Wrocław. Ukraińcy protestowali po śmierci swojego rodaka. "Krew na rękach"

"Uciekłem z Białorusi od milicji nie po to, żeby się bać policji kraju UE" - m.in. takie hasła wznosili protestujący pod komendą we Wrocławiu. Demonstranci domagają się wyjaśnienia okoliczności śmierci 25-letniego Ukraińca. Mężczyzna, jak wynika z doniesień "Gazety Wyborczej", zmarł po interwencji policji.
Zobacz wideo Wyrobili nową kartę sim i wyczyścili konto z 300 tys. zł. Policja szuka mężczyzny, który wypłacił pieniądze w kantorze w Słupsku

Śmierć Ukraińca podczas interwencji policji. Pół godziny katorgi w izbie wytrzeźwień ["WYBORCZA" UJAWNIA]" - pełną treść artykułu "Gazety Wyborczej", która jak pierwsza poinformowała o zdarzeniu, przeczytasz pod TYM linkiem.

W niedzielę pod Komendą Wojewódzką Policji we Wrocławiu obywatele Ukrainy, Białorusini oraz Polacy zorganizowali pokojowy protest związany ze śmiercią 25-letniego Dmytry Nikiforenki. Manifestujący domagali się transparentnego wyjaśnienia sprawy, ale pojawiały się również pojedyncze głosy żądające dymisji komendanta wojewódzkiego oraz policjantów, którzy w interwencji brali udział - informuje TVN24.

Policja - zdjęcie ilustracyjneŚmierć 25-latka w izbie wytrzeźwień. Jeden z policjantów został zwolniony

Policja: Dla nas życie ludzkie jest najwyższą wartością

Do demonstrantów wyszedł nadkomisarz Kamil Rynkiewicz, rzecznik prasowy komendanta wojewódzkiego policji, który odpowiadał na pytania zebranych. Funkcjonariusz został zapytany m.in. o to, dlaczego podczas interwencji w izbie wytrzeźwień nie włączono kamery. - Czasem zdarza się, że taka kamera nie zostanie włączona. Jesteśmy tylko ludźmi. Dlaczego tak stało się w tym przypadku, ustali śledztwo. My zaś zrobiliśmy to, co uznaliśmy za stosowne, czyli zwolniliśmy jednego z funkcjonariuszy, a wobec reszty toczy się postępowanie dyscyplinarne - powiedział Rynkiewicz, którego cytuje "Gazeta Wrocławska".

Nadkomisarz Kamil Rynkiewicz, pytany o to, w grę mogły wchodzić uprzedzenia rasowe, stwierdził, że również ten wątek jest badany. - Dla nas życie ludzkie jest najwyższą wartością. Uznaliśmy, że ci konkretni funkcjonariusze działali na niekorzyść tego życia, nieprzepisowo - odparł.

Demonstranci mieli ze sobą transparentami z m.in. hasłami: "Krew na rękach" oraz "Uciekłem z Białorusi od milicji nie po to, żeby się bać policji kraju UE".

Protest zakończył się po godz. 14:00 minutą ciszy. Jak podaje "Gazeta Wrocławska", na przyszłą sobotę zaplanowano marsz milczenia.

Spis Powszechny (zdjęcie ilustracyjne)Spis powszechny 2021. Czy można sprawdzić, czy jest się spisanym?

Śmierć Ukraińca w izbie wytrzeźwień

O śmierci 25-letniego Ukraińca poinformowała "Gazeta Wyborcza". Mężczyzna pracował na budowie we Wrocławiu. 30 lipca w nocy wracał ze spotkania ze znajomymi, był pod wpływem alkoholu. 25-latek według kierowcy miejskiego autobusu miał mówić do siebie, uderzać głową o szybę. Mężczyznę ok. godz. 22 zatrzymali na przystanku policjanci. Według ich relacji 25-latek miał zachowywać się agresywnie. Został przewieziony do Wrocławskiego Ośrodka Pomocy Osobom Nietrzeźwym.

Jak wynika z tekstu Jacka Harłukowicza z "GW", gdy mężczyźnie rozpięto kajdanki, rozciągał ręce na boki i próbował wstać. Wtedy policjanci i pracownicy izby mieli powalić go na ziemię, przyduszać jego głowę kolanem do podłogi. Na 25-latku miało, według "Wyborczej", praktycznie "siedzieć" sześć osób. 25-latek został przeniesiony do izolatki, chciano nałożyć mu pasy, próbował się oswobodzić. "W pewnym momencie siedzi na nim już dziewięć osób" - czytamy. 25-latek miał być także uderzany pięścią, przyciskany kolanem. Około północy stwierdzono zgon mężczyzny.

Więcej o: