Policja zatrzymała mężczyznę, który groził posłance PO. Wpadł na gorącym uczynku

Policja zatrzymała mężczyznę, który groził posłance Platformy Obywatelskiej Małgorzacie Chmiel. Sprawca został przyłapany na gorącym uczynku, gdy po raz kolejny wrzucał anonim do skrzynki znajdującej się przy biurze poselskim posłanki w Gdańsku.

8 września posłanka Platformy Obywatelskiej Małgorzata Chmiel opublikowała w mediach społecznościowych post, w którym poinformowała, że w skrzynce przy jej biurze poselskim znajdował się duży nóż i listy z pogróżkami. W sobotę 4 września odnalazł je dyrektor biura posłanki. 

Zobacz wideo Płocka policja zapowiada większą kontrolę kierowców, którzy nie trzymają się prawego pasa ruchu

"I mnie dosięgnęły skutki siania nienawiści i hejtu, napuszczania Polaków na Polaków. W skrzynce na listy, na ścianie mojego biura poselskiego, znaleźliśmy duży nóż z różnymi 'liścikami'… Zgłosiłam sprawę policji, jako bezpośrednie skierowanie wobec mnie groźby karalnej (co publikuję). Zgłosiłam sprawę również do p. Marszałek Sejmu Witek. Takie gesty nienawiści nie powinny się zdarzyć wobec nikogo - niezależnie od przynależności partyjnej" - napisała wówczas na Facebooku. 

Policja zatrzymała mężczyznę, który groził Małgorzacie Chmiel 

W piątek 10 września dyrektor biura posłanki ponownie odnalazł w skrzynce anonimowe listy. Małgorzata Chmiel poprosiła go, aby ich nie dotykał i wezwał na miejsce policję - relacjonowała posłanka w rozmowie z trójmiejską redakcją "Gazety Wyborczej"

Wojewoda lubelski Lech SprawkaLubelskie. Sztab kryzysowy. Wojewoda: Mamy największy wskaźnik zakażeń w kraju

Gdy policjanci spisywali zeznania, dyrektor biura zauważył przez okno mężczyznę, który po raz kolejny wrzucał do skrzynki listy. Policjanci natychmiast go zatrzymali.

- Cieszę się, że ten mężczyzna został tak szybko złapany przez gdańskich funkcjonariuszy. Co wykażą badania psychiatryczne - dla mnie niewiele to zmienia, bo ważne jest to, aby ten człowiek był przekonany, że zrobił źle. Staram się nie być agresywną nawet w stosunku do przeciwników politycznych, natomiast rozumiem, że to jakaś osoba, która bardzo nienawidzi opozycji. Nienawiść i agresja nie jest dobrą drogą do przekonywania kogokolwiek do czegokolwiek. Ta sytuacja mnie przeraziła - mówiła "Dziennikowi Bałtyckiemu" posłanka. 

Mężczyzna został skierowany do szpitala psychiatrycznego. Jak stwierdziła Chmiel, w jej ocenie czynu stan psychiczny sprawcy niewiele zmienia. - W końcu również niestabilny był morderca prezydenta Pawła Adamowicza. Mężczyzna ten kierował w moją stronę groźby zagrożenia życia. Fala nienawiści, jaka obecna jest w debacie publicznej, jest porażająca i to bez względu na opcję polityczną - powiedziała. W biurze poselskim założono dodatkowe kamery. 

Czyny skierowane wobec posłanki Małgorzaty Chmiel podlegają pod art. 190 § 1. Kodeksu karnego "Kto grozi innej osobie popełnieniem przestępstwa na jej szkodę lub szkodę osoby najbliższej, jeżeli groźba wzbudza w zagrożonym uzasadnioną obawę, że będzie spełniona, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2".

Plaża w Hiszpanii - zdjęcie ilustracyjneHiszpania. Polka biła męża na wakacjach. Zamiast na plaży posiedzi w więzieniu

To nie pierwsze groźby pod adresem posłanki PO. "Moje opony wybuchły"

Posłanka w rozmowie z dziennikiem powiedziała, że to nie pierwszy raz, kiedy musiała zmierzyć się z tego typu sytuacją. W czerwcu 2020 roku ktoś przebił opony w jej samochodzie. 

- W trakcie kampanii Rafała Trzaskowskiego, gdzie udzielały się spore emocje, wyjechałam sprzed domu w kierunku gdańskich Kokoszek. Miałam kierować się na obwodnicę. Zdecydowałam się jednak podjechać do Garnizonu we Wrzeszczu, aby coś po drodze zjeść. Kilkanaście minut później moje opony wybuchły, a mój samochód został odrzucony na krawężnik. Jestem przekonana, że gdybym znajdowała się wówczas na obwodnicy, to prawdopodobnie byśmy dzisiaj nie rozmawiali. Ten zamach przygotowany był bardzo fachowo, bowiem ktoś musiał znać mój plan dnia i wiedział, że będę kierowała się w stronę obwodnicy, zaś opony były tak przecięte, żeby od razu nie zeszło z nich powietrze - przekazała. Ze względu na brak dowodów sprawa została umorzona. 

Więcej o: