Poznań. Brakuje ratowników medycznych do obsługi karetek. Pojadą nimi strażacy i wojskowi

Na ulice Poznania wyjadą karetki obsługiwane przez ratowników straży pożarnej oraz wojska. - To tak jakby ratowników medycznych przenieść nagle do straży pożarnej - powiedział Robert Judek, rzecznik poznańskiego pogotowia ratunkowego.

- Strażacy będą dysponowani do zdarzeń, a do poszkodowanych dotrą karetkami użyczonymi przez Wojewódzką Stację Pogotowia Ratunkowego w Poznaniu - przekazał Tomasz Stube, rzecznik prasowy wojewody wielkopolskiego cytowany przez portal Tenpoznan.pl. I dodał, że "w toku dzisiejszych rozmów ustalono, że pięć karetek z trzema strażakami-ratownikami na pokładzie będzie udzielało pomocy osobom poszkodowanym".

Zobacz wideo Prof. Matyja: Od 30 lat mówimy, że kadry medycznej w Polsce jest coraz mniej

Do pracy w poznańskim pogotowiu oddelegowano strażaków. Ratownicy na zwolnieniach lekarskich

Od kilku miesięcy ratownicy medyczni w Polsce protestują przeciwko niskim wynagrodzeniom. Jednym ze sposób manifestacji niezadowolenia jest udanie się na zwolnienie lekarskie przez pracowników. Jak donosi TVN 24, w piątek, jeszcze więcej ratowników udało się na L4 - okazuje się, że na 260 osób zatrudnionych w placówce, około 150 zadeklarowało, że nie pojawi się w pracy. Z 26 karetek do dyspozycji będzie tylko 14.

- Z taką sytuacją spotykamy się po raz pierwszy. Jest ciężko. Jest to podyktowane tym, że w ciągu doby pojawiło się 13 nowych zwolnień lekarskich. Nie byliśmy już w stanie obsadzić tych zespołów ratownictwa medycznego - przekazał podczas rozmowy z TVN24 Jakub Wakuluk, kierownik dyspozytorni w Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Poznaniu. 

W związku z małą liczbą pracowników, wojewoda wielkopolski Michał Zieliński podjął decyzje o przekierowaniu do pracy w pogotowiu strażaków i żołnierzy - podaje portal Epoznań.pl.

Poszukiwania ciała. Zdjęcie ilustracyjneZ Narwii wyłowiono ciało dziecka, a później 39-latki. To matka i córka

 Robert Jude: To tak, jakby ratowników medycznych przenieść nagle do straży pożarnej

W sobotę przy ulicy Rycerskiej w Poznaniu, gdzie znajduje się stacja pogotowia, pojawiło się około 100 strażaków i żołnierzy, którzy przyszli po to, aby odmówić pracy - nie chcieli podpisać umowy. Wyjaśnili, że nie chcą tego zrobić, aby nie "wchodzić" między ratowników medycznych a ministerstwo - podaje TVN 24. Dodatkowo podkreślili, że praca ratownika medycznego i ratowników w wojsku i straży pożarnej  znacznie się od siebie różni m.in. dlatego, że pracują na innym sprzęcie i z innymi urazami oraz schorzeniami. 

Porozumienie udało się wypracować dopiero po południu. - Strażacy będą udzielać wsparcia ambulansami, które zostaną przez nas przekazane, swoimi środkami i siłami. Nie będzie podpisywania umów, nie będzie oddelegowania do pracy w Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego - przekazał TVN 24 Robert Judek, rzecznik poznańskiego pogotowia ratunkowego. I dodał, że jego zdaniem wojskowi i ratownicy wcieleni do pogotowia słusznie mogą mieć obawy. - To tak jakby ratowników medycznych przenieść nagle do straży pożarnej i kazać im tymi wozami bojowymi udzielać pomocy - podkreślił rzecznik.

- Wypracowane dziś porozumienie służy zapewnieniu bezpieczeństwa Wielkopolan - wyjaśnił wojewoda Michał Zieliński cytowany przez portal Tenpoznań.pl - Gwarantuje także ciągłość funkcjonowania państwowego ratownictwa medycznego - dodał.

Zakupy (zdjęcie ilustracyjne)Niedziela handlowa - czy sklepy są otwarte 3 października?

Więcej o: