Już prawie 1500 osób jest w ośrodkach Straży Granicznej. Pytamy, jaki jest ich status

Spośród migrantów próbujących przekroczyć granicę z Białorusią tylko część pozostaje w Polsce - inni są odpychani, powstrzymywani, a części udaje się przedostać dalej do Europy. Jednak liczba tych, którzy zostają zatrzymani w ośrodkach Straży Granicznej rośnie - to już prawie 1500 osób. Część z nich już złożyła w Polsce wniosek o nadanie statusu uchodźcy.
Zobacz wideo Aktywiści mówią o kryzysie humanitarnym na pograniczu

Wraz ze wzrostem liczby osób starających się przekroczyć granicę Polski z Białorusi, coraz więcej z nich zostaje uwięzionych w strefie przygranicznej. Białoruskie służby - wg relacji samych migrantów - nie pozwalają wrócić do Mińska, nawet, gdy ci tego chcą. Zaś polska Straż Graniczna stosuje tzw. push-backi, czyli odpycha będących w Polsce migrantów na białoruską stronę granicy. 

W ten sposób kończy się większość wykrytych prób przekroczenia granicy. Jednak część osób zostaje w Polsce zatrzymana (niektóre z nich najpierw trafiają do szpitali, gdy np. z powodu wychłodzenia ich życie jest zagrożone). Jak dowiedzieliśmy się od Straży Granicznej, w ciągu ostatnich trzech miesięcy zatrzymano tak prawie 1,5 tys. osób. Dotychczas prawie połowa z nich - ok. 650 osób - złożyła w Polsce wniosek o ochronę międzynarodową.

Pozwala to im zostać w Polsce do czasu jego rozpatrzenia. Jeśli Urząd ds. Cudzoziemców uzna, że spełniają kryteria - mogą uzyskać status uchodźcy, lub ew. inną formę ochrony międzynarodowej. Z drugiej strony - mogą im grozić zarzuty karne związane z nielegalnym przekroczeniem granicy, a także deportacja (formalnie - zobowiązanie do powrotu). 

Do Polski docierają osoby starające się o azyl

Zapytaliśmy Zuzannę Kaciupską, prawniczkę Stowarzyszenia Interwencji Prawnej, o sytuację prawną tych osób. Kaciupska w ostatnim czasie pracuje z osobami ubiegającymi się o status uchodźcy Strzeżonym Ośrodku dla Cudzoziemców w Kętrzynie.

W ostatnim tygodniu września pracowała ona w ośrodku z osobami, które w większości przybyły do Polski w sierpniu. - Po zatrzymaniu przez Straż Graniczną osoby te zostały przewiezione do placówki SG. Tam zadeklarowały chęć złożenia wniosku o udzielenie ochrony międzynarodowej. Później trafiły do Strzeżonego Ośrodka dla Cudzoziemców, najpierw przebywały na kwarantannie - relacjonuje. Na ogół dostają z sądu postanowienie o umieszczeniu w ośrodku na około trzy miesiące, a później pobyt w ośrodku jest przedłużany na kolejne trzy miesiące. Większość osób, z którymi rozmawiała Kaciupska, złożyła wnioski o nadanie statusu uchodźcy. Byli to ludzie z Iraku, z Afganistanu, z Somalii. 

- Po złożeniu wniosku o udzielenie ochrony międzynarodowej takie osoby będą mieć przesłuchanie, na którym będą mogły dokładnie wytłumaczyć, z jakich powodów uciekły z kraju pochodzenia i dlaczego proszą o udzielenie statusu uchodźcy - mówi prawniczka. Poinformowała także, że wobec niektórych toczą się postępowania karne. - Ale wyroku w żadnej z takich spraw jeszcze nie widziałam - dodała.

"Ubieganie się o azyl to jedno z praw człowieka"

Przedstawiciele rządu powtarzają, że zatrzymywani przez Straż Graniczną i wypychani z powrotem na Białoruś ludzie "to nie uchodźcy". Na przykład wiceminister w MSWiA Błażej Poboży stwierdził, że wśród tych osób "nie ma uchodźców".

Tymczasem dane wskazują, że co najmniej część przybywających do Polski przez granicę z Białorusią wyraża wolę uzyskania statusu uchodźcy. Takie osoby, po angielsku określane jako asylum-seeker (czyli starające się o azyl) podlegają ochronie i konkretnym przepisom prawa polskiego i międzynarodowego. Jak opisuje Amnesty International, starający się o azyl to ci, którzy opuścili swój kraj i poszukują ochrony z powodu prześladowania lub naruszenia praw człowieka, ale nie mają jeszcze legalnego statusu uchodźcy i oczekują na decyzję w tej sprawie. "Ubieganie się o azyl to jedno z praw człowieka" - podkreśla AI.

Z danych, które uzyskaliśmy od Urzędu ds. Cudzoziemców widać, że w ostatnich miesiącach znacznie wzrosła liczba osób ubiegających się o azyl.

W sierpniu tego roku takie wnioski złożyło około tysiąc osób, z czego około 700 to obywatele Afganistanu, 200 - Białorusi, 25 - Rosji. Z kolei od 1 do 15 września wniosków było 800, w tym nieco ponad połowa od Afgańczyków, 135 od obywateli Białorusi i 125 od obywateli Iraku. Dla porównania przez cały rok 2019 takie wnioski złożyło 4,1 tys. osób, głównie obywatele Rosji. Większość wniosków od obywateli Afganistanu - szczególnie tych z sierpnia - najpewniej pochodzi od osób, które przyleciały do Polski w ramach ewakuacji prowadzonej po przejęciu władzy przez talibów. W ten sposób ewakuowano 937 osób. Zatem co najmniej 200 azylantów z Afganistanu to ludzie, którzy dostali się do Polski w inny sposób. 

Prawie połowa zatrzymanych złożyła wniosek o status uchodźcy

Zapytaliśmy Straż Graniczną, ile spośród osób, które zostały zatrzymane po nielegalnym przekroczeniu granicy, złożyło wniosek o nadanie statusu uchodźcy. W odpowiedzi rzeczniczka prasowa SG Anna Michalska poinformowała, że w lipcu były 242 próby nielegalnego przekroczenia granicy z Białorusi do Polski, w sierpniu – 3510, a do 29 września – 7006. Większość z tych prób - jak jest to opisywane przez SG - "udaremniono". Nie wiemy, jak duża część udaremnień oznacza push-backi, czyli zabieranie ludzi z terytorium Polski na granicę i zmuszanie do przekraczania jej na Białoruś. 

Wiemy za to, że dotychczas 1471 zostało zatrzymanych w Polsce i trafiło do ośrodków zamkniętych dla cudzoziemców. Najliczniejszymi grupami są obywateli Iraku – 794 i Afganistanu – 368. Do 29 września 44 proc. z osób w ośrodkach strzeżonych złożyło wnioski o ochronę międzynarodową. Według rzeczniczki SG część z nich nie chce składać w Polsce wniosków, gdyż "wiedzą, że na decyzje Szefa Urzędu d. Cudzoziemców będą musieli poczekać w Polsce ok. 6 miesięcy, a jeżeli nie dostaną statusu uchodźcy, to zostaną deportowani" i "wolą składać wnioski w Niemczech".

Według relacji prawniczki z SIP, zatrzymani w ośrodkach migranci często nie rozumieją polskich procedur. - Dostają dokumenty, np. decyzje o zobowiązaniu do powrotu (czyli deportacji - red.). My staramy się wyjaśniać procedury, pomagamy pisać odwołania - powiedziała Kaciupska. Dodała także, że te osoby nieraz nie wiedzą, jakie dokładnie postępowanie toczy się wobec nich i nie odróżniają procedury administracyjnej w sprawie wniosku o status uchodźcy od sprawy karnej związanej z nielegalnym przekroczeniem granicy. 

Coraz trudniejsza sytuacja w ośrodkach

Prawnicy ze  Stowarzyszenia Interwencji Prawnej pomagają migrantom w zrozumieniu tego, co się z nimi dzieje. - Staramy się regularnie odwiedzać ośrodki i udzielać cudzoziemcom porad prawnych - powiedziała Kaciupska.

Jednak kwestie prawne to tylko jedno ze zmartwień. Kolejnym są warunki bytowe o ośrodkach, w których przybywa azylantów:

- W ośrodku w Kętrzynie jest obecnie około 400 osób. Wcześniej były to dużo mniejsze liczby. Cudzoziemcy często zgłaszają, że potrzebują ciepłych ubrań. Nieraz skarżą się na wyżywienie, które też różni się od jedzenia, do którego byli przyzwyczajeni. Kilka osób narzekało na ograniczony dostęp do lekarza i psychologa. Rozmawiałam z kobietą w ciąży, która zgłaszała, że nie dostaje witamin od lekarza. Najtrudniejsza jest sytuacja rodzin z dziećmi. 

- Te osoby są często zdezorientowane, rozżalone. Nie wiedzą, jak długo zostaną w ośrodku. Z czasem pojawia się u nich rezygnacja - dodała prawniczka.

Więcej o: