Akcja ratunkowa przy granicy z Białorusią. Trzy osoby topiły się w bagnach. "Uratowane w ostatniej chwili"

Straż pożarna uratowała troje imigrantów, którzy tonęli w bagnach niedaleko miejscowości Tarasiuki pod Włodawą (woj.lubelskie). - Te osoby trzymały się jakiegoś konara, były coraz słabsze, już nawet nie wołały - relacjonowała obecna na miejscu aktywistka Elżbieta Podleśna. Uchodźcy trafili do szpitala we Włodawie. Do zdarzenia doszło już poza strefą stanu wyjątkowego.

Jak podaje serwis OKO.press, we wtorek wieczorem aktywiści z Grupy Granica dostali informację, że w bagnie przy rzece Tarasieńce topi się trójka uchodźców. Uchodźcy trzymali się konarów drzewa i czekali na pomoc.

Imigranci to trzy osoby w wieku od 18 do 22 lat, dwie dziewczyny i chłopak pochodzenia syryjskiego - poinformowała w mediach społecznościowych aktywistka Elżbieta Podleśna, obecna na miejscu zdarzenia. Akcja ratunkowa trwała około trzech godzin i zakończyła się sukcesem. 

Zobacz wideo

- Trzy osoby zostały, z tego co mówią ratownicy, w ostatniej chwili wyciągnięte z bagien. Tam jest teren niebezpieczny - powiedziała aktywistka w rozmowie z magazynem "Dzień po dniu" TVN24. - Dostałam informację, że topią się osoby na bagnach. Tam była już straż, ale ja dostałam bardziej szczegółową "pinezkę" z lokalizacją tych osób. Pisały, że trzymają się jakiegoś uginającego się drzewa i że są coraz słabsze. Udało mi się poprowadzić straż pożarną w to miejsce, te osoby były coraz słabsze, już nawet nie wołały - dodała. Na nagraniu, które zamieściła, słychać pierwszy kontakt z ratownikami (później pada też pytanie: "żyją?" "żyją!")

Jak opisuje Podleśna, tylko jedna z osób, którym udzielano pomocy, była przytomna. Uchodźcy trafili do szpitala we Włodawie. Z relacji aktywistki wynika, że jedna z uratowanych osób informowała, że chce azylu politycznego. Wówczas policja miała ją zagłuszać. Aktywistka wyraziła nadzieje, że wobec imigrantów zostaną zastosowane wszelkie procedury azylowe.

"Takich zgłoszeń codziennie przychodzi mnóstwo - kilkanaście osób, w tym dzieci, które zamarzają, nie są w stanie iść, nie jadły i nie piły nic od wielu dni. Błagają nas o pomoc. To jest kryzys humanitarny - te osoby potrzebują natychmiastowej pomocy medycznej. Uchodźcy są bici przez białoruską straż graniczną, która nie pozwala im zawrócić do Białorusi, gdy wchodzą do Polski są wywożeni przez naszą straż graniczną z powrotem w głąb lasu na białoruską granicę" - przekazała z kolei aktywistka Jarmiła Rybicka.

Więcej o: