Opublikowano raport komisji ws. molestowania u dominikanów. "Wspólnota miała cechy sekty"

W środę opublikowany został raport komisji Tomasza Terlikowskiego, która została powołana w celu zbadania sprawy dominikanina Pawła M. Duchowny latami miał wykorzystywać seksualnie wiernych i stworzyć własną sektę wewnątrz zakonu.

Przypomnijmy, że 7 marca br. bracia Konwentu św. Wojciecha we Wrocławiu napisali, że w latach 1996-2000 (w ramach duszpasterstwa) działał mechanizm przypominający funkcjonowanie religijnej sekty. Jeden z zakonników, ojciec Paweł M., miał stosować wobec wiernych przemoc fizyczną i psychiczną. Ofiary duchownego mówią także o gwałtach i molestowaniu seksualnym. Dominikanie zadeklarowali, że wyjaśnią sytuację.

Grupa świeckich, której przewodniczy dziennikarz i publicysta Tomasz Terlikowski, zaprezentowała w środę analizę trwającego od marca śledztwa. 

"Komisja, złożona z niezależnych ekspertów, została powołana w kwietniu 2021 r. przez Prowincjała Polskiej Prowincji Dominikanów. Postawiono jej za cel zbadanie działań naszego współbrata Pawła M. oraz reakcji instytucji Prowincji w jego sprawie, wobec wydarzeń w duszpasterstwie dominikanów, sięgających swoimi początkami roku 1997" - czytamy na stronie - dominikanie.pl.

"Wspólnota oparta na psychomanipulacji"

Z raportu wynika, że prowadzona we Wrocławiu w latach 1996–2000 przez Pawła M. Wspólnota św. Dominika była oparta na mechanizmie psychomanipulacji. "Dochodziło w niej również do przemocy fizycznej oraz nadużyć seksualnych. Wspólnota ta miała wszystkie cechy umożliwiające określenie jej mianem sekty" - czytamy.

Dominikanie z Poznania też szukają osób skrzywdzonych przez o. Pawła M.Dominikanie z Poznania też szukają osób skrzywdzonych przez o. Pawła M.

Ujawniono, że pierwsze nieprawidłowości ze strony ojca Pawła M. pojawiły się już w połowie lat 90. Z dokumentu dowiadujemy się, że duchowny krzywdził osoby dorosłe, które traktowały go jako "swego przewodnika duchowego". Komisja stwierdziła, że "w ciągu wielu lat dominikańscy przełożeni dopuścili się wielu zaniedbań w sprawie Pawła M., choć pokrzywdzeni wielokrotnie zwracali się do nich o elementarną sprawiedliwość".

W ocenie autorów dokumentu, samo już dopuszczenie Pawła M. do święceń, pracy duszpasterskiej, sprawowania sakramentów, w tym sakramentu pokuty, i głoszenia Słowa Bożego, "pozbawione odpowiedniej duchowej superwizji oraz kontroli intelektualnej, było błędem".

Kościół i Klasztor pw. sw. Wojciecha , siedziba dominikanów we WrocławiuOfiary dominikanina z Wrocławia: Potrafił zgwałcić którąś na ołtarzu

"W chwili podejmowania takiej decyzji zlekceważono ujawnione w początkowym okresie formacji wątpliwości co do osoby Pawła M. W późniejszym czasie decyzje w odniesieniu do zadań duszpasterskich zakonnika czy też o pozostawieniu go w zakonie oraz w stanie kapłańskim mimo ujawnionego zła, jakiego się dopuścił, wynikały z braku zrozumienia, a niekiedy nawet bagatelizacji problemów związanych z jego osobowością i krzywd wyrządzonych przez niego innym" - piszą autorzy raportu.

Byłam wówczas tak zmanipulowana, że zrobiłabym wszystko, żeby uwolnić się od grzechu. Oni trochę jak sekta - mówili, że są bardziej wtajemniczeni, są "lepsi". Poszliśmy do naszego opiekuna i powiedzieliśmy, że to jest chore, emocjonalnie chore. Wszystko musiało być od Ducha Świętego i mnóstwo samooskarżania się, niezwykle rozbijane emocjonalnie" - opisuje jedna z ofiar.
Z perspektywy czasu wydaje mi się, że byłam w grupie mającej wymiar sekty. Dopiero później się dowiedziałam, że nie należy się modlić w nocy, dwadzieścia cztery godziny na dobę, że trzeba pracować. I dopiero potem zaczęło się okazywać, że to, co robiliśmy, nie było normalnym życiem. Ojciec (...) śmiał się z tego, że Paweł M. ogłosił się królem, i że na modlitwie musieliśmy mówić do niego królu. Gdy głośno gromiliśmy szatana w jednej z sali, ojcowie kpili z tego, żartowali  - dodaje.

"Ten raport jest przede wszystkim dla ofiar Pawła M."

Komisja uważa także, że sami pokrzywdzeni byli wprowadzani w błąd co do sytuacji duchownego.

"Treść korespondencji kierowanej do pokrzywdzonych oceniamy jako pozbawioną dostatecznej empatii, zaś sposób postępowania wobec jednej z nich podejmowany w ostatnim czasie przez ówczesnego delegata prowincjała dominikanów ds. ochrony dzieci i młodzieży uważamy za odbiegający od standardów i pozbawiony kompetencji relacyjnych" - czytamy dalej.

- Ten raport jest przede wszystkim dla ofiar Pawła M., ale to jest również raport dla Kościoła, który dopiero rozpoznaje i rozeznaje swoje problemy, ale też rozpoznaje i rozeznaje Chrystusa. Wreszcie to jest raport dla wszystkich ludzi, tych wierzących i niewierzących. On pokazuje głębię przemocy i lekceważenia przemocy - mówił w czasie konferencji prasowej szef specjalnej komisji Tomasz Terlikowski.

Przewodniczący dodał również, że komisja nie jest w stanie stwierdzić, ile osób zostało skrzywdzonych przez duchownego.

Więcej o: