskiego złożyli wypowiedzenia" napisanym przez dziennikarza "Wyborczej".

Więcej o: