Bazydło z Porozumienia Rezydentów: Jeśli rządzący zignorują postulaty, będą ryzykować zdrowiem Polaków

- W ochronie zdrowia mamy patologicznie rozrośniętą optymalizację, która pokazała, że ważniejsze od bezpieczeństwa pacjentów i personelu są tabelki w Excelu - powiedziała w Porannej rozmowie Gazeta.pl lek. Anna Bazydło, wiceprzewodnicząca Porozumienia Rezydentów. Jak dodała, jeśli rządzący i tym razem postanowią zignorować postulaty protestujących medyków, będą ryzykować "zdrowiem i bezpieczeństwem" obywateli.

W sobotę w Warszawie odbył się protest pracowników ochrony zdrowia, a przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów stanęło Białe Miasteczko 2.0. O najważniejszych postulatach protestujących pracowników ochrony zdrowia mówiła w poniedziałek w Porannej rozmowie Gazeta.pl lek. Anna Bazydło, wiceprzewodnicząca Porozumienia Rezydentów.

Manifestacja pracowników ochrony zdrowiaProtest medyków w Warszawie. "Wy ratujecie tylko swoje sondaże!"

- Głównym postulatem protestu medyków, ale i wszystkich innych pracowników ochrony zdrowia, jest poprawa organizacji systemu i jakości świadczeń dla pacjentów. A to wiąże się ze znacznym wzrostem finansowania tego sektora. Od wielu lat ochrona zdrowia jest w Polsce sektorem bardzo zaniedbywanym. Naraża to na duże niebezpieczeństwo właściwie wszystkie osoby żyjące w naszym kraju. Każdemu z nas może zdarzyć wypadek, każdy z nas może się potknąć, złamać kończynę, potrzebować pomocy karetki, SOR-u, lekarza. Stan rzeczy, który - jak widzimy - najczęściej nie pozwala na otrzymanie pomocy w sposób natychmiastowy lub przynajmniej szybki - podkreśliła Bazydło.

Bazydło o finansowaniu ochrony zdrowia: Siedem procent PKB za pięć lat to trochę za późno. Bo kryzys trwa

Lekarka wspomniała też o proteście rezydentów z 2017 r., który zakończył się podpisaniem porozumienia ze stroną rządową (ministrem zdrowia był wówczas Konstanty Radziwiłł).

- Porozumienie z rezydentami, które miało miejsce prawie cztery lata temu, po dramatycznym proteście głodowym, obejmowało zwiększenie wydatków na ochronę zdrowia do 6,8 proc. w roku 2022. Jesteśmy obecnie lekko powyżej czterech procent. Pieniędzy sumarycznie jest oczywiście więcej, bo wzrasta PKB. Co nie zmienia faktu, że nasze postulaty z poprzedniego protestu zostały rozmyte. Mimo podpisanego porozumienia rządzący nie podjęli się osiągnięcia ustalonego w porozumieniu finansowania i, jak widać, nie zamierzają tego zrobić. Siedem procent PKB za pięć lat to trochę za późno. Bo kryzys trwa, co pokazała pandemia - powiedziała gościni Porannej rozmowy Gazeta.pl.

Bazydło dodała, że "nie wierzy" w porozumienie z obecnym kierownictwem resortu zdrowia, jednak ma nadzieję, że w obliczu tak głębokiego kryzysu w ochronie zdrowia "nie będzie innego wyjścia". - Musicie państwo zdawać sobie sprawę z tego, że jeżeli rządzący po raz kolejny postanowią zignorować postulaty medyków, to ryzykują waszym zdrowiem i bezpieczeństwem. W tej chwili niektóre miasta nie mają połowy obstawionych karetek - mówiła.

- Mam wrażenie, że politycy - nie tylko partii rządzącej - spychają ten temat na boczny tor. Dopóki nie dotyka to kogoś bezpośrednio, to nie ma problemu. Szara pani Kowalska czy pan Nowak to nie jest problem przeciętnego polityka. W związku z czym, dlaczego mieliby przekazać nasze pieniądze, z naszych podatków na nasze zdrowie? Ochrona zdrowia jest jednym z czterech podstawowych filarów bezpieczeństwa państwa. To nie może być sektor, na który wydajemy mniej niż pięć procent naszych wspólnych pieniędzy. Nas po prostu na to nie stać - zaznaczyła.

Adam Niedzielski, minister zdrowiaProtest medyków. Sfrustrowanych i w stanie wojny z ministrem zdrowia

"W ochronie zdrowia mamy patologicznie rozrośniętą optymalizację"

Bazydło podkreśliła też, że to nie pracownicy ochrony zdrowia, a rządzący są odpowiedzialni za organizowanie budżetu państwa, dodając, że "pieniądze na zdrowie muszą się znaleźć, bo bez zdrowych, zdolnych do pracy Polaków, nie będziemy w stanie utrzymywać innych sektorów".

- Jeśli teraz decydujemy się na finansowanie rozwiązań, które w momencie wykonania procedury są tańsze o 200-300 zł, ale wiążą się z gorszym rokowaniem, z gorszym efektem leczenia, to wydamy na renty i świadczenia oraz fakt, że chory nie chodzi do pracy, miliony złotych. Zdrowie nie jest obszarem, który ma generować przychód w formie finansowej. Jest inwestycją dla całego narodu. Jeśli możemy wyleczyć kogoś po udarze czy zawale, tak by mógł efektywnie wrócić do pracy, to powinien być nasz cel. A my oszczędzamy. W ochronie zdrowia mamy patologicznie rozrośniętą optymalizację, która pokazała, że ważniejsze od bezpieczeństwa pacjentów i personelu są tabelki w Excelu - oceniła wiceprzewodnicząca Porozumienia Rezydentów w Porannej rozmowie Gazeta.pl.

Więcej o:

Polecane dla Ciebie