Zator. Zostawił psa w nagrzanym samochodzie i poszedł do parku rozrywki. Grożą mu trzy lata więzienia

Turyści wezwali policję do samochodu zaparkowanego przed parkiem rozrywki w Zatorze, ponieważ usłyszeli dochodzące z bagażnika skomlenie psa, które po chwili ucichło. Strażacy, którzy przyjechali na miejsce, otworzyli łomem drzwi auta i wypuścili zwierzę. Właściciel później przyznał się do znęcania nad swoim psem.

Zatorscy policjanci poinformowali o zdarzeniu, które miało miejsce w sobotę 11 września. W słoneczne popołudnie, około godziny 17 dyżurny otrzymał zgłoszenie o samochodzie zaparkowanym przed parkiem rozrywki zlokalizowanym w województwie małopolskim, z którego wnętrza dochodziło skomlenie psa. Na miejsce natychmiast wysłano służby.

Zobacz wideo Pies zdycha w rozgrzanym aucie. Wybijesz szybę? [SONDA]

Małopolska. Turyści zaalarmowali służby o psie uwięzionym w bagażniku. Właściciel pojawił się przy aucie dopiero po kilkudziesięciu minutach

Po przyjeździe na miejsce policjanci zastali turystów, którzy dzwonili na komendę. Para z województwa mazowieckiego powiedziała funkcjonariuszom, że kilkanaście minut wcześniej słyszeli głośne wycie i skomlenie psa, które dochodziło z przestrzeni bagażowej samochodu dostawczego. Po chwili jednak odgłosy te ucichły.

Pies zamknięty w nagrzanym samochodzieTatry. Zamknęła psa w nagrzanym aucie i poszła nad Morskie Oko

"W związku z podejrzeniem, że psu może grozić niebezpieczeństwo, policjanci podjęli decyzję o siłowym otwarciu pojazdu. Strażacy przy użyciu łomu otwarli tylne drzwi pojazdu. W mocno nagrzanej przestrzeni bagażowej, znajdował się mały kundelek. Czworonogiem zajęli się strażacy, natomiast policjanci wszczęli poszukiwania właściciela auta" - napisali policjanci w komunikacie.

Dopiero po kilkudziesięciu minutach właściciel pojazdu zjawił się na parkingu i został poinformowany o powodach podjęcia interwencji. Wobec mężczyzny wszczęto też postępowanie z Ustawy o ochronie zwierząt. Prosto z parku rozrywki kierowca trafił na komisariat.

Pies (zdjęcie ilustracyjne)Pies pokonał 380 km, by wrócić do domu. Zgubił się podczas wakacji

"Jeszcze tego samego dnia, na podstawie zebranych dowodów, został mu przedstawiony zarzut znęcania nad zwierzęciem. Mężczyzna przyznał się do zarzucanego mu czynu i dobrowolnie poddał karze. Za popełnione przestępstwo grozi kara pozbawienia wolności do trzech lat" - wyjaśniają funkcjonariusze.

Policjanci z komendy w Zatorze dziękują też pani Joannie i panu Tomaszowi z powiatu piaseczyńskiego za prawidłową reakcję i za to, że nie pozostawili uwięzionego psa bez pomocy.

Więcej o: