Samochód TVP wjechał na teren objęty stanem wyjątkowym? Kurski: Reporterzy nie złamali przepisów

Telewizja Polska dementuje doniesienia, jakoby jej samochód miał znaleźć się na terenie objętym stanem wyjątkowym. Według relacji różnych pracowników stacji, auto znajduje się około 150 lub 250 metrów od tabliczki informującej o stanie. "Ordynarny fejk totalnego trolla. Reporterzy TVP nie złamali przepisów" - napisał prezes Jacek Kurski.
Zobacz wideo Komorowski: Chrońmy granice, a jednocześnie rozwiązujmy problem natury humanitarnej

2 września na wniosek rządu prezydent Andrzej Duda wprowadził stan wyjątkowy na terenach przygranicznych z Białorusią. Wydane rozporządzenie dotyczy wszystkich miejscowości, które znajdują się w pasie o szerokości trzech kilometrów od granicy. Stan wyjątkowy będzie obowiązywał przez co najmniej 30 dni. W poniedziałek Sejm odrzucił wniosek o uchylenie rozporządzenia, co oznacza, że pozostaje ono w mocy.

Samochód TVP na terenie objętym stanem wyjątkowym?

W piątek Mateusz Wodziński, tłumacz i fotograf przyrody, znany na Twitterze jako Exen, zamieścił zdjęcie samochodu Telewizji Polskiej, który miał się znaleźć na terenie objętym stanem wyjątkowym. Obowiązuje tam m.in. zakaz utrwalania za pomocą środków technicznych wyglądu lub innych cech określonych miejsc, obiektów lub obszarów oraz ograniczenie dostępu do informacji publicznej dotyczącej czynności prowadzonych na obszarze objętym stanem wyjątkowym. "Krynki, strefa objęta stanem wyjątkowym i zakazem wjazdu dla mediów, pół godziny temu" - napisał Exen.

"Tak tylko uzupełnię, że stanem wyjątkowym objęty jest też obręb wokół Krynek. Wszystko można (...) zweryfikować w rozporządzeniu Prezydenta z 2 września" - dodał Krzysztof Michałowski z Inicjatywy Wolne Sądy.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr ZełenskiUkraina. Wołodymyr Zełenski o wojnie z Rosją: Uważam, że może do tego dojść

TVP zaprzecza: "Stop kłamstwu w życiu publicznym"

Post skomentował Jacek Kurski, prezes Telewizji Polskiej, który stwierdził, że to "ordynarny fejk totalnego trolla". "Reporterzy TVP nie złamali przepisów. Stoją ok. 250 metrów przed granicą strefy stanu wyjątkowego. Na filmie dowód" - napisał.

Do wpisu odniósł się także Jarosław Olechowski, szefa Telewizyjnej Agencji Informacyjnej. "Stop kłamstwu w życiu publicznym!!! Wbrew temu, co próbują wmówić hejterzy, dziennikarze TVP nie złamali przepisów. Stoją ok. 250 metrów przed granicą strefy stanu wyjątkowego" - podkreślił i zaapelował o "niepowielanie fejków i dezinformacji, na czym zależy autorom tego hybrydowego ataku". W ramach dowodu zamieścił fotografie i nagrania, na których tabliczka informująca o stanie wyjątkowym znajduje się za samochodem stacji.

O "fejknewsowym ataku" w TVP mówiono również na antenie stacji. Reporterka telewizji publicznej, która jest na miejscu, stwierdziła jednak, wbrew temu, co pisali Kurski i Olechowski, że samochód znajduje się około 150 metrów (a nie 250) od obszaru objętego stanem wyjątkowym. - Jesteśmy cały czas blisko państwa, jesteśmy blisko tej lokalnej społeczności, rzetelnie chcemy podchodzić do tematu i kolejny raz fejk newsy starają się naszą pracę podważyć. (...) Jesteśmy blisko tych wydarzeń, bo taka jest rola mediów publicznych - mówiła dziennikarka.

Medycy opuścili spotkanie z Niedzielskim. Medycy opuścili spotkanie z Niedzielskim. "Kto to liczył?"

Więcej o: